Co do zasady wyrok w sporze cywilnym powinien zapaść, jeśli sąd wysłucha obie strony sporu. Nie w każdym jednak przypadku pozwani aktywnie uczestniczą w procesie. Czasami, mimo odebrania korespondencji z sądu, nie podejmują trudu złożenia odpowiedzi na pozew lub nie stawiają się w sądzie. Nierzadko w ogóle nie informują sądu o swoim stanowisku w sprawie.

Ustawodawca wprowadził w Kodeksie postępowania cywilnego różne rozwiązania, by aktywizować pozwanych i skłaniać ich do przedstawiania przed sądem swoich racji. W szczególności w przepisach przyjęto, że jeśli pozwany nie będzie aktywny w sporze, to naraża się na zakończenie postępowania bez jego udziału. Milczenie pozwanego nie musi bowiem oznaczać, że proces nigdy się nie zakończy. Sąd może bowiem wydać tzw. wyrok zaoczny.

Jak wynika z art. 339 § 1 k.p.c. sąd może wydać wyrok zaoczny na posiedzeniu niejawnym, gdy pozwany w wyznaczonym terminie nie złożył odpowiedzi na pozew. Przepis ten daje sądowi swobodę – jeśli pozwany w wyznaczonym terminie nie złoży odpowiedzi na pozew – sąd może (ale nie musi) wydać wyrok zaoczny. Z kolei w oparciu o art. 340 § 1 k.p.c. sąd wyda wyrok zaoczny, jeżeli mimo niezłożenia odpowiedzi na pozew skierowano sprawę do rozpoznania na rozprawie, a pozwany nie stawił się na tę rozprawę, albo mimo stawienia się nie bierze w niej udziału. Na podstawie tej regulacji sąd obligatoryjnie (obowiązkowo) wydaje wyrok zaoczny. Sąd nie może jednak wydać takiego orzeczenia, jeśli pozwany żądał przeprowadzenia rozprawy w swej nieobecności lub składał już w sprawie wyjaśnienia ustnie lub na piśmie.

 


Jak podkreśla adwokat Tomasz Gołembiewski, specjalista prawa procesowego z Kancelarii Prawnej Heromiński i Wspólnicy, instytucja wyroku zaocznego jest jak najbardziej wskazana i potrzebna w procedurze cywilnej.- Ustawodawca potwierdza tę tezę, co w najlepszy sposób uwidacznia się w instytucji z art. 148 (1) k.p.c., tj. wyroku wydawanego przez Sąd na posiedzeniu niejawnym, nawet bez przeprowadzania rozprawy – wskazuje.

Prawo do obrony

Radca prawny dr Katarzyna Jasińska, adiunkt na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie uważa, że regulacje dotyczące wyroków zaocznych, to bardzo dobre rozwiązanie procesowe, z uwagi na ogromne obciążenie sądów pracą.

- Zważywszy na całokształt obowiązujących regulacji, moim zdaniem nie jest ono niebezpieczne dla pozwanego, nie narusza jego prawa do obrony. Należy bowiem pamiętać, że – przede wszystkim – aktualnie pierwsze pismo w sprawie musi zostać doręczone pozwanemu osobiście (z wyjątkiem pozostawienia zawiadomienia w kancelarii komorniczej, ale jest to poprzedzone ustaleniem, że pozwany faktycznie mieszka pod adresem wskazanym przez powoda). Ponadto, jednocześnie z doręczeniem pozwu sąd poucza pozwanego o rygorach związanych z uchybieniem terminu do wniesienia odpowiedzi na pozew, w tym o możliwości wydania wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym i rygorach jego wykonalności – podkreśla dr Katarzyna Jasińska. Zaznacza, że niezłożenie przez pozwanego odpowiedzi na pozew jest jego wolnym i świadomym wyborem, podejmowanym na własne ryzyko.

- Nie można też zapomnieć o tym, że pozwanemu oczywiście przysługuje prawo obrony po wydaniu wyroku zaocznego, chociaż oczywiście jego sytuacja jest wówczas zdecydowanie mniej komfortowa – dodaje dr Katarzyna Jasińska.

Brak odpowiedzi na pozew

W obecnym stanie prawnym składanie odpowiedzi na pozew to obowiązek (art. 205(1) k.p.c. Brak jej złożenia w zakreślonym terminie może skutkować wydaniem wyroku zaocznego. Z przepisu wynika, że sąd może jednak od tego odstąpić i nie wydawać wyroku zaocznego. Jak podkreśla dr Katarzyna Jasińska obecnie trudno prognozować, jak będzie się kształtowała się praktyka - motywacja sędziów, przy stosowaniu art. 339 § 1 k.p.c.

- Mogę natomiast wskazać, jak w mojej ocenie, powinna się ona kształtować. To, czym przede wszystkim powinien się kierować przewodniczący, to to, że w danym przypadku nie zachodzą negatywne przesłanki z art. 339§ 2 k.p.c., uniemożliwiające wydanie wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym. Jeśli twierdzenia powoda o faktach zawarte w pozwie lub pismach procesowych doręczonych pozwanemu przed posiedzeniem nie budzą uzasadnionych wątpliwości ani nie zostały przytoczone w celu obejścia prawa, to sąd powinien wydać wyrok zaoczny na posiedzeniu niejawnym, bo przecież gdyby go nie wydał, to – przy założeniu dalszej bierności pozwanego – na podstawie art. 340 k.p.c. będzie zobligowany wydać go na dalszym etapie postępowania, czyli na rozprawie – tłumaczy mecenas Jasińska.

