To, że sędziowie coraz częściej sugerują ewentualne przesunięcia terminów lub opóźnienia kolejnych rozpraw z powodu COVID-u, prawnicy mówią nieoficjalnie już od września. Ministerstwo Sprawiedliwości kolejnego zamrożenia pracy sądów nie planuje, sytuacja jednak jest coraz bardziej napięta. Ostatnio Ogólnopolski Związek Zawodowy Kuratorów Sądowych wystąpił do prezesów sądów z pytaniami o wytyczne dla kuratorów. Postulują oni m.in. by czynności w terenie wykonywane były tylko w sprawach pilnych. W tle są coraz większe opóźnienia, w niektórych sądach na rozprawę trzeba czekać już blisko rok.  

Tymczasem Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała właśnie raport, który ma pokazać jak wiosenny lockdown wpłynął na pracę wybranych 10 sądów okręgowych: w Białymstoku, w Gdańsku, w Katowicach, w Krakowie, w Łodzi, w Poznaniu, w Rzeszowie, w Warszawie, dla Warszawy-Pragi w Warszawie, we Wrocławiu. I tak z uzyskanych danych wynika, że już w marcu 2020 roku liczba rozpraw/posiedzeń była niższa względem marca 2019 roku. Przykładowo w samym Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawach cywilnych odbyło się w marcu 2020 roku 1 160 rozpraw/posiedzeń, podczas gdy w marcu 2019 roku było ich 2 863 - odnotowano więc ponad dwukrotny spadek. Podobna sytuacja miała miejsce w Sądzie Okręgowym w Poznaniu - w marcu 2020 roku odbyło się tam 824 rozpraw/posiedzeń w sprawach cywilnych, a rok wcześniej w tym samym okresie 2 057. 

Czytaj: Prawnicy informatyzują się, sądy nadal papierem stoją>>

Najlepsza sytuacja była w sprawach karnych, ale w ocenie autorów raportu to efekt tego, że wiele spraw z tej kategorii znalazło się w katalogu spraw pilnych (rozpatrywanych mimo zamrożenia pracy sądów). Tylko w Sądzie Okręgowym w Warszawie przeprowadzono ich w kwietniu 2020 roku 381, a w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie w tym samym okresie 586. 

 

 

Liderzy wśród odwoływanych? Sprawy gospodarcze

- Sam początek lockdownu w sądach już pokazał jak duży jest problem. Sądy się zamknęły, sprawy były odwoływane, odwołania, czy inne pisma procesowe trzeba było wrzucać do specjalnych skrzynek podawczych stojących często przed budynkiem sądu. Problemem były choćby terminy, ale też kontakt z sądem - mówi dziś Adam Klepczyński, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i autor raportu.

Z przeprowadzonych analiz wynika m.in., że najwięcej rozpraw/posiedzeń odwoływano w okresie kwiecień-maj 2020. W marcu 2020 roku w Sądzie Okręgowym w Katowicach odwołano 868 rozpraw/posiedzeń w sprawach cywilnych, podczas gdy w kwietniu 2020 roku już 1139. W Sądzie Okręgowym w Warszawie - w marcu odwołano 1882 spraw, w kwietniu już 2583 (kwiecień 2020). 

Kolejną ciekawą kwestią jest to, że w wielu sądach okręgowych w tym okresie odwoływano w znacznej liczbie rozprawy/posiedzenia w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz sprawach gospodarczych. Przykładem takich sądów są: Sąd Okręgowy w Warszawie (w samym kwietniu 2020 roku odwołano 1047 rozpraw/posiedzeń w sprawach gospodarczych) czy Sąd Okręgowy w Krakowie. Z kolei w czerwcu rozpoczęło się nadrabianie zaległości. 

 


W grupie badanych sądów najwięcej spraw cywilnych w okresie kwiecień-maj 2020 przeprowadziły: Sąd Okręgowy w Białymstoku (kwiecień 2020 – 168, maj 2020 – 159), Sąd Okręgowy w Gdańsku (kwiecień 2020 – 841, maj 2020 – 1179) oraz Sąd Okręgowy w Krakowie (kwiecień 2020 – 638, maj 2020 – 716). Generalnie spadki w nich były widoczne, w porównaniu z 2019 r., ale nie aż tak duże jak w pozostałych sądach. 

