Fuzja zawodów bardziej korzystna dla radców
Nawet pobieżna lektura przygotowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości założeń do projektu ustawy o tzw. nowej adwokaturze prowadzi do wniosku, że proponowane w nim połączenie zawodów adwokata i radcy prawnego tak naprawdę sprowadzałoby się do tego, że w nowej sytuacji pozostałby zawód radcy prawnego pod nazwą adwokata - twierdzi Krzysztof Boszko, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.
Tak my adwokaci widzimy skutki reformy proponowanej przez resort. Dlatego nie dziwi nas spory rozziew pomiędzy opiniami adwokatów i radców wobec tego projektu. Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Naczelnej Rady Adwokackiej wynika, że 65 proc. radców i tylko 21 proc. adwokatów jest za połączeniem naszych zawodów.
Większość radców prawnych popiera ten projekt, ponieważ on oznacza utrzymanie wszystkich dotychczasowych uprawnień radcowskich, bez ograniczenia możliwości wykonywania przez nich pracy na podstawie umowy o pracę. Dlatego dla radców ten projekt niewiele zmienia. A mimo to krajowy zjazd radców prawnych nie wyraził jednoznacznego poparcia dla ministerialnych założeń, a okręgowe zgromadzenia zgłosiły wiele szczegółowych zastrzeżeń do projektu, a niektóre z izb wręcz zanegowały ideę łączenia zawodów.
Natomiast z naszego punktu widzenia ten projekt jest nie do przyjęcia. W zasadzie wszystkie izby adwokackie go skrytykowały. We wszystkich uchwałach podkreślany jest zamiar naruszenia pewnych fundamentów systemu prawnego i zasad samorządności zawodowej. Wszystkie lokalne struktury naszego samorządu wskazywały jako niezbędny element uzyskanie zgody - nie tylko opinii - obu samorządów na taką reformę. Także z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że zarówno adwokaci jak i radcowie uważają, że brak zgody samorządów uniemożliwia takie połączenie.
Wypowiedź adwokata Krzysztof Boszko, sekretarza Naczelnej Radsy Adwokackiej, zarejestrowana podczas konfrencji prasowej 2 marca. 2010 r.