- Zgadzam się z ustawodawcą, że oczekiwanie do terminu rozprawy, by stwierdzić bierność pozwanego i wydać wyrok zaoczny, byłoby nieracjonalne. Nie należy jednak tracić z oczu tego, że jednak ustawodawca nie zdecydował się wprowadzenie obowiązku wydawania wyroków zaocznych na posiedzeniach niejawnych zawsze wtedy, gdy twierdzenia powoda o faktach zawarte w pozwie lub pismach procesowych doręczonych pozwanemu przed posiedzeniem nie budzą uzasadnionych wątpliwości ani nie zostały przytoczone w celu obejścia prawa – wskazuje dr Katarzyna Jasińska.

Problem kuratorów procesowych

Dr Jasińska akcentuje, że ustawodawca pozostawił sądom, i bardzo słusznie, duży margines swobody, która to swoboda powinna być wykorzystywana wówczas, gdy inne, szczególne okoliczności sprawy będą wskazywały na to, że jednak do wydania wyroku zaocznego na tak wczesnym etapie postępowania nie powinno dojść. - Jako przykład takiej sytuacji wskazać można sprawy z udziałem kuratorów procesowych dla nieznanych z miejsca pobytu. Chodzi o to, aby dać kuratorom szansę na ustalenie miejsca pobytu pozwanego, skontaktowanie się z nim i umożliwienie skutecznej obrony. Poza przypadkami ewidentnymi (np. roszczenie bezspornie przedawnione, czy istotne braki w materiale dowodowym), możliwość obrony praw nieznanego z miejsca pobytu przez kuratora jest bardzo ograniczona, a jednocześnie wszelkie ustalenia miejsca jego pobytu (może z wyjątkiem poszukiwań w mediach społecznościowych) są czasochłonne. Wiąże się to bowiem z oczekiwaniem na odpowiedzi z urzędów, odnajdywaniem krewnych, a następnie próba nawiązania z nimi kontaktu, czy wreszcie – w niektórych przypadkach - żmudne prace w archiwach – wskazuje dr Katarzyna Jasińska. Zauważa, że w takiej sytuacji wydanie wyroku zaocznego na skutek niezłożenia przez kuratora w terminie dwóch tygodni odpowiedzi na pozew z pewnością ograniczałoby prawo pozwanego do obrony, którą ewentualnie mógłby podjąć dopiero w  sprzeciwie od natychmiast wykonalnego wyroku zaocznego.

- Oczywiście kwestię tę da się rozwiązać w jeszcze inny sposób, a mianowicie wyznaczając kuratorom odpowiednio długi termin na wniesienie odpowiedzi na pozew, jednak – jak wynika z moich obserwacji – co do zasady z automatu w większości spraw wyznaczany jest termin 14 dni na jej wniesienie – podkreśla Katarzyna Jasińska.

 


Korzyści dla powoda

W świetle art. 339 § 2 k.p.c. wydając wyrok zaoczny sąd przyjmuje się za prawdziwe twierdzenia powoda o faktach zawarte w pozwie lub pismach procesowych doręczonych pozwanemu przed posiedzeniem, chyba że budzą one uzasadnione wątpliwości albo zostały przytoczone w celu obejścia prawa. Oznacza to, że co do zasady wyrok zaoczny będzie dla powoda korzystny. Wyjątkowo jednak, sąd może uznać, że bez względu na bierność strony pozwanej, roszczenie powoda nie zasługuje na ochronę. Taka sytuacja może mieć miejsce, jeśli twierdzenia powoda o okolicznościach faktycznych są wzajemnie sprzeczne, irracjonalne. Jak wyjaśnił to Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku 22 czerwca 2018 r. w sprawie VI ACa 1/17 (LEX nr 2634979) twierdzenia powoda o okolicznościach faktycznych budzą uzasadnione wątpliwości wtedy, gdy są one wzajemnie sprzeczne lub niezgodne albo się wzajemnie wykluczają, względnie są ze swej istoty nieprawdopodobne bądź sprzeczne z faktami, które są znane powszechnie (art. 228 § 1) albo znane sądowi urzędowo (art. 228 § 2). Wówczas zapaść może wyrok zaoczny oddalający powództwo.

Mecenas Tomasz Gołembiewski podaje, iż sądy są szczególnie wyczulone na generowanie orzeczeń bez wysłuchania zdania strony przeciwnej, gdyż zdarzały się sytuacje, gdy strony procesu celowo chciały wygenerować tytuł wykonawczy, który będzie miał pierwszeństwo w zaspokojeniu przed innymi dłużnikami pozwanego. Miało to miejsce zwłaszcza w sprawach alimentacyjnych.

Adwokat Gołembiewski podaje także, że doświadczył sytuacji, w której sąd w wyroku zaocznym w części oddalił powództwo i w dalszej części powództwo uwzględnił. Miało to miejsce w przypadku roszczeń pobocznych powództwa, takich jak źle sformułowany termin rozpoczęcia biegu terminu naliczania odsetek za opóźnienie albo przy błędzie związanym z żądaniem zwrotu kosztów procesu. Adwokat zwraca również uwagę, iż w sytuacjach, gdy sąd nie znajdzie podstaw do wydania wyroku zaocznego, to wniosek ten oddali i będzie procedował co do powództwa w dalszym postępowaniu.