Jak usprawnić zarządzanie kancelarią prawną w kilku krokach?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Nie każdy kredytobiorca walutowy może liczyć na ugodę z bankiem

Osoby posiadające kredyty hipoteczne w walutach obcych innych niż CHF nie są skazane wyłącznie na spór sądowy z bankiem. Alternatywą dla procesu może być zawarcie ugody, ale korzystniejszą pozycję w negocjacjach mają kredytobiorcy, którzy pozwali bank od tych, którzy chcą się dogadać na etapie przedsądowym.

frank szwajcarski kredyt
Źródło: iStock

Jeszcze do niedawna osoby, które wzięły kredyt waloryzowany do innych walut obcych niż frank szwajcarski, nie mogły spodziewać się jakichkolwiek propozycji ugodowych.

- Sytuacja zaczęła się zmieniać na większą skalę w latach 2024/2025. Poszczególne banki coraz częściej proponowały ugody takim kredytobiorcom na tożsamych warunkach, które były proponowane frankowiczom – podaje Wojciech Ciesielski, adwokat z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych.

Zmiana stanowiska niektórych banków była zapewne podyktowana orzecznictwem, które w sprawach eurowiczów i dolarowiczów nie odbiega statystycznie od spraw frankowych. Im częściej klienci wygrywali z bankami, tym te ostatnie były chętniejsze do zawierania porozumień.

Ciągle jednak programy i ugód w przypadku kredytów w dolarach czy w euro nie są regułą.

Eurowiczom trudniej o ugodę niż frankowiczom

Co do zasady, sama możliwość zawarcia ugody nie jest uzależniona od waluty, w której kredyt został udzielony.

- Decydujące znaczenie ma aktualna polityka banku oraz obowiązujące w nim zasady zawierania porozumień. W praktyce sytuacja wygląda jednak inaczej w przypadku kredytów CHF i inaczej w przypadku pozostałych walut. Ugody dla eurowiczów czy dolarowiczów są nadal rzadkością w porównaniu z ugodami frankowiczów, ale w porównaniu z ich ilością występującą jeszcze kilka lat temu, liczba proponowanych ugód zwiększa się – podaje Mikołaj Baczyński, radca prawny, prowadzący własną kancelarię.

Część banków w ogóle nie prowadzi rozmów ugodowych z klientami posiadającymi kredyty w innych walutach, a programy ugodowe nadal ogranicza wyłącznie do kredytów CHF.

-  Jedną z przyczyn mniejszej liczby ugód dotyczących kredytów w euro i dolarze jest utrwalone przekonanie, że kredyty te stanowią zupełnie inną kategorię niż kredyty frankowe. Tymczasem z punktu widzenia oceny konkretnych postanowień umownych decydujące znaczenie może mieć nie waluta, lecz konstrukcja umowy – mówi mec. Baczyński.

Kredyty waloryzowane kursem innej waluty niż CHF, z uwagi na nieporównywalnie mniejsze wahania kursowe, nie doprowadziły do aż tak znacznego pokrzywdzenia kredytobiorców. Banki starają się przekonać sądy, że z uwagi na brak znaczącego pokrzywdzenia kredytobiorcy wzrostem kursu waluty obcej, wyłączona jest abuzywność zapisów przewidujących indeksacje czy denominacje kredytu. 

- Tymczasem sama waluta kredytu nie przesądza o prawidłowości umowy. Ocenie podlegają przede wszystkim jej konkretne postanowienia, w szczególności sposób ustalania kursu waluty oraz zakres uprawnień przyznanych bankowi. Nie oznacza to oczywiście, że każda umowa kredytu w EUR czy USD jest wadliwa. Oznacza natomiast, że nie można wykluczać możliwości jej zakwestionowania wyłącznie z tego powodu, że nie dotyczy franka szwajcarskiego – tłumaczy mec. Baczyński.

Z drugiej strony, Wojciech Wandzel – adwokat z KKG Legal zwraca uwagę na to, że kredyty w EUR czy USD zawierane były nieraz w oparciu o inne wzory umów, niż kredyty w CHF, konieczne jest więc dokonanie oceny w każdym przypadku, czy istnieją podstawy do kwestionowania takiej umowy.  Takie kredyty w EUR czy USD udzielane były także często osobom, które osiągały dochody w EUR czy USD (stąd wybór tej waluty, a nie bardziej popularnego CHF), a sytuacja prawna tych osób – zwłaszcza związana z wiedzą o zmienności kursu tej waluty – była istotnie odmienna.

Ugód w przypadku kredytów w euro czy dolarze, jest mniej także z tej przyczyny, że ekonomiczna skala potencjalnych korzyści jest mniejsza, niż w przypadku kredytów frankowych. Kredytobiorcy posiadający kredyty w euro czy dolarze, co do zasady, nie doświadczyli tak gwałtownego wzrostu zadłużenia wynikającego ze zmian kursowych jak frankowicze.

