Webinar AI w pracy prawnika: 6 błędów, które mogą kosztować utratę klienta, naruszenie RODO lub odpowiedzialność zawodową Ekspertka: dr Gabriela Bar  24 września | 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Wagner: Przepisy powinny dawać możliwość reagowania na nierówne obciążenie sędziów

Prezes sądu powinien mieć możliwość, w ramach swoich kompetencji, swoistego wyrównania obciążenia referatami sędziów. Oczywiście musi się to odbywać z zachowaniem losowego przydziału spraw i z uwzględnieniem klauzul generalnych, w tym prawa obywateli do bezstronnego sądu, ale i rozpatrywania spraw bez zbędnej zwłoki – mówi serwisowi Prawo.pl sędzia Rafał Wagner, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie do spraw cywilnych.

Rafal Wagner

Patrycja Rojek-Socha: W ostatnich dniach głośno było o zarządzeniu wiceprezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, który przydzielił w sumie 25 starych spraw, po pięć, nowym asesorom i sędzi, która wróciła do wydziału cywilnego. Zrobił to poza SLPS. Jak Pan to ocenia?

Rafał Wagner: Przede wszystkim jest to większy problem, związany z nieproporcjonalnie dużymi referatami sędziów. Nie dotyczy on tylko jednego sądu. Tu warto dodać, że w tym przypadku chodziło o sprawy jeszcze sprzed wprowadzenia Systemu Losowego Przydzielania Spraw (SLPS), a zarządzenie ostatecznie zostało uchylone. Problem stanowiło to, że sprawy zostały przydzielone nowym orzecznikom poza SLPS, bez zachowania losowości. Tak nie powinno się stać. Z drugiej jednak strony, powtórzę, sądy mają problem z nierównym obciążeniem sędziów, co odbija się na obywatelach i uderza w ich prawo do sądu. Terminy oczekiwania na rozstrzygnięcie w niektórych referatach są nieproporcjonalnie długie, a rolą prezesów jest też dbanie o równe obciążenie sędziów, a to przekłada się na równy dostęp obywateli do sądu.

Czytaj: Asesorzy dostali stare sprawy poza systemem losowania? Zarządzenia już uchylone>>

Przewodniczący wydziału będzie mógł sam wyznaczyć dwóch sędziów do składu "trójkowego">>

Sędzia wraca do wydziału? Dostanie nowe i stare sprawy>>

Prezes powinien mieć możliwość rozdysponowania zalegających spraw?

Prezesi powinni mieć narzędzie do tego, żeby w jakimś zakresie wyrównywać referaty. Ja nie mówię tutaj o tym, że każdy sędzia ma mieć po tyle samo spraw. Ale są takie przypadki referatów, w których z różnych przyczyn sprawy rozpatrywane są wolniej. A to z kolei powoduje, że sędziowie wpadają w swoiste błędne koło, zaległości rosną, co odbija się, powtórzę, na obywatelach. Zresztą były już przypadki, w których wydziały cywilne były wręcz blokowane przez duży wpływ konkretnych spraw. Tak było m.in. ze sprawami frankowymi – w jednych referatach na pierwszy termin czekało się cztery lata, w innych, gdy przychodził nowy sędzia i dostawał wyłącznie nowe sprawy, dwa miesiące. Co zresztą wymusiło zmiany legislacyjne. Dlatego, w mojej ocenie, jeśli do wydziału przychodzi nowy sędzia i dostaje tylko nowe sprawy, z nowego wpływu, to nie jest to ani sprawiedliwe, ani efektywne. Powinno być tak, jak w niektórych sądach rozwiązywano problem spraw frankowych. Pewna pula starych spraw powinna być rozlosowywana na nowych sędziów, z zastrzeżeniem, że struktura ich referatu będzie odpowiadała mniej więcej strukturze średniego referatu w wydziale.

Czytaj w LEX: Problemy praktyczne wynikające z przepisów o składach sądu w postępowaniu cywilnym >

 

Mogą pojawić się głosy, że to niesprawiedliwe, bo to obarczanie „nowych” sędziów tym, z czym ich bardziej doświadczeni koledzy sobie nie poradzili lub z czym nie zdążyli lub czego nie chcieli...

