Ustawa, która wejdzie w życie w 2 stycznia, zmienia m.in. definicję pojęcia "informacje niejawne" oraz zakres informacji objętych poszczególnymi klauzulami - "ściśle tajne", "tajne", "poufne" i "zastrzeżone". Nowe prawo znosi też pojęcia tajemnicy państwowej i służbowej używane w Polsce od ponad 60 lat. Według deklaracji rządu, który skierował projekt do Sejmu, za pomocą ustawy chronione będą tylko tajemnice państwa. Ustawa wprowadza również tryb odwoławczy w przypadku, gdy odbiorca informacji zauważy, że nadano jej niewłaściwą klauzulę.
Jak ocenił Taradejna w rozmowie, ustawa, choć idzie w dobrym kierunku, może budzić wątpliwości konstytucyjne. Zgodnie z art. 61 konstytucji, ograniczenie prawa obywateli do informacji o działalności organów państwa może nastąpić wyłącznie ze względu na ochronę trzech dóbr: "porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa". Tymczasem, jak zauważa Taradejna, nowa ustawa mianem "niejawnych" określa informacje, "których nieuprawnione ujawnienie spowodowałoby lub mogłoby spowodować szkody dla Rzeczypospolitej Polskiej albo byłoby z punktu widzenia jej interesów niekorzystne".
"Ten przepis zdaje się być niezgodny z art. 61 konstytucji w takim zakresie, w jakim pozwala na utajnianie informacji innych niż określone w konstytucji" - powiedział Taradejna. Zwrócił uwagę, że w ustawowej definicji brakuje dookreślenia, o jakie konkretnie szkody lub interesy chodzi. "Według tych zapisów można utajnić informację, która może wyrządzić dowolną szkodę Rzeczypospolitej lub może być niekorzystna dla dowolnych interesów kraju i to nawet błahych. Gdy to czytam, przypomina mi się, że gdy +Solidarność+ przejmowała władzę, to ekipa Wojciecha Jaruzelskiego uważała, że jest to niekorzystne z punktu widzenia interesów PRL" - powiedział Taradejna.
PAP spytał o te wątpliwości sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacka Cichockiego. W odpowiedzi, przesłanej za pośrednictwem CIR, podkreślono, że ustawę sprawdzano pod kątem konstytucyjności. "Kwestia zgodności projektu nowej ustawy o ochronie informacji niejawnych z konstytucją była analizowana przez cały okres prac legislacyjnych - na etapie przygotowania projektu przez Rządowe Centrum Legislacji, a podczas prac sejmowych - przez Biuro Legislacyjne Sejmu. Dlatego zakładamy, że nowa ustawa jest zgodna z konstytucją" - napisał CIR w swym stanowisku. Jednocześnie dodano, że "ostateczne rozstrzygnięcie w tej kwestii mógłby przynieść dopiero werdykt Trybunału Konstytucyjnego, który jest jedynym organem uprawnionym do oceny zgodności ustaw z konstytucją".
CIR zwrócił też uwagę, że obowiązująca pod rządami pochodzącej z 1999 r poprzedniej ustawy o ochronie informacji niejawnych definicja tajemnicy służbowej była "nieporównanie szersza od definicji informacji niejawnych wprowadzonej nową ustawą". Co więcej - jak podkreśla CIR - definicja ta przez ponad 10 lat obowiązywania nie została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny.
Kolejne zagadnienie, na które zwraca uwagę Ryszard Taradejna, to odejście przez nową ustawę od pojęć "tajemnica państwowa" i "tajemnica służbowa". Jego zdaniem ten zabieg będzie miał daleko idące konsekwencje.
Z jednej strony Taradejna chwali pominięcie w nowej ustawie tajemnic już chronionych przez inne ustawy, np. skarbowej, lekarskiej, dziennikarskiej lub danych osobowych (dotychczas te tajemnice były objęte nie tylko ochroną szczególnych ustaw, ale i mieściły się w zakresie tajemnicy służbowej chronionej przez poprzednią ustawę o ochronie informacji niejawnych - PAP).
