- Na awizo wyczytałem, że list odbiorę w Car-Stalu przy ul. Bonifacego 18. Sprawdziłem, gdzie to może być. Google skierował mnie w ślepy zaułek przy Macedońskiej, gdzie są prywatne domy. Nawigacja w aucie w ogóle nie znała takiego adresu – relacjonuje cytowany przez „Gazetę Stołeczną” pan Krzysztof.
Jego kłopot wziął się stąd, że od początku roku przesyłek z sądów i prokuratur nie dostarcza już Poczta Polska, ale prywatny operator. To konsorcjum InPostu, Polskiej Grupy Pocztowej oraz Ruchu. Nie ma ono sieci urzędów - współpracuje z punktami usługowymi. Jeśli doręczyciel nie zastanie adresata w domu, do skrzynki wrzuca awizo, a przesyłkę zostawia w jednym z takich miejsc. Więcej na ten temat>>>
Zmiana operatora przez instytucje wymiaru sprawiedliwości wzbudza ogromne emocje, bo odbiór listu z sądu to czasem być albo nie być w jakiejś sprawie. Sądy uznają bowiem dwukrotnie awizowaną, ale nieodebraną przesyłkę za dostarczoną. Może to więc oznaczać, że przegapimy np. termin na złożenie apelacji od wyroku. - Trzeba jeszcze zaczekać z oceną. Nie minęły nawet dwa tygodnie. Pierwsze problemy mogą się pojawić wtedy, gdy ktoś dwukrotnie nie odbierze listu i przepadnie mu ważny termin. Wtedy zacznie się szukanie winnych. Takich historii spodziewam się najwcześniej w lutym - mówi warszawski prokurator. Więcej>>>

Czytaj także: Adwokatura: państwo powinno monitorować sprawność doręczeń korespondencji sądowej i prokuratorskiej