Sądy polubiły e-rozprawy, ale nadal nie wszyscy sędziowie
Rozprawy zdalne w sprawach cywilnych stają się w wielu polskich sądach codziennością. Przykładowo w Sądzie Okręgowym w Warszawie, od stycznia do maja 2026 r., w takim trybie odbyło się ponad 50 proc. rozpraw. Sami pełnomocnicy przyznają, że raczej nie mają problemów ze zgodą na e-rozprawę, w sytuacji gdy o to wnioskują. Nadal jednak zdarzają się odmowy. Tajemnicą Poliszynela jest to, że w niektórych sądach na rozprawę online nie ma co liczyć, choćby dlatego, że sami sędziowie nie są do tego przekonani. Bywa też, że wnioski pełnomocników pozostają nierozpoznane.

Pandemia rozpowszechniła rozprawy zdalne, a nowelizacja z lipca 2023 r., która weszła w życie wiosną 2024 r., wprowadziła je w sprawach cywilnych na stałe. Zgodnie z art. 151 kodeksu postępowania cywilnego, przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia jawnego przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających jego przeprowadzenie na odległość (posiedzenie zdalne), jeżeli nie stoi temu na przeszkodzie wzgląd na charakter czynności, które mają być dokonane na posiedzeniu, a przeprowadzenie posiedzenia zdalnego zagwarantuje pełną ochronę praw procesowych stron i prawidłowy tok postępowania. W takim przypadku na sali sądowej przebywają sąd i protokolant, a pozostałe osoby uczestniczące w posiedzeniu nie muszą przebywać w budynku sądu prowadzącego postępowanie. Zapis obrazu i dźwięku z czynności procesowych odbywających się na sali sądowej przekazuje się do miejsca przebywania tych uczestników posiedzenia, którzy zgłosili zamiar zdalnego udziału w posiedzeniu sądu, oraz z miejsca przebywania tych uczestników posiedzenia do budynku sądu prowadzącego postępowanie. Co więcej, zgodnie z przepisami, przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia zdalnego z urzędu lub na wniosek osoby, która ma uczestniczyć w posiedzeniu i wskazała adres poczty elektronicznej. Termin do złożenia wniosku wynosi siedem dni od dnia doręczenia zawiadomienia albo wezwania na posiedzenie. Zarządzając przeprowadzenie posiedzenia zdalnego, przewodniczący może zastrzec, że określona osoba weźmie udział w posiedzeniu zdalnym poza budynkiem sądu prowadzącego postępowanie, jeżeli będzie przebywać w budynku innego sądu.
Jak informuje Prawo.pl sędzia Sylwia Urbańska-Tkocz, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie, tylko od stycznia do maja 2026 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w wydziałach cywilnych, pracy i ubezpieczeń społecznych, rodzinnych odbyło się łącznie 30 178 rozpraw, z czego aż 15 744 przeprowadzono w trybie zdalnym. Oznacza to, że średnio 52,17 proc. wszystkich spraw w tym okresie procedowano online. Mimo że zdecydowana większość wniosków o rozprawy zdalne rozpatrywana jest przez sądy pozytywnie, to bywają one loterią.
Czytaj: Prof. Steinborn: E-rozprawy mogą usprawnić sprawy karne, ale potrzebne zmiany w przepisach>>
Sąd raczej się zgadza, ale może być niespodzianka
Jeden z naszych Czytelników przyznaje, że sam ostatnio wnioskował o rozprawę online, w jednym z sądów na południu Polski. - Sprawa dotyczyła spadku, była bezsporna, ale jeden z naszych braci przebywa za granicą i nie może do Polski przyjechać. Zwróciliśmy się więc do sądu o przeprowadzenie rozprawy online. Wskazano jedynie, że przynajmniej jedna z uczestniczących w sprawie osób powinna być na sali. Brat dostał z wyprzedzeniem linki do rozprawy, wcześniej mógł przetestować, czy wszystko działa i czy łączy się z sądem - mówi nasz rozmówca.
Jak dodaje, to co pozytywnie zaskoczyło, to duży ekran na sali sądowej, na którym strony i publiczność mogły obserwować przebieg połączenia online, czyli w tym przypadku odpowiadającego na pytania sędziego uczestnika rozprawy. - Wszystko przebiegało bardzo sprawnie, nie było problemów z połączenia, ale i tak sędzia profesjonalnie upewniał się, że wszystko działa, że jest słyszalny i że brat słyszy pytania - podsumowuje.
Dr Kamil Szpyt, radca prawny prowadzący własną kancelarię, przyznaje w rozmowie z Prawo.pl, że na obecnym etapie, na całokształt złożonych przez niego wniosków o rozprawy zdalne, ok. 90 proc. jest rozpatrywana pozytywnie. - Aczkolwiek faktycznie spotykam się z odmowami. I - niestety - w przypadku niektórych z nich faktycznie trudno mi się doszukać przekonującej podstawy takiej decyzji. Zwłaszcza, jeżeli sąd wie, że w sprawie bierze udział pełnomocnik z innego województwa i odmawia zgody na zdalny udział w rozprawie, której jedynym celem jest ogłoszenie wyroku - zaznacza.
