LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

72 godziny do sukcesu na Global Legal Hackathon

Członkowie siedmioosobowego zespołu SlothEye poznali się w piątek 6 marca i nic nie zapowiadało, że dwa dni później zwyciężą w polskiej edycji Global Legal Hackathon, czyli maratonie prawniczego programowania. Jury doceniło wymyślone przez nich narzędzie do identyfikowania ryzyk w projektach IT.

glh final 2020

Pięciu prawników: Michalina Gdula, Małgorzata Kręczkowska, Przemysław Caputa, Bartosz Frydel, Kajetan Jabłoński oraz dwóch programistów: Rafał Kurda i Maciej Zawilski zaledwie w ciągu trzech dni wymyśliło SlothEye (z ang. oko lewniwca). To narzędzie, które współpracuje z programami do zarządzania projektami i automatycznie analizuje przebieg pracy w zespole programistycznym pod kątem zgodności z przepisami prawa, a także pomaga zarządzać licencjami do kodu źródłowego. 

- Mówiąc wprost, nasz projekt ułatwia identyfikacje ryzyk w projektach IT związanych z ochroną danych osobowych, bezpieczeństwem, czy prawami autorskimi - zapewnia Rafał Kurda, który na co dzień pracuje w firmie świadczącej usługi programistyczne na całym świecie. Wszyscy członkowie zespołu przyznają, że zwycięstwo w Global Legal Hackathon to z jednej strony ciężka praca, z drugiej ogromne emocje, w sumie wspaniała przygoda. Ich historia pokazuje, że przypadkowo dobranych siedem osób z różnych stron Polski, z różnych firm, może zaledwie w ciągu 72 godzin odnieść sukces.

Czytaj, kto jeszcze wygrał Global Legal Hackathon 2020 >>

 

W piątek nie mieli, gdzie spać

- Razem z Małgosią przyjechałem do Warszawy pociągiem z Gdyni, następnym po tym zatrzymanym na Dworcu Centralnym z powodu podejrzenia koronawirusa u jednego z podróżnych – opowiada Kajetan Jabłoński, prawnik Legal Center of Excellence PwC. Od razu udali się do Mennica Legancy Tower, gdzie w biurach WeWork o godzinie 16 miała rozpocząć się tegoroczna edycja Global Legal Hackathon. W głowach mieli tylko wstępny zarys projektu.

Chcieliśmy wykorzystać potencjał oprogramowania do zarządzania projektami – mówi Małgorzata Kręczkowska z Business Tax Advisory w EY Gdańsk, prywatnie zainteresowana tematyką project managementu.

Na miejscu poznali Michalinę Gdulę, aplikanta radcowskiego w kancelarii TGC Corporate Lawyers. Michalina znała już z Wrocławia Bartosza Frydla, a Bartosz - Rafała Kurdę, których inny zespół odesłał z kwitkiem. – Może dlatego nie wygrał -śmieje się Michalina Gdula. Podobnie jak Maciej Zawilski, programista, który choć na co dzień pracuje w Mennica Tower, to na GLH dotarł późno, poproszony o pomoc przez jednego z kolegów Gosi. - Przyjechałam tu w piątek i praktycznie nikogo nie znałam. Moim celem właściwie była chęć poznania nowinek w szeroko pojętym LegalTechu, a nie wzięcie udziału w konkursie. Przez przypadek trafiłam na Gosię i Kajetana.  Dopiero podczas hackathonu poznaliśmy się i stworzyliśmy zespół.  Jak widać nie można się bać przyjeżdżać jako samotny wilk – mówi Michalina Gdula. Na koniec dzięki organizatorom do zespołu dołączył Przemysław Caputa, który jest prawnikiem oraz inspektorem ochrony danych, pochodzącym z Bielska-Białej. – Przyprowadzili go i polecili jako project managera, co bardzo nam pomogło w połączeniu prawa z technologią – opowiada Kajetan Jabłoński. - Na początku nasz projekt to była jedna wielka porażka. Kajetan z Gosią musieli szybko znaleźć nocleg, Bartek z Rafałem zmienić plany, co do zespołu, zmieniały się też, i do dość rewolucyjnie, wersje naszego projektu. Ala na koniec odnieśliśmy sukces – mówi Michalina Gdula. Jak? - Choć nie znaliśmy się wcześniej, zaufaliśmy swojej wiedzy i kompetencjom. Dbaliśmy o to, aby  nasze zalety mogły wspierać projekt – mówi Kajetan Jabłoński. - W niecałe 72 godziny  z niczego stworzyliśmy projekt automatycznie monitorujący dżunglę, jaką jest projekt IT od strony ochrony danych osobowych, poufności czy praw autorskich i wygraliśmy - dodaje Przemysław Caputa. Jak to zrobili?

W niedzielę odebrali główną nagrodę - czek na 10 tysięcy złotych

– Rozmowy zaczęliśmy w piątek, pomysł wykrystalizował się w sobotę. Dzięki mentorom odeszliśmy od pierwotnej koncepcji. Przede wszystkim Marcin Dudek, ale także Angelina Stokłosa oraz Ryszard Sowiński pomogli nam doprecyzować problem i grupę docelową – opowiada Małgorzata Kręczkowska. Angelina Stokłosa jest adwokatem w kancelarii Olesińki i& Wspólnicy, Ryszard Sowiński, profesorem Wyższej Szkoły Bankowej, a Marcin Dudek, dyrektorem do spraw rozwoju w Wolters Kluwer Polska.

Początkowo chcieli przygotować narzędzie dla programistów, które miało zarządzać ich umowami. - Dopiero po rozmowach z mentorami zmieniliśmy grupę docelową na spółki IT, odeszliśmy od samego kontraktu, a skupiliśmy się na zarządzaniu ryzykami prawnymi danego projektu informatycznego – mówi Przemysław Caputa, który jako jedyny miał doświadczenie z ubiegłorocznego hackathonu. Choć pewną wiedzę miał też Bartosz, który pracuje w kancelarii SDZLegal Schindhelm Schampera, Dubis, gdzie poznał Agnieszkę Poteralską, liderkę zespołu, który wygrał GLH 2019, w tym roku - mentora na GLH. Uczestnikom radziła długie rozmowy, słuchanie mentorów, ale też uczestników innych zespołów. - SlothEye to świetny przykład jak wspaniały zespół może przeobrazić średni pomysł w zwycięski projekt. Współpraca i radość z tworzenia nowego rozwiązania w połączeniu z ich wiedzą i umiejętnościami to była po prostu "zwycięska" mieszanka - mówi Marcin Dudek. 

Uczestnicy GLH mieli dostęp do 35 ekspertów, których godzina pracy kosztuje grube pieniądze, a mimo to nie wszystkie zespoły chciały korzystać z ich pomocy, co przełożyło się na jakość prezentacji. Każdy zespół bowiem w niedzielę miał 5 minut na zaprezentowanie swojego projektu i kolejne 5 minut na udzielenie odpowiedzi na pytanie członków jury. Spośród 19 najlepiej został oceniony pomysł zespołu SlothEye. Czy odniesie sukces biznesowy? - Na takich wydarzeniach powstają tylko i aż kreatywne propozycje produktów – mówi Piotr Boulangé, manager w WeWork Labs Warsaw, a także dyrektor Founder Institute Warsaw, członek jury GLH 2020.Nie można w ciągu trzech dni stworzyć działającej firmy. Gdyby tak było, w Polsce nie byłoby pracowników etatowych, tylko sami "startup'owcy"

Teraz muszą zawalczyć o finał w Londynie

Krzysztof Wojdyło, członek pięcioosobowego jury, adwokat w kancelarii Wardyński & Partners, wręczając im nagrodę, powiedział, że dostaje go zespół najbliższy idei hackathonu. - Idealny projekt łączy w sobie pragmatyzm z celnie określonymi potrzebami grupy docelowej, ale ma w sobie również duży potencjał rozwoju oraz zmiany paradygmatu stosowanie prawa. I taki jest pomysł zespołu SlothEye. Pomysł adresuje specyficzne ryzyka prawne towarzyszące powstawaniu kontraktów IT poprzez dodanie określonych funkcjonalności w narzędziach wykorzystywanych do zarządzania projektami. O znaczeniu w obecnych czasach rozwiązań IT, ich wadze chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Tym bardziej cenna jest możliwość wczesnego, bo jeszcze na etapie projektowania, identyfikowania oraz eliminowania ryzyk prawnych związanych z ich tworzeniem. Jestem jednak pewien, że wypracowaną metodę identyfikacji ryzyka będzie można przenieść również na inne branże, także poza Polską  - mówi Krzysztof Wojdyło. 

Najpierw jednak zespół musi nagrać film o swoim projekcie i przesłać go do międzynarodowego jury. Tak samo zrobią zwycięzcy z innych krajów. Na podstawie nadesłanych prac, już zdalnie, jury wybierze zespoły, które wezmą udział w finale w Londynie. W ubiegłym roku udało się to Polakom z inteliLex, którzy trafili na podium. Wkrótce ich produkt ma trafić do sprzedaży.

 

 

Polecamy książki prawnicze