"Ten rok, jeśli chodzi o liczbę zabitych, jest bardzo niepokojący. Dobry trend z poprzednich lat został zahamowany i przybywa ofiar wypadków drogowych. Musimy szybko reagować i proponować pewne rozwiązania, które poprawią bezpieczeństwo. Mamy bardzo dużo do zrobienia" - mówił wiceminister spraw wewnetrznych i administracji Adam Rapacki, który w poniedziałek prezentował raport dot. stanu bezpieczeństwa w Polsce w 2010 r.
Jak sprecyzował chodzi m.in. o zmiany legislacyjne. "Kiedy Polacy wjeżdżają do Słowacji, Czech od razu ściągają nogę z gazu bo wiedzą, że tam czekają ich wysokie mandaty karne za przekroczenie prędkości. Natomiast, jak wjeżdżają do Polski, to od razu hulaj dusza, piekła nie ma" - zaznaczał wiceminister.
Przyznał, że dlatego resort analizuje rozwiązania, które wprowadzały inne kraje w tym zakresie, i które spowodowały dużą poprawę bezpieczeństwa na drogach. "Analizy te wskazują jednoznacznie, że jednym z najlepszych i szybkich sposobów jest twarda egzekucja prawa" - powiedział.
Dopytywany, czy chodzi o zwiększenie kwot mandatów dodał: "W jakiejś perspektywie czasu trzeba będzie rozważyć taką ewentualność. W Polsce od 16 lat mandaty karne nie były podwyższane i dolegliwość mandatów, szczególnie dla osób dobrze sytuowanych, nie jest duża. Bardziej się boją punktów karnych".
Z danych KGP wynika, że tylko od stycznia do czerwca 2011 r., na polskich drogach doszło do 17 tys. 777 wypadków. Zginęło w nich 1757 osób, a ponad 22 tys. zostało rannych. W tym samym okresie ubiegłego roku na polskich drogach zginęło 1487 osób.
Z opublikowanego w poniedziałek przez MSWiA raportu dot. stanu bezpieczeństwa w Polsce w 2010 r., wynika, że w całym ubiegłym roku doszło do 38 832 wypadków, w których zginęło 3907 osób a 48 952 zostało rannych. Najwięcej osób zginęło na drogach krajowych - 1495, które stanowią zaledwie 5 proc. dróg w Polsce.
Z dokumentu wynika też, że najczęściej sprawcami wypadków były osoby w wieku od 25 do 39 lat, a najczęstszą przyczyną była brawura, w tym nadmierna prędkość.(ks/pap)