Z informacji napływających z resortu sprawiedliwości wynika, że kończą się prace nad projektem nowelizacji. Czekają na nią z niecierpliwością sami kuratorzy sądowi. Ma rozwiązać m.in. kwestie sekretariatów kuratorskich, obsługi biurowej przy sądach i kompetencji szefów zespołów kuratorskich. Regulowała to ustawa przyjęta przez Sejm w 2015 r. Z powodu błędu marszałka Sejmu nie weszła jednak w życie. Prezydent dostał do podpisu niewłaściwą wersję, a Trybunał Konstytucyjny z tego powodu uznał ją za niezgodną z konstytucją.

W pierwszej kolejności kwestie biurowe i etaty

Jak mówi portalowi Prawo.pl naczelnik Wydziału Kurateli w Ministerstwie Sprawiedliwości Henryk Pawlaczyk przygotowanych zostało szereg propozycji dotyczących kwestii delegowania kuratorów - począwszy od delegowania kuratora liniowego do pomocy okręgowemu, po delegowanie do resortu. - Kolejna kwestia przeniesienie uwolnionych etatów. Dzisiaj minister nie ma takich kompetencji, a zróżnicowania pomiędzy okręgami jest bardzo duże. Przykład w jednym okręgu na jednego kuratora przypada ponad 40 spraw, w innym okręgu - ponad 130. Takie dysproporcje są w żaden sposób nieuzasadnione i to musi być pierwszej kolejności zmienione - mówi.

Uregulowana ma zostać też kwestia wynagrodzeń komisji egzaminacyjnej na aplikację kuratorską. Zgodnie z obecnymi zapisami członkowie komisji mogą dostać nawet 9 tys. zł za jednego egzaminowanego - to ma ulec zmianie. 

Jedną z największych bolączek kuratorów - jak sami przyznają - jest biurokracja. Mimo decyzji ministerstwa o skierowaniu 70 etatów do obsługi biurowej zespołów kuratorskich, nadal część z nich musi liczyć sama na siebie. To również ma rozwiązać przygotowywana nowelizacja. 

 


- Sytuacja generalnie jest trudna, ponieważ nawet tam gdzie obsługa biurowa jest, a np. sądy mają problem w wydziałach, sięga się po wsparcie do zespołów kuratorskich. Uzasadnienie jest takie: skoro kuratorzy radzili sobie ze sprawami biurowymi to teraz - bez obługi też sobie poradzą - dodaje naczelnik. 

Przygotowane przepisy mają też uregulować kwestie zastępowania nieobecnych kierowników zespołów - ma do tego być wyznaczany jeden z kuratorów. Będzie się to wiązać z możliwością otrzymania specjalnego dodatku za wykonywanie dodatkowych obowiąków. 

Przyszłość? Większa autonomia, ułatwienia w pracy

Naczelnik mówi, że to kiedy i jakie jeszcze nastąpią zmiany zależy od decyzji kierownictwa resortu sprawiedliwości. Jak sam przyznaje pomysłów i propozycji jest jednak więcej.  

Czytaj: Kuratorzy: za utrudnianie kontaktu z dzieckiem nawet więzienie>>

- Szereg z nich dotyczy kuratorów dla dorosłych. Mogliby przejąć część kompetencji przypisanych dzisiaj referendarzom i to by zdecydowanie usprawniło funkcjonowanie spraw, skróciłoby czas postępowań w sądzie, zmiejszyło liczbę tych postępowań. Kuratorzy podejmowaliby decyzje, a od tego przysługiwałyby środki odwoławcze i ostatecznie - gdyby doszło do zażalenia - decyzje podjąłby sąd. To jest cenne i chciałbym, żeby takie rozwiązania prawne zostały przyjęte - mówi Pawlaczyk. 

Jak dodaje, większa autonomia kuratorów już teraz się sprawdza np. w zakresie dozoru elektronicznego, czy przy karach ograniczenia wolności.

- W tym ostatnim przypadku sąd orzeka karę ograniczenia wolności, a koordynatorem i organem nadzorującym jej wykonaniem jest od początku do końca kurator. Efekt jest widoczny. To, że kary te są tak skutecznie wykonywane to jest zasługa kuratorów, którzy czują się odpowiedzialni za ich wykonanie, są do tego przygotowani, szkoleni i współpracują ze sobą - mówi. 

W ocenie naczelnika, byłego przewodniczącego Krajowej Rady Kuratorów Sądowych, regulacji potrzebują też kuratorzy zajmujący się sprawami rodzinnymi. Sprawą pilną są rozwiązania dotyczące udziału kuratorów w kontaktach rodzica z dzieckiemm. 

- Problem jest coraz większy, bo z roku na rok przybywa czynności w tym zakresie. Kuratorzy zajmują się tym najczęściej w dni wolne od pracy - soboty i niedzielę, a - co jest dodatkowym aspektem - te sprawy trwają czasami po kilka lat. To w naszej ocenie nie znajduje żadnego uzasadnienia. Chcielibyśmy aby głos środowiska kuratorskiego, wzmocniony opiniami świata nauki, znalazł odzwierciedlenie w przepisach. Będzie to ze skutkiem dobrym dla wszystkich, zwłaszcza dla najbardziej zainteresowanych - rodziców będących w konflikcie i co najważniejsze dzieci - dodaje.

Kuratorzy chcą m.in. by tego typu kontakty z ich udziałem, orzekane były na okres od kilku do sześciu miesięcy. W ich ocenie to zmobilizowałoby rodziców do szukania innych rozwiązań konfliktu. Podkreślają też, że krokiem w dobrym kierunku jest zapis zaproponowany w projekcie noweli kodeksu rodzinnego wprowadzający kary grzywny i ograniczenia wolności dla rodziców utrudniejących kontakty z dzieckiem. 

Adekwatne wynagrodzenie - też istotne

Jak mówi prezes zarządu Stowarzyszenia Kuratorów Sądowych FRONTIS Beata Czajkowska kuratorzy chcieliby też "adekwatnego do swojej pracy wynagrodzenia". - To kwestia zastosowania wyższego mnożnika od kwoty bazowej, tak by dać nam odpowiednie zabezpieczenie finansowe, uwzględniające zakres wykonywanych przez nad zadań i zagrożenia, które się z tym wiąże - mówi. 

Dodaje, że kuratorom zależy też na możliwości realizowania, często w niekonwencjonalny sposób różnych pomysłów, projektów, które przynoszą duże efekty.

- Obciążenie biurokracją powoduje, że wykonujemy je często poza godzinami pracy. Nie ma wystarczającego czasu na pracę z ludźmi w terenie, co przecież jest najważniejsze - mówi.

W jej ocenie istotne byłoby też wsparcie systemowe i policji i prokuratury. - Służby mają zapewnić nam bezpieczeństwo i z nami współpracować. Tymczasem często mamy takie poczucie, że jeżeli dojdzie do sytuacji kiedy jesteśmy np. zaatakowani przez skazanego i nie ma świadków, to nie daje nam się wiary. Czasem kuratorzy nie zgłaszają takich przypadków - bo są przekonani, że to nie przyniesie efektu - dodaje. 

Czytaj: Rodzic utrudnia kontakty? Kurator nie może reagować>>