LEX Kancelaria Prawna - oferta promocyjna
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Mika-Kozak: List żelazny dla Romanowskiego powinien być z poręczeniem majątkowym

To, czego zabrakło w postanowieniu warszawskiego sądu okręgowego, który wydał postanowienie o liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego, to poręczenie majątkowe. Takie zabezpieczenie byłoby bowiem dodatkową gwarancją, że narzędzie to nie zostanie wykorzystane np. do dalszej ucieczki. Może je jednak zastosować sąd odwoławczy i prokuratura, składając zażalenie, powinna się tego domagać - mówi serwisowi Prawo.pl Anna Mika-Kozak, karnistka z kancelarii Kulpa&Kozak, rzecznik dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie. Zaznacza, że z chwilą uprawomocnienia się listu żelaznego z obiegu prawnego zniknie m.in. ENA wobec Romanowskiego.

anna mika kozak

Patrycja Rojek-Socha: Warszawski Sąd Okręgowy zgodził się na list żelazny dla b. wiceministra Marcina Romanowskiego, decyzja jest nieprawomocna. Jeśli się uprawomocni, co to oznacza z punktu widzenia wystawionego wobec polityka Europejskiego Nakazu Aresztowania, zastosowanego aresztu czy prokuratorskich decyzji unieważniających jego dokumenty podróży? 

Anna Mika-Kozak: Kwestia aresztu jest już rozstrzygnięta w samym postanowieniu - decyzje o jego zastosowaniu zostaną uchylone w momencie uprawomocnienia się postanowienia dotyczącego listu żelaznego. A skutkiem tego będzie to, że z obrotu prawnego zostanie wyeliminowany Europejski Nakaz Aresztowania. Ma to zresztą praktyczne znaczenie, chodzi przecież o to, aby podejrzany, oskarżony, który otrzymał żelazny list, mógł z niego skorzystać i wrócić do kraju. I oczywiście powstaje też zagrożenie, bo taka osoba może się udać na dowolne lotnisko i polecieć w przeciwnym kierunku, nadużywając instytucji. 

Czytaj: Żurek ws. listu żelaznego dla Romanowskiego: Jest przepis, sąd powinien uwzględnić sprzeciw>>

Marcin Romanowski z listem żelaznym, prokuratura będzie skarżyć>>

Decyzje unieważniające dokumenty podróży również zostają uchylone? 

Nie, bo są to decyzje poza zakresem procedury postępowania karnego. Ale jak rozumiem, pan Romanowski posługuje się obecnie dokumentem wydanym na inne dane, o którym sąd poinformował. Zresztą to, co warto podkreślić, bardzo rzadko się zdarza, że osoby, które uzyskają list żelazny, nadużywają tej instytucji. Z drugiej strony to, czego zabrakło - w mojej ocenie - w postanowieniu warszawskiego sądu okręgowego, to poręczenie majątkowe. Sądy często sięgają po taką możliwość, zabezpieczając wydanie listu żelaznego. I myślę, że właśnie kwestia poręczenia majątkowego byłaby potrzebną gwarancją. 

Prokuratura już zapowiada, że będzie się odwoływać do sądu wyższej instancji. Czy sąd apelacyjny może takie poręczenie majątkowe zastosować? 

W procedurze odwoławczej prokurator może się tego domagać od sądu drugiej instancji. I powtórzę, moim zdaniem byłby to zasadny ruch, bo poręczenie majątkowe będzie dość silnym argumentem zabezpieczającym wykonanie przez podejrzanego/oskarżonego obowiązków wynikających z postanowienia o liście żelaznym. Rzadko się zdarza w praktyce, że osoba, która otrzymuje list żelazny zabezpieczony poręczeniem, nie stawia się następnie w kraju i do dyspozycji organów śledczych. Oczywiście sąd odwoławczy będzie mógł też uchylić postanowienie sądu I instancji albo je utrzymać w mocy. 

 

Co w sytuacji, gdy osoba, która otrzymała list żelazny, wykorzystuje go do dalszego ukrywania się - czy procedurę związaną z aresztem i ENA trzeba zacząć od początku? 

Oczywiście. W takiej sytuacji prokuratura musi najpierw wystąpić z wnioskiem o tymczasowy areszt, a następnie o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania - przy czym w tym przypadku istotne jest to, czy dana osoba ukrywa się w kraju europejskim. Natomiast jeśli nie będzie wiadomo, gdzie poleciała, to do momentu, kiedy nie zostanie to ustalone, będzie osobą poszukiwaną. To, co na pewno się zmieni w takiej sytuacji, przy rozpatrywaniu wniosku o areszt sąd będzie brał pod uwagę fakt, że podejrzany wykorzystał przyznany mu list żelazny do dalszego unikania powrotu do kraju i stawienia się na wezwanie prokuratury. Dlatego - powtórzę - poręczenie majątkowe byłoby potrzebne, bo w momencie, gdy osoba, która otrzymała list żelazny, nie wywiąże się z nałożonych na nią obowiązków, te środki przepadają na rzecz Skarbu Państwa. 

Postanowienie SO w Warszawie krytykowane jest m.in. za to, że list żelazny został wydany mimo faktu, iż polityk ukrywał się i przyznał, że posługuje się dokumentem podróży wydanym na dane innej osoby. Podnosiła to też prokuratura w swoim sprzeciwie. Czy takie okoliczności powinny wykluczać wydanie listu? Sąd w uzasadnieniu wskazał, że ta instytucja nie wymaga, by podejrzany był absolutnie godny zaufania. 

Jest to również rzecz oczywista, bo jak miałoby się weryfikować, czy dana osoba w 100 proc. wzbudza takie zaufanie? Jakimi kryteriami miałby się kierować sąd? Przecież zawsze jest ryzyko, że podejrzany czy oskarżony nadużyje listu żelaznego, a to z kolei wiąże się z tym, że narzędzie to stosowane jest wobec osoby, która albo się ukrywa, albo w inny sposób utrudniała prowadzone wobec niej postępowanie. List żelazny w swoim założeniu ma umożliwić skuteczne przeprowadzenie postępowania z jej udziałem, dając jej możliwość odpowiadania z wolnej stopy. Natomiast - to, co istotne - to nie jest immunitet. Takie podejście do listu żelaznego świadczy o kompletnym niezrozumieniu tej instytucji. List żelazny jest pewną gwarancją odpowiadania z wolnej stopy, ale wymaga spełnienia określonych warunków - począwszy od kwestii stawiania się na każde wezwanie prokuratury, po zakaz np. mataczenia czy wpływania na zeznania świadków. Niewywiązanie się z któregokolwiek z tych obwarowań wiązać się będzie z utratą listu żelaznego. Natomiast powtórzę, sąd nie jest od wróżenia z fusów. Ocenił na podstawie przedstawionych mu materiałów, że list żelazny, dla dobra postępowania, można zastosować, natomiast nie jest rolą sądu ocena czy gwarantowanie, że podejrzany czy oskarżony stawi się lub nie nadużyje tego narzędzia. 

Już pojawiają się głosy, że sędzia, który wydał postanowienie dotyczące Romanowskiego, jest tzw. neo-sędzią. Czy będzie to miało znaczenie przy rozpatrywaniu zażalenia? 

A czy prokuratura wnioskowała o wyłączenie z tego powodu sędziego, który miał rozpatrywać wniosek o list żelazny? Bo to byłaby podstawa podnoszenia tego faktu w zażaleniu. Natomiast oczywiście sąd apelacyjny może z urzędu przeprowadzić taką weryfikację. 

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
10% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 269,09 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł