Jacek Dubois i Kazimierz Olejnik: List żelazny dla Romanowskiego to przywilej
Postanowienie sądu o liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego, b. wiceszefa MS, posła PiS, może być uznane za przejaw uprzywilejowania jego środowiska - ocenili w rozmowie z PAP mec. Jacek Dubois oraz były zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik.

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu, który ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości i od dłuższego czasu przebywa poza Polską. Za Romanowskim został wydany Europejski Nakaz Aresztowania. Za b. wiceszefem MS wydano też list gończy.
Zgodnie ze zmianą wprowadzoną w poprzedniej kadencji Sejmu, Kodeks postępowania karnego mówi obecnie, że "w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu". Prok. Piotr Woźniak powiedział dziennikarzom, że wyraził sprzeciw wobec wydania listu żelaznego. Prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia na tę nieprawomocną decyzję sądu.
PAP zapytała kilku prawników o ocenę decyzji sądu w sprawie Romanowskiego.
Czytaj również:
Marcin Romanowski z listem żelaznym, prokuratura będzie skarżyć>>
Żurek ws. listu żelaznego dla Romanowskiego: Jest przepis, sąd powinien uwzględnić sprzeciw>>
Mika-Kozak: List żelazny dla Romanowskiego powinien być z poręczeniem majątkowym>>
List żelazny a sprzeciwie prokuratora
Adwokat Jacek Dubois ocenił, że sąd podejmując decyzję miał prawo powołać się na domniemaną niekonstytucyjność przepisu, że listu żelaznego nie można wydać przy sprzeciwie prokuratora.
Podobnie uważa były zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik. - Jeśli spojrzymy literalnie na przepis prawny, to musimy uznać, że list żelazny może być wydany wyłącznie za zgodą prokuratora. Taki przepis wprowadził sobie (ówczesny szef MS) Zbigniew Ziobro. Faktem jest też, że od wielu lat wiele sądów w Polsce nie przestrzega tego przepisu twierdząc, że jest on niekonstytucyjny. Taką interpretację można wywieść z ogólnych zasad, obowiązujących w kodeksie, przepis ten nie zapewnia bowiem równości stron. Sąd mógł więc powołać się na niekonstytucyjność tego przepisu - zaznaczył Olejnik.
Zobacz procedurę w LEX: Wydanie listu żelaznego >
Obaj rozmówcy PAP są jednak krytyczni wobec samej decyzji o liście żelaznym dla Romanowskiego. Olejnik wskazał, że wydał go "sąd, który w świetle orzecznictwa TSUE nie jest sądem", orzekający sędzia jest bowiem tzw. neosędzią. Zdaniem Olejnika, to może być główny powód ewentualnego uchylenia decyzji o liście żelaznym przez sąd apelacyjny. - To jest sytuacja kabaretowa i tragiczna zarazem, skoro w zależności od tego, na jakiego sędziego sprawa padnie, obywatel może spodziewać się takiego lub innego wyroku. Może być tak, że jeśli ktoś jest członkiem PiS, neosędziowie będą wydawać wyroki korzystne i odwrotnie. Tak nie może być i z tym należy coś zrobić - podkreślił były zastępca prokuratora generalnego.
Według niego, najważniejsze jest to, że w tym przypadku list żelazny otrzymała osoba w jakiś sposób uprzywilejowana.
- Nie może być tak, żeby prawo sprzyjało tym, którzy mają możliwości się ukryć, a następnie wykorzystywać to, że mają odpowiednie zaplecze polityczne czy zawodowe. Prawo powinno być równe dla wszystkich - zauważył Olejnik.
Anomalia, która odbiega od standardu orzeczniczego
Na podobne aspekty zwraca uwagę mec. Jacek Dubois. Przyznał jednocześnie, że dobrze, iż instytucja listu żelaznego nie jest całkiem „papierowa”. Jednak to konkretne orzeczenie Dubois uważa za anomalię, która odbiega od standardu orzeczniczego.
- Moje doświadczenie i moich kolegów jest takie, że w 80. procentach przy sprzeciwie prokuratora sądy w ogóle nie rozpatrują listów żelaznych mówiąc, że jest to niemożliwe. Listy żelazne wydawane są więc bardzo rzadko. A jeżeli są wydawane, to z takim poręczeniem majątkowym, które uniemożliwia osobom ubiegającym się o skorzystanie z nich - przypomniał mec. Dubois.
Zobacz w LEX: Halucynacje AI: Jak weryfikować informacje i unikać błędów >
- W tym przypadku pan Romanowski został potraktowany przez sąd w sposób odbiegający od jakiegokolwiek standardu prawnego. Gdyby taki standard sądy stosowały wobec wszystkich obywateli, nie miałbym do tego orzeczenia żadnych zastrzeżeń. Ale to jest przejaw tworzenia społeczeństwa kastowego, w którym politycy PiS są inaczej traktowani niż inni obywatele. Z tego punktu widzenia orzeczenie jest wstrząsające - podkreślił adwokat.
Jak zaznaczył, dodatkowym aspektem sprawy jest to, że orzeczenie wydane zostało przez tzw. neosędzię, który w jakiś sposób swój awans zawdzięcza osobie, w której sprawie orzeka.
Czytaj też w LEX: Rola podmiotów rynku finansowego w ograniczaniu niektórych skutków kradzieży tożsamości >
Dubois zauważył też, że orzeczenie dotyczy posła, który ukrywa się najprawdopodobniej na terenie kontrolowanym przez Rosję. - Nie wiadomo czy powrót takiej osoby do Sejmu i stworzenie jej możliwości zapoznawania się z różnymi tajemnicami nie powoduje niebezpieczeństwa dla państwa - dodał rozmówca PAP.
Według Dubois orzeczenie może się jednak okazać "niedźwiedzią przysługą" dla Romanowskiego. Nie wiadomo bowiem, czy skorzysta on z listu żelaznego i wróci do Polski. Nie można wykluczyć, że wykorzysta list do przemieszczenia się do innego kraju, po ewentualnym uchyleniu listów gończych. - Byłbym zdziwiony, gdyby pan Romanowski stawił się w kraju, by spotkać się z pytaniami organów bezpieczeństwa, jak znalazł się w strefie wpływów wrogiego nam mocarstwa - ocenił mec. Dubois.
Czytaj więcej w LEX: Dokumenty legalizacyjne w służbach specjalnych >
Szef MS Waldemar Żurek komentując w środę decyzję sądu mówił, że jest dla niego problemem to, iż ws. listu żelaznego dla b. wiceszefowa MS Marcina Romanowskiego orzekał tzw. neosędzia, który otrzymał nominację w 2021 roku.
- Chcę, żebyśmy z pewnym dystansem spojrzeli na to rozstrzygnięcie. Mam z tym duży problem, ponieważ mamy takie osoby, które podejmują bardzo kontrowersyjne decyzje, a ich tytuły powołania oraz ich zachowanie w czasie tzw. kryzysu praworządności były bardzo wątpliwe. Więc to niestety w tej sprawie, moim zdaniem, może kłaść się cieniem na decyzji procesowej sądu - mówił prokurator generalny.