Karne... zdecydowanie lepiej

Najwięcej rozpraw/posiedzeń we wszystkich sądach odbywało się w sprawach karnych, co - w ocenie ekspertów - jest związane przede wszystkim z tym, że wiele spraw z tej kategorii znalazło w tzw. wykazie spraw pilnych. Przykładowo w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu w marcu 2020 roku odbyło się 810 rozpraw/posiedzeń w sprawach karnych, w kwietniu 2020 roku 485, a w maju 2020 – 710, a w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie w kwietniu 2020 – 586 (rok wcześniej w tym samym okresie 513). 

Jeszcze lepiej widać to przyrównując liczbę posiedzeń/rozpraw w różnych kategoriach w tym samym sądzie. I tak przykładowo w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w kwietniu odbyło się 7 rozpraw/posiedzeń w sprawach cywilnych (w 2019 r. - 2889) i 381 w sprawach karnych (rok wcześniej 1692). W maju już 197 w sprawach cywilnych (w 2019 r. 3017) i 582 w sprawach karnych (w 2019 r. 1563)

We wrocławskim sądzie okręgowym w kwietniu rozpoznano 55 spraw cywilnych i 485 karnych (w 2019 r. odpowiednio - 1355 i 1219),  w maju - 412 cywilnych i 710 karnych ( w 2019 r. odpowiednio 1466 i 1285).  

 


Z raportu wynika, że epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 miała również przełożenie na liczbę spraw wpływających do badanych sądów okręgowych. W znacznej większości w okresie marzec-maj 2020 ich liczba spadła. Wynikiem tego były - w ocenie Adama Klepczyńskiego - opóźnienia w wysyłaniu przez sądy wyroków oraz postanowień, ale także zawieszenie na podstawie art. 15zzs tarczy antykryzysowej terminów sądowych oraz terminów w postępowaniach karnych. 

Równocześnie w marcu 2020 roku część sądów okręgowych odnotowała większy wpływ spraw w sprawach karnych względem roku 2019. Były to następujące sądy: Sąd Okręgowy w Białymstoku (sąd ten też odnotował większy wpływ spraw w sprawach gospodarczych), Sąd Okręgowy w Gdańsku oraz Sąd Okręgowy w Rzeszowie. - Co istotne, w maju 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie odnotował większy wpływ spraw w sprawach cywilnych i gospodarczych niż w maju 2019. Warto również wskazać, że w czerwcu 2020 roku nie wszystkie sądy okręgowe zanotowały wzrost liczby wpływających spraw względem roku poprzedniego. W części badanych sądów okręgowych wpływ ten jest znacznie niższy niż w roku wcześniejszym – znaczną różnicę widać w przypadku spraw z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych - czytamy w opracowaniu.  

Czytaj: Od obiegu dokumentów, po zespoły śledcze - innowacje wchodzą do polskich kancelarii>>

Sądy w "sieci", czyli IT sposobem na COVID-19

To, że nowe technologie mogą uratować sytuację dostrzegło też Ministerstwo Sprawiedliwości - przypomnijmy, tarcza antykryzysowa 3 i tarcza 4 wprowadziły rozwiązania umożliwiające prowadzenie e-rozpraw w sprawach cywilnych i karnych. Problem w tym, że sądy - jak przyznają sami sędziowie - są w nowych technologiach nadal zapóźnione. A problemem często nie do przejścia są braki choćby w sprzęcie informatycznym. 

Raport HFPC również wśród rozwiązań, które mogłyby uratować sytuację, wymienia proces informatyzacji sądów. We wtorek odbędzie się na ten temat debata pt. Nowe technologie – Nowa sprawiedliwość  Wyzwania czasu pandemii a przyszłość sądownictw" pod patronatem Prawo.pl, która będzie transmitowana na profilu Fundacji na Facebooku. Adam Klepczyński już jednak wskazuje, co nie działa. - Systemy są, jest portal informacyjny sądów powszechnych, pełnomocnicy mogą zobaczyć czy jakaś rozprawa została wyznaczona, czy jest opinia biegłego. Tyle że problemem jest ich funkcjonalność. Co z tego, że widzimy opinie, jak nie jest w systemie załączona. Nie są załączane pozwy, odpowiedzi na pozew, pisma procesowe. Jedyne co możemy ściągnąć to pisma z sądów, postanowienia, czy uzasadnienia wyroku. A możliwości nowych technologii są teraz ogromne. Myślę, że można by było wprowadzić system z podwójną awizacją - mówi portalowi Klepczyński. 

Zastrzega równocześnie, że informatyzacja to nie jest temat do zrealizowania w kilka miesięcy. - Wymaga co najmniej kilku lat. To nowe komputery, sale, wszędzie potrzebne jest osprzętowanie. A podstawą jest drugie wyzwanie - uporanie się z zaległościami, które już są i sięgają co najmniej kilku, a mogą nawet kilkunastu miesięcy - wskazuje.

