Nowe orzeczenie SN: sędzia Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów prawidłowo odwołany
Sędzia Izby Odpowiedzialności Zawodowej Barbara Skoczkowska orzekła, że minister sprawiedliwości był uprawniony do odwołania sędziego Piotra Schaba ze stanowiska rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty. Wskazała równocześnie, że brak wyraźnej regulacji ustawowej w tym zakresie był wynikiem intencjonalnego działania ustawodawcy oraz że w demokratycznym państwie nie może być tak, iż rzecznika dyscyplinarnego nie można odwołać w żadnej sytuacji.

To kolejna odsłona swoistej batalii na orzeczenia, która toczy się obecnie w Sądzie Najwyższym, a konkretnie w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, a dotyczy rzecznika dyscyplinarnego i jego dwóch zastępców, powołanych na stanowiska za czasów ministra Zbigniewa Ziobry. Przypomnijmy, że art. 112 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.) z 3 kwietnia 2018 r. (czyli uchwalonej za czasów ministra Zbigniewa Ziobry) zakłada, że rzecznika dyscyplinarnego i jego dwóch zastępców powołuje minister na czteroletnią kadencję, ale ta sama ustawa nie reguluje przyczyn wygaśnięcia kadencji/odwołania rzeczników przed jej upływem. Chodzi oczywiście o sędziów Schaba, Radzika i Lasotę. O odwołaniu dwóch pierwszych – w kwietniu 2025 r. – zdecydował ówczesny minister Adam Bodnar, Lasotę odwołał już Waldemar Żurek. Kadencja mija im w czerwcu 2026 r. We wrześniu Waldemar Żurek powołał Joannę Halinę Raczkowską – sędzię Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie – na stanowisko rzecznika dyscyplinarnego. Wcześniej na to stanowisko został powołany sędzia Mariusz Ulman, ale... we wrześniu zrezygnował. Na zastępców powołano sędziego Grzegorza Kasickiego i sędziego Tomasza Ładnego. Tyle że na rozprawy do SN przychodzą też sędziowie Schab, Lasota i Radzik podnosząc, że nie zostali zgodnie z prawem odwołani.
Jak to wygląda w praktyce, pokazuje choćby uzasadnienie postanowienia sędziego Wiesława Kozielewicza (był prezesem Izby, przeszedł w stan spoczynku), które upubliczniono pod koniec stycznia br. Wskazano w nim, że „wobec pominięcia w ustawie o ustroju sądów powszechnych wyraźnej podstawy prawnej, odwołanie rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców przez ministra sprawiedliwości przed upływem kadencji de lege lata nie jest prawnie możliwe i skuteczne". Nad zmianą pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Sędzia Dominik Czeszkiewicz, dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w MS, powiedział Prawo.pl, że plan jest taki, by zmiany zostały wprowadzone już do projektu dotyczącego dyscyplinarek sędziowskich, który jest obecnie na etapie wykazu prac legislacyjnych rządu.
Czytaj: Sędzia bezkarny, bo nie wiadomo, kto jest rzecznikiem dyscyplinarnym?
O co chodziło w tej sprawie?
Sędzia Skoczkowska, powołana do SN przed 2017 r., odniosła się do kwestii odwołania rzecznika i jego zastępców w uzasadnieniu postanowienia o uchyleniu innego zaskarżonego orzeczenia i przekazaniu sprawy Sądowi Dyscyplinarnemu przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi do merytorycznego rozpoznania. Chodziło o sędziego, który miał podpisać wystąpienie do Dyrektora Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w sprawie wyborów kopertowych. Przy okazji do SN wpłynęło zawiadomienie od zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy sądzie okręgowym, który zajmował się sprawą „o bezprawnym uniemożliwieniu wykonywania funkcji zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy sądzie okręgowym" wraz z wnioskiem „o dopuszczenie do dalszego udziału w sprawie w charakterze rzecznika dyscyplinarnego oraz o przedstawienie zagadnienia prawnego składowi powiększonemu Sądu Najwyższego".
Sędzia, jako skład orzekający w tej konkretnej sprawie, uznała więc za konieczne – jak wskazano w uzasadnieniu – „ustalenie, kto obecnie pełni funkcję rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz zastępców rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych" (o odwołaniu poprzednich rzeczników dyscyplinarnych SO zdecydowała jeszcze w listopadzie sędzia Raczkowska jako nowy rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych, sąd oceniał więc, czy jej poprzednik sędzia Schab został odwołany – red.).
Brakuje przepisów, ale podstawy decyzji ministra były
W uzasadnieniu sąd wskazał, że minister sprawiedliwości był uprawniony do odwołania rzecznika dyscyplinarnego sędziów i jego dwóch zastępców. Przyznał równocześnie, że nie ulega wątpliwości, iż w obecnym stanie prawnym „brak jest wyraźnej regulacji określającej możliwość odwołania rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępców ze stanowisk, na które zostali powołani". Przywołał przy tym właśnie art. 112 par. 3 p.u.s.p.
- Należy przy tym spostrzec, że oskarżycielami przed sądem dyscyplinarnym poza rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych oraz zastępcami rzecznika są również zastępcy rzecznika dyscyplinarnego działający przy sądach apelacyjnych i zastępcy rzecznika dyscyplinarnego działający przy sądach okręgowych (art. 112 par. 1 p.u.s.p.). Zastępców rzecznika dyscyplinarnego działających przy sądach apelacyjnych i okręgowych powołuje rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych również na czteroletnią kadencję, ale w odniesieniu do tych osób ustawa przewiduje przesłanki odwołania (wygaśnięcia kadencji) ze stanowiska przed upływem kadencji – przypomniała sędzia Skoczkowska.
