LEX Dział prawny - promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Dzieci wciąż trafiają na 10 lat do rejestru pedofilów za SMS-y

Mimo toczącej się od lat publicznej debaty i poważnych argumentów za nieumieszczaniem nieletnich w rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym, wciąż trafiają tam dzieci, np. za wysłanie rówieśnikom linka do strony z pornografią. Nawet wtedy, gdy sprawca nie wykazuje znamion demoralizacji, a sąd uznaje zdarzenie za czyn małej wagi i udziela dziecku tylko upomnienia. Jednak na skutek wadliwej procedury, jego dane mogą znaleźć się w rejestrze nawet na dłużej niż w przypadku dorosłych sprawców.

rozwod mama tata dziecko
Źródło: iStock

Najnowszy taki przypadek to uczennica szkoły podstawowej (obecnie ma 16 lat), która skopiowała z internetu zdjęcie profilowe innej dziewczyny i zmodyfikowała je tak, by wyglądała ona nago. Prezentowała też te treści koleżankom. Sprawa trafiła do sądu, który zastosował wobec niej środek wychowawczy w postaci upomnienia oraz wpisał, na podstawie ustawy z 13 maja 2016 r.  o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Ani nieletnia, ani jej matka nie miały świadomości, że skutkiem orzeczenia sądu może być wpis do Rejestru danych nieletniej jako osoby niebezpiecznej dla otoczenia. Informacja o takim skutku nie jest umieszczana w sentencji orzeczenia sądu, a osoby, których wpis dotyczy, zwłaszcza nieletni, dowiadują się o tym po fakcie z zawiadomienia o dokonaniu wpisu – po uprawomocnieniu orzeczenia. W toku postępowania nie są na żadnym jego etapie informowane o tak dolegliwym środku. Nie mają więc możliwości podjęcia skutecznej ochrony przysługujących im praw.

Materiał dowodowy tej sprawy wskazywał zaś, że czyn nieletniej miał charakter jednorazowy. Przeprosiła ona pokrzywdzoną, zrozumiała swój błąd i żałowała popełnionego czynu. Sąd przyjął, że jej zachowanie wypełniło co prawda znamiona czynu z art. 267.1 k.k. i 202.3 k.k., ale zastosował wobec niej tylko środek wychowawczy w postaci upomnienia. Interwencję w tej sprawie podjął zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk i wniósł, by sąd wyłączył dane tej nieletniej z rejestru. Według niego nie jest w jej przypadku potrzebna ani prewencja ogólna, ani też szczególna, polegająca na umieszczeniu jej danych w Rejestrze. 

 

Na 10 lat do rejestru sprawców 

To nie pierwsza taka interwencja RPO. We wszystkich Rzecznik powtarza swoje wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną, mogą popełnić czyn mniejszej wagi, co może być podstawą wpisu. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości, czyli często znacznie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich. W ocenie RPO negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość. Narusza to bowiem prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Tymczasem prawo uznaje za priorytet dobro dziecka.

- W efekcie takiego wpisu młody człowiek może być identyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym, podczas gdy nie stanowi on zagrożenia. Jego czyn, za który wyraził skruchę, miał charakter jednorazowy i wynikał z niedojrzałości emocjonalnej – komentował RPO. - Od lat trwa dyskusja, czy niepełnoletni sprawcy czynów o charakterze seksualnym powinni trafiać do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Czytaj też w LEX:  Postanowienie o wpisie w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 – ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego czy „przywrócenie sprawiedliwości”? >

Ustawa nie przewiduje jasnego wyłączenia dla nieletnich, a sądy – działając literalnie – dokonują wpisów również wobec osób poniżej 18. roku życia – stwierdza Łukasz Oleś, adwokat prowadzący kancelarię w Katowicach. I podkreśla, że wpis do rejestru – także niejawnego – pociąga za sobą poważne skutki życiowe, jak utrudnienia w edukacji i dalszej resocjalizacji, wykluczenie z wielu szkół, kursów i zawodów, konieczność ujawniania danych podmiotom takim jak placówki oświatowe, opiekuńcze czy sportowe, stygmatyzacja i napiętnowanie na wiele lat. - W przypadku osoby nieletniej jest to często środek nadmiernie represyjny, który utrudnia, zamiast wspierać, powrót do społeczeństwa – ocenia prawnik. - Problem w tym, że jeśli chodzi o nastolatków, to wpis w rejestrze pedofilów usuwany jest dopiero 10 lat po ukończeniu przez nich 18 lat – mówił serwisowi Prawo.pl prof. Marek Jerzy Konopczyński z Uniwersytetu w Białymstoku. – Czyli są w nim niejednokrotnie dłużej niż osoby dorosłe. Z tego punktu widzenia jest to niszczenie życia młodych ludzi, którzy często przesyłają sobie takie treści z głupoty. Rejestr pedofilów to nie jest miejsce dla nastolatków. To jest miejsce, gdzie powinny być wpisywane osoby pełnoletnie, które podejmują działania świadome – dodał.