- Wszyscy jesteśmy zgodni, iż informatyzacja wymiaru sprawiedliwości musi uwzględniać to co utrudnia pracę orzeczniczą. Ogromne obowiązki administracyjne, sprawozdawczość, narzędzia nadzoru itd. zabierają obecnie czas, który jest potrzebny do pracy merytorycznej. Stąd to, czego byśmy oczekiwali, to system wspierający pracę zdalną sędziów, jak e-dokumentacja, ale również skuteczne narzędzia wspierające organizację pracy sądów - mówi z kolei sędzia sędzia Anna Wypych-Knieć, członkini Stowarzyszenia Sędziów polskich „Iustitia” orzekająca w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa.

Czytaj: Dalkowska: Nadal planujemy e-doręczenia oraz e-rozprawy w sprawach karnych>>

Jak dodaje, pandemia pokazała, że to co w sektorze prywatnym jest standardem, w wymierzę sprawiedliwości wymaga uzasadnienia – np. dostępność do wydajnych komputerów przenośnych i możliwość zdalnego łączenia się z zasobami sądu z wykorzystaniem tzw. bezpiecznego tunelu VPN. - Jednocześnie poprawie powinna ulec komunikacja zdalna z sądem, tak by interesant był w stanie uzyskać pełna informację o swojej sprawie, a wiec istnieje konieczność zapewnienia możliwości identyfikacji rozmówcy – wiadomym jest, że takie rozwiązanie wykorzystuje sektor bankowości, brak jest wiec przeszkód, by z takich udogodnień korzystał wymiar sprawiedliwości - wskazuje. 

Sztuczna inteligencja - raczej pomocniczo

Sędzia Wypych-Knieć dodaje, że informatyzacja jest też potrzebna m.in. przy współpracy z biegłymi. - System informatyczny powinien pozwalać wersjonować opinie, rejestrować udzielone odpowiedzi na wątpliwości i pytania, umożliwić rozliczanie czasu, rejestrować dostępność biegłego np. poprzez zapowiedziany urlop lub zaewidencjonowaną chorobę itd. - wskazuje. 

Z kolei w ocenie Łukasza Małeckiego–Tepichta (ekspert współpracujący z Zespołem Cywilnym SSP "Iustitia", audytor wewnętrzny (CIA) i sektora publicznego (CGAP), przestrzeń do "robotyzacji" istnieje choćby w obszarze wnoszenia opłat sądowych, czy rozliczenia. - Obywatel powinien być prowadzony przez kalkulator do końcowej sumy, jaką musi wnieść, a potem kreator powinien tę sumę umożliwić opłacić w dogodnej formie, np. BLIK-iem. Przecież wpłaty na konto, które uczestnik postępowania musi znaleźć na stronie sądu, a potem sam wpisuje tytuł przelewu, to ogromna przestrzeń do błędu ludzkiego – chociażby wtedy gdy tytuł przelewu jest „za sprawę sądową” albo jest błąd w sygnaturze sprawy. Podobnie gdy wpływa faktura do sądu. Faktury mają pewne stałe elementy, które współczesne oprogramowanie jest w stanie rozpoznać - podkreśla. 

 

 

Nieco inną kwestią jest wizja wejścia sztucznej inteligencji na sale sądowe. W ocenie sędziego Wojciecha Łukowskiego, prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu, przez kolejne co najmniej pół pokolenia raczej nie zapowiada się, by wyroki były wydawane z automatu, czyli poprzez wykorzystanie algorytmu. - Ale oczywiście można zautomatyzować poszczególne elementy potrzebne do ostatecznego rozstrzygnięcia. Można w pewnym zakresie rozważać zautomatyzowanie np. wydawania nakazu zapłaty. Jest to możliwe, ale wymagałoby zmian ustawowych, powiązania z jednolitym plikiem kontrolnym, i np. przyjęcia, że jak ktoś VAT odliczył, to uznał wierzytelność. Nakaz może zostać wydany z automatu, tylko że to wymaga integracji z innymi systemami państwa i zmiany ustawowej - podkreśla. 

- Kiedy mówimy o sztucznej inteligencji, to musimy pamiętać o tym, że wymiar sprawiedliwości jest sprawowany w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, a błędy nie tylko podważają zaufanie do państwa, ale również tworzą przestrzeń do roszczeń np. wobec Skarbu Państwa. Stąd w pierwszej kolejności „zaprzęgłabym” sztuczną inteligencję do procesów pomocniczych – administracyjnych - dodaje sędzia Wypych-Knieć.