I dodaje, że bardzo często również zdarza się, że sąd w ogóle nie reaguje na tak złożony wniosek i pozostaje on nierozpatrzony aż do czasu samej rozprawy, mimo że pełnomocnik potrafi nawet kilkukrotnie telefonicznie o potrzebie takiego wniosku "przypomnieć".
Sądy nie prowadzą statystyk, ile rozpraw prowadzonych jest zdalnie.
W Sądzie Okręgowym w Gdańsku nie są prowadzone statystyki dotyczące wyznaczania rozpraw zdalnych. Jedynie z własnych obserwacji wynikających z orzekania w wydziale cywilnym odwoławczym mogę stwierdzić, iż w przypadku złożenia wniosków o wyznaczenie rozprawy apelacyjnej, to około 80-90 proc. z nich odbywa się w trybie zdalnym - mówi sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Czytaj: Rozprawy zdalne. Jak złożyć wniosek, co w przypadku problemów z połączeniem>>
Dużo zależy od konkretnego sędziego
Jak wskazuje radca prawny Mariusz Sadowski z Eventum Kancelaria Prawna, część sędziów z własnej inicjatywy przeprowadza rozprawy w formie zdalnej, a większość przychyla się do wniosku strony o przeprowadzenie rozprawy zdalnej. Są jednak sądy, sędziowie, którzy kategorycznie informują z góry, że nie ma możliwości przeprowadzenia rozprawy w formie zdalnej.
Zazwyczaj sąd informuje, że ze względu na charakter czynności, które mają być dokonane na rozprawie, a także dbając o zagwarantowanie pełnej ochrony praw procesowych stron i prawidłowy tok postępowania (w szczególności z uwagi na występujące często przeszkody techniczne uniemożliwiające należyte połączenie się ze stronami w trybie zdalnym bądź powodujące niedostateczną jakość połączenia), rozprawa nie zostanie przeprowadzona w trybie zdalnym. Ostatnimi czasy miałem więcej takich przypadków, ale czy to jakiś trend, czy tylko pech, że trafiłem na sędziów, którzy mieli złe doświadczenia z rozprawami zdalnymi, trudno powiedzieć - mówi Mariusz Sadowski.
Pełnomocnicy wskazują też na konkretne sądy, gdzie widoczna jest niechęć do rozpraw zdalnych.
Mam sygnały, że Sąd Okręgowy w Zielonej Górze często nie zgadza się na rozprawy online (tu przede wszystkim sprawy frankowe). Podobnie Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu w mojej sprawie (o zadośćuczynienie) w ogóle nie zgadza się na rozprawy online, wobec czego muszę każdorazowo dojeżdżać ponad 130 km w jedną stronę. Dlaczego tak się dzieje, nie uzyskałem odpowiedzi. Podobny przypadek miałem w Sądzie Rejonowym w Środzie Wielkopolskiej w sprawie o szkodę budowlaną - również bez odpowiedzi - mówi dr Mariusz Weiss, radca prawny w Kancelarii Prawnej Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p.
Trudniej może być wtedy, gdy pełnomocnik jest z tej samej miejscowości, co sąd. - W Sądzie Rejonowym Poznań-Grunwald i Jeżyce w Poznaniu miałem z kolei sytuację, że sędzia wyraził zdziwienie moim wnioskiem o rozprawę zdalną, skoro jestem pełnomocnikiem z Poznania - w domyśle, że wniosek ten przysługuje tylko w sytuacji, gdy pełnomocnik jest spoza miejscowości będącej siedzibą sądu. Ostatecznie zgodził się na rozprawę zdalną - podaje mec. Weiss.
Z kolei zdaniem Agnieszki Sobczyk, radcy prawnego w KL Legal, w części spraw sąd nie wyraża zgody na rozprawy zdalne i tych sprzeciwów jest więcej, ale wynika to raczej ze specyfiki sędziów i sądu, a nie systemowego podejścia. - W większych ośrodkach nie ma problemu, choć są sędziowie, którzy w ogóle nie wyznaczają rozpraw zdalnych, a są tacy, którzy orzekają tylko w tym trybie. Częściej zdalne są w sądach apelacyjnych, rzadziej w rejonowych - podkreśla.
Z moich obserwacji wynika, że są sędziowie, którzy od czasu pandemii bardzo sprawnie prowadzą rozprawy online i traktują je jako normalne narzędzie pracy. Są też tacy, którzy korzystają z tej możliwości sporadycznie i preferują stawiennictwo osobiste, zwłaszcza przy postępowaniu dowodowym. Dlatego w dwóch podobnych sprawach w tym samym sądzie można spotkać się z odmiennym podejściem - zauważa Kamil Szpyt.