Czytaj: RPO apeluje o usunięcie 15-latka z rejestru pedofilów>

- W mojej ocenie ta kwestia powinna być ponownie przedyskutowana. Bycie osobą małoletnią, to jest ważny czas w życiu człowieka, kiedy kształtuje się jego osobowość, charakter, funkcjonowanie w społeczeństwie i poznaje on normy obowiązujące w otaczającym świecie. I jest pytanie, czy rejestr jest w ogóle dobrym narzędziem w takich sprawach. Bo wiąże się z nim duża stygmatyzacja, a przecież celem postępowania w sprawach nieletnich jest wychowanie i resocjalizacja w najbardziej drastycznych przypadkach. Nie jestem pewna czy stosowanie wpisu do rejestru można traktować jako rozwiązanie wychowawcze - mówiła serwisowi Prawo.pl w 2021 r., komentując „skazanie na wpis” 14-latka, adwokat Monika Horna-Cieślak, obecnie Rzecznik Praw Dziecka.  Jej poprzednik interweniował w sprawie takich przypadków, i w sądach nawet uzyskiwał pożądany efekt, ale do zmian w prawie nie udało się doprowadzić.

Czytaj: 15-latkowie w rejestrze pedofilów - RPD interweniuje>

Proceduralna pułapka

Dyskusja o tym, czy wpisywanie nieletnich do rejestru przestępców na tle seksualnym jest zasadne, trwa niemal od początku istnienia tych przepisów. Niektóre z interwencji RPO przynosiły skutek i sądy podejmowały decyzje o wyłączeniu danych z rejestru. Jednak sprawa jest bardziej złożona, ponieważ jak podkreśla Stanisław Trociuk, wskutek niewłaściwej konstrukcji przepisów, naruszającej zasady rzetelności proceduralnej, zapobieżenie wpisowi do rejestru było praktycznie niemożliwe. - Skutki braku możliwości zapobieżenia wpisowi są zaś długofalowe, mogące rzutować na życie nieletniej – podkreśla. I przypomina, że w odbiorze społecznym rejestr - określany jako "rejestr pedofilów" - służy do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami, seksualnie zaburzonymi, zwłaszcza jeżeli popełniają czyny zabronione wobec osób małoletnich. - Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne, to dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy inny podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi – stwierdza zastępca RPO.

Do takich sytuacji wciąż dochodzi, ponieważ o wpisaniu do rejestru przestępców seksualnych nie informuje się w trakcie postępowania ani rodziców sprawcy, ani samych nieletnich sprawców.

- Wpadają oni zatem w swoistą pułapkę proceduralną, gdyż dowiadują się o tym skutku już po uprawomocnieniu się orzeczenia, gdy przychodzi zawiadomienie o dokonanym wpisie. A wtedy działanie jest bardzo utrudnione. Po pierwsze, przedstawiciele ustawowi nieletniego nie mają możliwości wniesienia środka odwoławczego od prawomocnego postanowienia, a po drugie – w samym postanowieniu nie ma mowy o rejestrze, bowiem wpis do niego następuje z mocy prawa – tym samym w postanowieniu nie ma rozstrzygnięcia, które można byłoby zaskarżyć. Nie można apelować od czegoś, czego w postanowieniu nie ma – mówił serwisowi Prawo.pl radca prawny Michał Kubalski, naczelnik wydziału prawa rodzinnego w Biurze RPO.

Czy wolontariusze w tym osoby niepełnoletnie wspomagające wydarzenia sportowe w powiecie powinni być sprawdzani w rejestrach na tle przestępczości seksualnej? - sprawdź w LEX >

Jest zapowiedź nowelizacji, ale projektu nie widać

RPO wielokrotnie występował do ministra sprawiedliwości o prawne uregulowanie tego problemu. W poprzedniej kadencji nawet premier, po prośbie Rzecznika, przekazał MS polecenie udzielenia odpowiedzi, której jednak wtedy nie udzielono. W obecnej kadencji była do tego okazja, ponieważ w czerwcu ubiegłego roku do Sejmu trafił rządowy projekt nowelizacji tej ustawy. Została ona uchwalona 5 sierpnia 2025 r., ale prezydent Karol Nawrocki odmówił jej podpisania. Nie było w niej jednak zmian dotyczących wpisywania nieletnich do rejestru.

W tej sprawie Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało w ubiegłym roku odrębny projekt, który przewiduje, że do rejestru z dostępem ograniczonym nie będą wpisywani nieletni, którzy dopuścili się czynu karalnego określonego w art. 200.1, 3 i 4 oraz art. 200a.2 k.k., jeśli popełnili go po ukończeniu 13., a przed ukończeniem 17. roku życia. Ważną zmianą ma być też odejście od mechanizmu automatycznego wpisu. Zgodnie z projektem, sąd będzie musiał wprost orzec w wyroku o wpisie do rejestru bądź o jego braku. Rozstrzygnięcie to ma być elementem sentencji, co ma zwiększyć przejrzystość i zapewnić, że obwiniony zna pełne skutki wyroku już w chwili jego ogłoszenia. W przypadku pominięcia tego elementu, projekt przewiduje możliwość uzupełnienia wyroku poprzez postanowienie. RPO przedstawił do tego projektu swoje uwagi, bo jego zdaniem ograniczenie wyłączenia jedynie do osób poniżej 17. roku życia jest niewystarczające.

- Osoby w wieku 17–18 lat znajdują się w bardzo podobnej sytuacji życiowej, społecznej i psychologicznej. Mogą nadal uczęszczać do szkoły średniej, utrzymywać relacje rówieśnicze i nie dysponują pełną dojrzałością emocjonalną – wskazuje rzecznik. Nie wiadomo jednak, jaki jest los tego projektu. W wykazie prac programowych i legislacyjnych rządu można na ten temat znaleźć tylko informację o tym projekcie, który został uchwalony i zawetowany przez prezydenta.   

 

Polecamy książki prawnicze