Myślę, że nie o to chodzi. SLPS jest systemem, który zajmuje się tylko i wyłącznie przydzielaniem spraw. Nawet minimalna różnica w załatwialności, która przecież może wynikać z różnych przyczyn, także niezależnych od sędziego, rocznie na poziomie 5-10 proc., po 8-9 latach spowoduje, że jedni sędziowie będą mieć dwa razy mniejsze referaty, dwa razy mniej spraw do rozpoznania, a inni sędziowie, którzy np. minimalnie wolniej pracują, zdecydowanie więcej. I te nierówności muszą być brane pod uwagę, bo im większy referat, tym wolniej się w nim pracuje. To oznacza coraz więcej korespondencji, nadzorów administracyjnych, pism, skarg na przewlekłość. Rolą prezesa jest też to, żeby dać szansę sędziemu wyjść z takiego błędnego koła. Dobrą okazją do tego jest przyjście nowego orzecznika do wydziału. Budowanie jego referatu tylko z nowych spraw jest po prostu niesprawiedliwe.

Czytaj też w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >

Mamy zmieniony regulamin urzędowania sądów powszechnych i przepisy Prawa o ustroju sądów powszechnych. Czy daje to pewną możliwość ruchu, czy jednak potrzebne są zmiany legislacyjne?

Myślę, że powinno to zostać uregulowane w ramach klauzul generalnych związanych z kompetencjami prezesów, w tym m.in. dbałości o równomierne obciążenie sędziów i wyznaczanie spraw w zbliżonym terminie. W mojej ocenie paragraf 67 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych w aktualnym brzmieniu jest w tym zakresie niewystarczający. Przy czym, powtórzę, nie powinno być tak, że to prezes decyduje, do którego nowego sędziego dana sprawa trafi, tylko powinno odbywać się to przez System Losowego Przydzielania Spraw. Najlepiej przy tym, by również sprawy, które będą oddawane do ponownego przydziału nie były wskazywane, ale losowane z grupy spraw danej kategorii. Czyli - innymi słowy - nowi sędziowie, asesorzy, którzy przychodzą do wydziału, uczestniczą w losowym przydzielaniu puli czekających na rozstrzygnięcie spraw.

Czytaj też w LEX: System ważenia spraw – klucz do efektywności w zarządzaniu sądownictwem >

Pamiętam, że jeszcze przed SLPS sędziowie skarżyli się, że przychodząc do wydziału, dostają sprawy, których ich koledzy z różnych powodów nie chcieli. Czy powinny być zabezpieczenia, by do puli starych spraw do rozlosowania nie trafiały właśnie takie "zrzuty"? I druga kwestia, czy asesor, który przychodzi dopiero do wydziału, powinien dostawać stare, obszerne sprawy, w dodatku już dotknięte przewlekłością?

Jestem sędzią od 23 lat i oczywiście pamiętam budowanie referatów w dawnych czasach. Zgadzam się, nie powinno dochodzić do sytuacji, że przy okazji przyjścia nowego sędziego pozostali pozbywają się „niechcianych” spraw. Natomiast to jest też kwestia określenia pewnej struktury i przedziałów wiekowych spraw. Wiadomo, że najdłużej w sądach rejonowych trwają sprawy działowe, podziały majątków, niektóre sprawy spadkowe. Natomiast jeżeli takich spraw nie ma w referacie za dużo, to sędzia nie powinien mieć z nimi problemu. Możliwość rozpatrywania takich spraw jest też dla nowych sędziów szansą na rozwój umiejętności, zdobywanie doświadczenia, tym bardziej że mogliby korzystać z warsztatu sędziego, który wcześniej miał daną sprawę w referacie. Czyli zobaczyć, jak była prowadzona, i ją kontynuować. To często jest prostsze niż prowadzenie od początku nowych spraw. Po pięć takich spraw w referacie, tak jak w przykładzie z sądu mokotowskiego, na pewno nie byłoby nadmiernym obciążeniem.

Czytaj też w LEX: Ryzyka związane z przetwarzaniem danych osobowych w aktach postępowań prowadzonych w sądach w świetle przepisów prawa Unii Europejskiej >

A czy w takim razie warto uregulować kryteria wyboru starych spraw, które miałyby być ponownie rozlosowane?

Nie jestem tego zwolennikiem, bo zbytnia kazuistyka nie jest dobra. Prezesi powinni kierować się w tym przypadku generalnymi klauzulami. Najlepiej, by były to sprawy, w których nie podejmowano dotąd czynności. Prezes powinien także czuwać nad tym, żeby do takiej puli nie trafiały sprawy, w których zmiana referenta działałaby na niekorzyść stron. Natomiast bywa, że sędzia ma pięcio- lub sześcioletnią sprawę, jest w niej kolejnym referentem i tak naprawdę niewiele czynności podjął lub nie podjął ich wcale. I o takie przede wszystkim sprawy chodzi.

Czytaj też w LEX: Prowadzenie dotychczas przydzielonej sprawy karnej w sądzie wyższej instancji po odwołaniu sędziego z delegacji >

 

Polecamy książki prawnicze