I wskazała, że chodzi o przypadki:
- rozwiązania albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego;
- przejścia albo przeniesienia sędziego w stan spoczynku;
- przeniesienia na inne stanowisko poza obszarem właściwości odpowiednio sądu apelacyjnego lub okręgowego lub delegowania go poza ten obszar na podstawie art. 77;
- przyjęcia przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych złożonej przez sędziego rezygnacji z funkcji zastępcy rzecznika.
Przypomniała również, że w Prawie o prokuraturze wprowadzono kadencyjność rzecznika dyscyplinarnego prokuratora generalnego i jego zastępców, a jednocześnie określono, że: „prokurator generalny, po uzyskaniu pozytywnej opinii prokuratora krajowego, może odwołać rzecznika dyscyplinarnego" i zastępców „w przypadku uzasadnionego podejrzenia dopuszczenia się oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa lub uchybienia godności urzędu, w szczególności w związku z działaniami lub zaniechaniami pozostającymi w związku z postępowaniem wyjaśniającym lub dyscyplinarnym".
– Nie ulega wątpliwości, że zasada kadencyjności w odniesieniu do funkcji publicznych ma swoje umocowanie w wartościach o charakterze konstytucyjnym. Z jednej strony wprowadza górną granicę czasowego urzędowania danego organu (określa maksymalny okres, w którym dany podmiot urzęduje), z drugiej zaś strony stabilizuje skład osobowy organu, gwarantując trwałość funkcjonowania danej osoby (zespołu osób) w charakterze organu. Ochrona stabilności składu osobowego organu nie powinna jednak automatycznie prowadzić do wniosku, że w żadnym wypadku nie może nastąpić skrócenie kadencji piastuna danego organu – podsumowała.
Intencjonalne działanie ustawodawcy
Sąd wskazał, że nie ulega wątpliwości, iż brak regulacji dotyczących możliwości odwołania rzecznika i jego zastępców „był intencjonalnym działaniem ustawodawcy". – Trudno przyjąć, że ustawodawca „przeoczył" konieczność regulacji tego zagadnienia, skoro w tej samej jednostce redakcyjnej określił katalog przesłanek odwołania (wygaśnięcia kadencji) zastępców rzecznika dyscyplinarnego działających przy sądach apelacyjnych lub okręgowych. Nie można przyjąć, że ustawodawca dostrzegł potrzebę odwołania zastępcy rzecznika (przy SO lub SA) np. w sytuacji jego rezygnacji z funkcji, zaś nie dostrzegł tej potrzeby w przypadku rzecznika dyscyplinarnego oraz zastępców rzecznika – czytamy.
Należy podkreślić, że w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwa sytuacja, w której rzecznik dyscyplinarny oraz jego zastępcy nie mogą być w żadnej sytuacji odwołani. Można tę tezę wesprzeć licznymi argumentami. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której piastuni tych organów nie mogliby zrezygnować z wykonywanej przez siebie funkcji. Powodowałoby to sytuację, w której byliby zmuszeni kontynuować wykonywanie funkcji wbrew własnej woli, co z pewnością generowałoby ryzyko nieprawidłowego wykonywania obowiązków. Podobnie zresztą sprzeczny z celami postępowania dyscyplinarnego byłby brak możliwości odwołania piastuna wskazanych organów w przypadku długotrwałej choroby. Nie do pogodzenia z zasadą odrębności sądów (art. 173 Konstytucji RP) byłaby z kolei sytuacja, w której osoba pełniąca funkcję rzecznika lub zastępcy utraciłaby status sędziego. Podobnie naruszające podstawowe wartości ustrojowe państwa byłoby kontynuowanie pełnienia funkcji rzecznika w sytuacji dokonania przez niego rażących naruszeń prawa, w tym ataku na niezawisłość sędziów (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) – podkreśliła sędzia w uzasadnieniu.
Sędzia oceniła, że z całą stanowczością należy stwierdzić, iż m.in. w perspektywie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP), zasady odrębności sądów (art. 173 Konstytucji RP) oraz gwarancji niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) ustawodawca był zobowiązany do wprowadzenia regulacji określających podstawy odwołania rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępców.
Rzecznik do odwołania, bo nie był strażnikiem prawa i etyki
Sędzia wskazała również, biorąc pod uwagę m.in. sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego, że na Sądzie Najwyższym – na potrzeby rozstrzygnięcia niniejszej sprawy (in concreto) – spoczywa obowiązek dokonania weryfikacji, czy wobec braku regulacji dotyczącej odwołania rzecznika dyscyplinarnego oraz jego zastępców minister mógł odwołać te organy ze względu na brak nieskazitelności charakteru. Zaniechanie ustawodawcy polegające na braku regulacji odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego oraz jego Zastępców nie stanowi przeszkody dla zastosowania analogii.
Zaznaczyła, że w przedmiotowej sprawie należy odwołać się do analogii iuris, w której istotny element stanowi istota funkcji i roli rzecznika dyscyplinarnego w ramach postępowania dyscyplinarnego.
Bez wątpienia model rozstrzygania o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów nierozłącznie dotyczy zasad: podziału władzy, niezawisłości sędziów i niezależności sądów (...). Jeśli rzecznik i jego zastępcy mają gwarantować niezależność sędziów i niezależność sądów, a jednocześnie pełnią funkcję „strażnika prawa i etyki urzędu sędziowskiego", to zupełnie oczywiste okazuje się spostrzeżenie, że osoba sprzeniewierzająca się tym zasadom nie powinna pełnić tych funkcji, zwłaszcza jeśli owo sprzeniewierzenie ma charakter rażący – podsumowała.