Taradejna zauważa też jednak, że odejście od tej terminologii spowoduje wiele problemów interpretacyjnych, bo nowa ustawa o ochronie informacji niejawnych zmienia aż 107 innych ustaw - od rozmaitych kodeksów aż po ustawę o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
"W wielu przypadkach w sposób mechaniczny i nie do końca przemyślany w tekstach ustaw +tajemnicę państwową+ zastąpiono +informacjami niejawnymi o klauzuli tajne lub ściśle tajne+" - ocenia Taradejna. Jako przykład takiej nieprzemyślanej zmiany podał nowelizację przepisu Kodeksu postępowania administracyjnego, który dotychczas zakazywał udostępniania stronom postępowania akt sprawy, jeśli zawierały tajemnicę państwową. W nowym brzmieniu zakaz ten dotyczy akt zawierających informacje tajne bądź ściśle tajne. "Po pierwsze w dotychczasowym orzecznictwie sądy wychodziły z założenia, że jest to przepis stary, więc choć nie ma w nim mowy o innych tajemnicach, np. skarbowej czy lekarskiej, to i tak należy je chronić, jeśli wystąpią w postępowaniu administracyjnym, skoro regulują to inne ustawy, zwłaszcza nowsze niż K.p.a." - tłumaczy Taradejna.
"Po drugie nie rozumiem, dlaczego urzędnik miałby nie chronić informacji poufnych i zastrzeżonych, skoro takie klauzule również będą nadawane tajemnicom państwa" - zaznaczył Taradejna.
"Zmiana dokonana w kodeksie może prowadzić do takiej interpretacji, że skoro dziś ustawodawca nakazał chronić tylko informacje o klauzuli tajne i ściśle tajne, to w postępowaniu administracyjnym nie chroni się już ani informacji poufnych i zastrzeżonych, ani tajemnic regulowanych innymi ustawami. A to prowadziłoby do absurdu" - ocenił Taradejna.
W odpowiedzi na te wątpliwości CIR napisał, iż w pracach legislacyjnych "przyjęto rozwiązanie, że ingerencje w merytoryczną treść zapisów innych ustaw nie wynikające wprost z zapisów nowej ustawy o ochronie informacji niejawnych, zostaną ograniczone do absolutnie niezbędnego minimum".
"Gdyby ustawodawca chciał np. ograniczyć uprawnienia stron w postępowaniu sądowym, powinien to zrobić nowelizując z taką właśnie intencją właściwe ustawy, a nie mimochodem, przy okazji dostosowania używanych w ustawach pojęć do nowej ustawy o ochronie informacji niejawnych" - podkreślił CIR.
Mimo swych zastrzeżeń Taradejna chwali niektóre rozwiązania ustawy. Docenia przede wszystkim rezygnację z rozbudowanych postępowań sprawdzających dla osób dopuszczanych do informacji zastrzeżonych - zgodnie z nową regulacją rozbudowane i szczegółowe "poszerzone postępowanie sprawdzające" będzie dotyczyło tylko osób dopuszczanych do dokumentów tajnych i ściśle tajnych, a "zwykłe postępowanie sprawdzające" - dopuszczenia do informacji poufnych. Żeby zapoznać się z informacjami zastrzeżonymi, wystarczy zgoda kierownika np. instytucji państwowej. "Mniej będzie osób sprawdzanych, więc służby będą mogły zająć się poważnymi sprawami" - skomentował Taradejna.
"Bardzo dobre jest też +odklejenie+ od tej ustawy spraw obywatela i tajemnic innych niż tajemnice państwa. Z reguły chronią je już inne ustawy, nie ma więc potrzeby obejmować ich ustawą o ochronie informacji niejawnych, przy wykorzystaniu ABW i SKW" - powiedział.
"Spadną też koszty tysięcy urzędów i instytucji, bo będzie można zmniejszyć obsadę pionów ochrony" - przewiduje Taradejna.
Jego zdaniem pozytywne jest też to, że odbiorca dokumentu ma możliwość odwołania się od decyzji wytwórcy informacji niejawnej o nadaniu klauzuli tajności do ABW lub SKW, a w przypadku sporu z jedną z tych służb - do premiera. Dotychczas odbiorca dokumentu mógł tylko apelować do wytwórcy o zmianę nieprawidłowej klauzuli. "Zmiana ta jest pożyteczna tym bardziej, że nowa definicja informacji niejawnych jest bardzo ogólnikowa" - powiedział.
"Ogólnie oceniłbym tę ustawę jako pożyteczną. Jednak dobrze byłoby, gdyby kwestię zgodności z konstytucją definicji informacji niejawnych jak najszybciej ocenił Trybunał Konstytucyjny" - podsumował Taradejna.
 

Rafał Lesiecki (PAP)