Nie zawsze możliwa jest rozprawa zdalna
Mimo że rozprawy zdalne się upowszechniają, to jednak mogą zdarzyć się sytuacje, gdy znacznie lepszym rozwiązaniem są rozprawy stacjonarne.
Doświadczenie Mikołaja Baczyńskiego, radcy prawnego prowadzącego własną kancelarię, pokazuje, że jedynymi przypadkami, kiedy sądy odmawiają przeprowadzania rozpraw zdalnych, dotyczą sytuacji, gdy albo warunki techniczne sądu nie pozwalają na przeprowadzanie rozprawy w trybie zdalnym, co może wynikać z wadliwości używanego przez sąd sprzętu technicznego lub chwilowej awarii uniemożliwiającej przeprowadzenie rozprawy w trybie zdalnym. Podobne obserwacje ma Kamil Szpyt, który zauważa, że w niektórych sądach wręcz nagminnie powtarza się sytuacja, w której zasadzie pełnomocnik połączony zdalnie nie jest w stanie usłyszeć, co zeznają świadkowie (np. z uwagi na fakt, że jedyny mikrofon użyty do wideokonferencji znajduje się bezpośrednio przy ławie sędziowskiej).
Istotny jest też przedmiot sporu.
Wydaje się, że specyfika i przedmiot postępowania to kluczowe czynniki decydujące o wyborze formy rozprawy. Obrazują to dane w podziale na poszczególne piony orzecznicze. W wydziałach gospodarczych wskaźnik rozpraw zdalnych jest najwyższy i wynosi blisko 70 proc. W pionie cywilnym około 50 proc. spraw odbywa się online. Warto zauważyć w tym miejscu, że w XXVIII Wydziale Cywilnym (tzw. frankowym) w maju odbyło się ponad 1750 rozpraw, z czego blisko połowa zdalnie. W pionie pracy natomiast można dostrzec, że wskaźnik rozpraw prowadzonych zdalnie wzrasta (przykładowo w XIII Wydziale Pracy w maju 2026 r. 80 proc. spraw odbyło się zdalnie). Z kolei w wydziałach rodzinnych wskaźnik rozpraw zdalnych wynosi około 20 proc., co może wynikać z charakteru tych spraw, konieczności badania sytuacji osobistej i rodzinnej, niekiedy z udziałem psychologów - mówi sędzia Sylwia Urbańska-Tkocz.
I dodaje, że poza samą materią sprawy, decyzja o przeprowadzeniu rozprawy zdalnej może zależeć od charakteru czynności procesowych. - Jeśli na danym terminie planowane jest m.in. przesłuchanie kluczowych świadków, biegłych, okazanie bezpośrednich dowodów rzeczowych, co wymaga obecności na sali, sędzia decyduje o trybie stacjonarnym. Sąd każdorazowo bierze też pod uwagę wnioski składane przez strony postępowania i ewentualne bariery techniczne - podsumowuje Urbańska-Tkocz.
Różne praktyki sądów
Rozbieżna jest też praktyka sądów w zakresie rozpoznawania wniosków o rozprawę online.
Czasem sąd lub przewodniczący wydaje postanowienie lub zarządzenie oddalające wniosek o rozprawę zdalną. Czasem sekretariat sądu informuje jedynie mailowo, że sąd nie uwzględnił wniosku i rozprawa będzie stacjonarna. Czasem sąd po prostu przeprowadza rozprawę stacjonarną bez wydania jakiegokolwiek orzeczenia w zakresie wniosku o przeprowadzenie rozprawy zdalnej czy informacji w tym zakresie - podaje Mariusz Weiss.
Artykuł 151 k.p.c. mówi, że przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia zdalnego. Nie wynika z tego, że posiedzenie zdalne jest zasadą.
Od jednego z sędziów słyszałem też opinię, że woli przesłuchania stacjonarne, gdyż w jego ocenie przesłuchania zdalne stwarzają możliwość manipulacji: podpowiedzi, posiłkowania się dokumentami czy "ściągami" itp. - mówi Mariusz Weiss.
Anna Sekura-Konopka, radca prawna z tej samej kancelarii, zwraca uwagę na jeszcze jedną praktykę sądów, tj. wysyłanie linków do rozpraw zdalnych bardzo późno.
Zdarzały nam się sytuacje, że link przyszedł tuż przed rozprawą (2-3 h przed), gdy byliśmy już w drodze do sądu lub zdążyliśmy udzielić pełnomocnictwa substytucyjnego innemu współpracującemu z nami radcy prawnemu prowadzącemu kancelarię w rejonie sądu. W rekordowej sytuacji link przyszedł 20 minut przed, gdy pełnomocnik znajdował się już pod salą rozpraw - podaje mec. Sekura-Konopka.