- Im mniejsza jest potencjalna korzyść wynikająca z podważenia umowy, tym trudniej uzyskać od banku ugodę, która byłaby dla kredytobiorcy równie atrakcyjna jak rozwiązania dostępne w niektórych sprawach frankowych – uważa Mikołaj Baczyński.

Wzorem pierwszych ugód frankowych

Jak mówi mec. Baczyński, jeżeli bank decyduje się na rozmowy ugodowe, propozycje dotyczące kredytów w euro czy dolarze często opierają się na podobnym mechanizmie, jaki był stosowany w przypadku pierwszych ugód frankowych. W takich sprawach propozycje ugodowe związane z głównie „przewalutowaniem” kredytu na PLN z pewnym zmniejszeniem kapitału. Taki przewalutowany kredyt byłby powiązany ze stawką oprocentowania opartą o wskaźnik WIBOR. Dodatkowo banki coraz częściej oferują w takich ugodach zwrot kosztów zastępstwa procesowego w wysokości stawki minimalnej lub jej ułamka oraz części opłaty od pozwu. Dla propozycji ugodowych znaczenie ma to, w jakiej walucie był wzięty kredyt.

- W szczególności na korzystne oferty mogą liczyć posiadacze kredytów w euro. Banki obecnie proponują przy takich kredytach warunki analogiczne, jak przy kredytach frankowych – zwrot całej nadwyżki spłaconej ponad kapitał oraz zwrot kosztów procesu. Negocjacje skupiają się głównie na odsetkach za opóźnienie należnych kredytobiorcom, których banki nie chcą pokrywać w całości - wskazuje Anna Sekura-Konopka, radca prawny w Kancelarii Konieczny Polak i Partnerzy.

Ugody praktycznie nie zdarzają się w przypadku kredytów powiązanych z jenem japońskim.

- To były produkty niszowe, adresowane niemal wyłącznie do klientów segmentu private banking. Umowy tych kredytów miały bardziej skomplikowaną konstrukcję – możliwa była wypłata i spłata kredytu od początku bezpośrednio w walucie obcej, pojawiały się też klauzule umożliwiające negocjowanie kursów – mówi mec. Sekura-Konopka.

Lepsze warunki ugody można wynegocjować po pozwaniu banku

Banki nie przedstawiają obecnie eurowiczom czy dolarowiczom propozycji finansowo zbliżonych do korzyści, jakie w określonych przypadkach można uzyskać w procesie, ale mimo tego porozumienie daje obu stronom pewne korzyści. Sama możliwość szybkiego zakończenia sporu dla wielu klientów banku ma dużą wartość, a warunki ugody można negocjować.

Tradycyjnie, im większe ryzyko negatywnego zakończenia sprawy, tym bank jest bardziej otwarty na negocjacje.

- W przypadkach dotyczących innych walut nić CHF, większe szanse na ugodę są po wniesieniu pozwu do sądu. Generalnie na etapie przedsądowym nasi klienci z kredytami w euro nie otrzymywali propozycji ugodowych. Natomiast w toku spraw sądowych już się takie propozycje zdarzały – mówi Joanna Wędrychowska, adwokat w Joanna Wędrychowska, Natasza Krakowiak-Dulińska, Olga Osińska Kancelaria Adwokacka spółka cywilna.

Nie są to odosobnione obserwacje

- W dalszym ciągu pozwanie banku o nieważność umowy daje lepszą pozycję w negocjacjach ugodowych niż wnioskowanie o propozycję ugody na etapie przedsądowym. Wydaje się jednak, że zmiana stanowiska kolejnych banków to może być kwestia czasu, skoro banki same dostrzegły znaczące korzyści z kończenia sporów na większą skalę w sposób ugodowy – uważa mec. Ciesielski.

Zdaniem Anny Sekury-Konopki najlepsze oferty ugodowe pojawiają się po wyroku sądu I instancji, gdy strony oczekują na uzasadnienie orzeczenia. Bank, chcąc uniknąć kosztownego postępowania apelacyjnego, a zarazem odzyskać wypłacony kapitał, wykazuje wolę polubownego rozwiązania sporu. Nierzadko ugoda przybiera wówczas formę tzw. porozumienia kompensacyjnego, co jest szczególnie korzystne dla kredytobiorcy. Takie porozumienie wprost uznaje umowę kredytu za nieważną, a kwoty wypłacane klientowi za zwrot świadczenia nienależnego – co pozwala uniknąć ryzyka zakwalifikowania otrzymanych środków jako przychodu w rozumieniu podatkowym.

 

 

 

 

Polecamy książki prawnicze