Według nieoficjalnych informacji tygodnika "Wprost" premier chce skrócić listę ustaw, które - zgodnie z planem pracy rządu - miały trafić do Sejmu. Szef rządu miał przekonywać ministrów, że po ukonstytuowaniu się nowego Sejmu po wyborach projekty ustaw - którymi posłowie nie zdążyli się zająć - przepadają. Dlatego Tusk miał zalecić szefom resortów, aby do końca obecnej kadencji parlamentu wybrali jeden kluczowy projekt legislacyjny i na nim skupili uwagę. Jak wylicza "Wprost", oznaczać to może skrócenie listy zapisanej w planie pracy rządu. Pierwotnie zawierała ponad sto projektów, może z niej zostać najwyżej 30.
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział PAP, że - jeśli chodzi o plan prac rządu na 2011 rok - wszystko "będzie jasne" we wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów. Graś nie chciał komentować doniesień medialnych ani podać listy projektów ustaw, które znajdą się w tym planie.
Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka mówiła w poniedziałek w radiu TOK FM, że premier zaproponował, aby szefowie resortów skoncentrowali się na rzeczach dla nich najważniejszych, a nie na dziesiątkach aktów legislacyjnych, które - jak mówiła - nie mają istotnego znaczenia. "Premier patrząc racjonalnie ma świadomość, że na kilkudziesięciu posiedzeniach Sejmu przed wyborami niewiele uda się przeprowadzić" - dodała.
Zdaniem szefa MON Bogdana Klicha, premier w sposób logiczny i zupełnie racjonalny skoncentrował się na zasadniczych sprawach, które decydują o postrzeganiu zmian dokonujących się w Polsce. "Trzeba skończyć to, co zostało rozpoczęte. Jeżeli przedstawiać nowe ustawy, to tylko te kluczowe, mające fundamentalne znaczenie dla Polski" - podkreślił.
Pytany z czego jego resort zrezygnuje, a co pozostanie priorytetem, powiedział: "MON nie ma z tym problemu. Zasadnicze ustawy są już uchwalone przez Sejm, podpisane przez prezydenta. Przed nami tylko zakończenie prac w parlamencie nad ustawą o weteranach. Ta ustawa jest dla nas absolutnie kluczowa, ale z tego, co widzę w parlamencie, nie ma do niej żadnych zasadniczych zastrzeżeń, wszystkie kluby opowiedziały się za tym projektem".
Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski pytany przez PAP o plany legislacyjne resortu powiedział, że priorytetem jest projekt związany ze zmianami procedur w postępowaniu cywilnym.
Kwiatkowski informował już, że chce, aby jesienią parlament znowelizował Kodeks postępowania cywilnego dotyczący m.in. likwidacji odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych. Projekt ma też uczytelnić i uprościć procedury w sprawach cywilnych. Rząd według planów powinien się zająć tą nowelizacją jeszcze wiosną.
Jak dodał minister, resort zajmuje się też innymi projektami "mając ten komfort, że bardzo duża ich ilość już jest w parlamencie". "Ustalenie czy projekt jest priorytetowy, czy nie, jest czytelnym sygnałem ze strony rządu do posłów i senatorów: prosimy, żeby ten projekt nie uciekł wam w trakcie waszej pracy" - zaznaczył.
Mówił, że "jest grupa projektów, które są priorytetowymi, ale to nie znaczy, że rząd nie będzie pracował nad innymi rozwiązaniami". "Chciałbym podkreślić, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje normalnie" - powiedział Kwiatkowski.
Dla ministerstwa kultury priorytetem na 2011 rok będzie m.in. nowelizacja ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej oraz projekt zmian w ustawie o radiofonii i telewizji. Projekt pierwszej ustawy przewiduje m.in. ustawowy podział na instytucje artystyczne (teatry, opery, operetki, filharmonie, zespoły pieśni i tańca, orkiestry) oraz inne instytucje kultury (muzea, biblioteki, domy kultury, galerie).|O ograniczeniu ofensywy legislacyjnej przez premiera nic nie wiedzą posłowie PO, z którymi rozmawiała PAP. Zapewniają jednak, że rozpoczęte reformy będą kontynuowane.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z zespołu rządowo-parlamentarnego, który przygotowywał jesienną ofensywę legislacyjną mówi, że nie ma informacji o tym, że rząd planuje zredukować liczbę ustaw, które miałyby być uchwalone jeszcze w tej kadencji.
"Mamy swój kalendarz legislacyjny, nie informowano nas o żadnych radykalnych zmianach w tym kalendarzu. Nie sygnalizowano nam ani tego, że będzie mniej aktów prawnych, ani tego, że jest plan, aby rozwiązać tylko część z tych problemów, które rozwiązać chcieliśmy" - powiedziała PAP Kozłowska-Rajewicz.
Podkreśliła, że nie chodzi o liczbę ustaw, tylko o ich zawartość. "Nie chodzi o to, by liczba nowelizacji była jak największa, tylko o to, żeby jak najwięcej spraw było załatwionych. Jeżeli faktycznie jest tak, że Sejm nie jest w stanie przerobić bardzo wielkiej liczby ustaw, trzeba się zdecydować na te bardziej kluczowe. Albo - co też jest możliwe - resort zamiast np. dwóch nowelizacji, które są rozciągnięte w czasie, przygotowuje jedną. Czyli w jednym akcie prawnym zostanie zapisane to wszystko, co wcześniej było w dwóch nowelizacjach" - zaznaczyła posłanka.
Również poseł Paweł Olszewski zapewnił, że rząd pracuje zgodnie z harmonogramem, niezależnie od kalendarza wyborczego. "Inicjatywy, które były planowane, będą zrealizowane. Doniesienia "Wprost" są obok prawdziwej rzeczywistości" - podkreślił. Jak dodał, nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek z ofensywy legislacyjnej zostało odwołane. "Nie słyszałem, żeby w Platformie taka decyzja została podjęta" - dodał.
Danuta Pietraszewska z zarządu krajowego PO powiedziała, że w gremiach Platformy takie pomysły nie były omawiane. Rzecznik klubu PO Krzysztof Tyszkiewicz mówił PAP, że o inicjatywie premiera dowiedział się z mediów. Zastrzegł jednak, że ważna jest jakość ustaw, a nie ich liczba. "Mogę zapewnić, że będziemy kontynuować reformy" - zaznaczył.
Na stronie internetowej Sejmu rozpisano na razie terminarz posiedzeń do końca lipca br. Wynika z niego, że od końca lutego do końca lipca posiedzeń tych ma być dwanaście (licząc razem z rozpoczynającym się 23 lutego). Nie ma jeszcze oficjalnego terminu wyborów, ale PO proponuje, aby odbyły się one 23 października. (PAP)