ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Nowa sędzia SN ma nadal delegację do kierowania KSSP

Nie wiadomo, czy powołana kilka dni temu na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska będzie tam orzekać, ponieważ została przez ministra sprawiedliwości delegowana do dalszego kierowania Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury. Dla prezesa Izby Cywilnej SN Dariusza Zawistowskiego to sprawa precedensowa, więc zastanawia się jeszcze jak tę sytuację potraktować.

sad najwyzszy
Źródło: iStock

Czytaj: Nowi sędziowie SN powołani, zabezpieczenia NSA zignorowane >>

Małgorzata Manowska, to dotychczas sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uczelni Łazarskiego i od 2016 roku dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Tę ostatnią funkcję pełniła na zasadzie delegowania sędziego przez ministra. Jak przypomina, minister ma prawo do delegowania sędziów do pracy w wybranych jednostkach administracji państwowej, jednak podkreśla, że nie jest to taka sama delegacja jak do Ministerstwa Sprawiedliwości, MSZ czy Prokuratury Krajowej. - Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury podlega wprawdzie ministrowi sprawiedliwości, ale jest jednostką odrębną i działającą na podstawie odrębnej ustawy - mówi prof. Manowska.

Funkcja, nie stanowisko - delegacja, nie umowa

Jak podkreśla, nie jest to typowe stanowisko tylko funkcja, do której pełnienia jest się wyznaczanym i nie odbywa się to na podstawie umowy o pracę. Jak wyjaśnia prof. Manowska, minister nie deleguje do pełnienia funkcji dyrektora. To są dwa osobne akty - pierwszy jest akt powołania na stanowisko dyrektora KSSiP, który nie jest uzależniony od żadnych zgód (art. 12 ustęp 1 ustawy o KSSiP). A drugi akt jest konsekwencją aktu pierwszego i jest to delegacja do wykonywania czynności w KSSiP. Akt drugi jest obligatoryjny (art. 12 ustęp 4 ustawy o KSSiP).
I dodaje, że do pełnienia funkcji dyrektora KSSP została powołana na zasadzie delegowania na kadencję, która skończy się w styczniu 2021 roku. Podkreśla, że chciałaby ją pełnić nadal, ale uzależnia to od uzgodnień z Dariuszem Zawistowskim, prezesem SN kierującym Izbą Cywilną, do której została powołana.

- Ja cały czas jestem dyrektorem szkoły, nikt mnie nie odwołał, a ja się nie zrzekłam tej funkcji, więc teraz jest kwestia podstawy prawnej tej mojej pracy. Dotychczas wykonywałam ją na podstawie delegowania, więc teraz chyba też tak powinno być - mówi prof. Manowska. I dodaje, że jest umówiona z prezesem Zawistowskim na rozmowę na ten temat.

  

Delegacja równoległa z nominacją

Jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN, podpisana przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka delegacja wystawiona została z datą 10 października 2018 roku, czyli w dniu, w którym prezydent Andrzej Duda wręczał nowym sędziom, w tym Małgorzacie Manowskiej akty powołania na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego.

Sędzia Zawistowski potwierdza, że sędzia Manowska złożyła dokument potwierdzający delegowanie jej do pracy w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Nie zdecydował jeszcze jak go potraktować, ponieważ sprawa ma charakter precedensowy i on nie wie, czy taka delegacja sędziego Sądu Najwyższego jest możliwa. Przyznaje, że ustawa o ustroju sądów powszechnych daje ministrowi sprawiedliwości prawo delegowania sędziów, ale nie jest pewien, czy odnosi się to tylko do sędziów sądów powszechnych, czy także do sędziów Sądu Najwyższego. Jak poinformował, w SN trwają teraz analizy prawne w tym zakresie. W każdym razie oboje sędziowie, Zawistowski i Manowska są zgodni co do tego, że jeszcze nie było przypadku delegowania przez ministra sędziego Sądu Najwyższego.

W każdym razie prezes Zawistowski zapowiedział, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w ciągu kilku dni, a następnie zostanie przekazana prof. Manowskiej i resortowi sprawiedliwości.

Nie ma przeszkód do delegowania

Zdaniem prof. Manowskiej nie ma formalnych przeszkód, by sędzia Sądu Najwyższego był oddelegowany do pełnienia takiej funkcji. - Artykuł 12 ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury mówi że jej dyrektorem może być sędzia lub sędzia w stanie spoczynku, bez ograniczenia, że sędzia Sądu Najwyższego jest wyłączony z tego. A ustęp 4 tego artykułu stwierdza wyraźnie, że w przypadku powołania na tę funkcję sędziego, minister sprawiedliwości deleguje go do pełnienia tych obowiązków - mówi.

Prof. Manowska wskazuje też, że specyfika regulacji dotyczącej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury powoduje, że niełatwo jest odwołać jej dyrektora w trakcie kadencji. - Są ustawowe przesłanki, z których wynika, kiedy dyrektora można odwołać. Czyli kiedy nie wykonuje on, albo nienależycie wykonuje on swoje obowiązki - mówi.

Jeśli kandyduje, to chce orzekać

Zdaniem prof. Tadeusza Erecińskiego, byłego prezesa Sądu Najwyższego kierujacego Izbą Cywilną, podstawa prawna, która ewentulanie miałaby być podstawą zgody na oddelegowanie w tym przypadku jest wątpliwa. Przypomina on, że zgodnie z art. 44 par.1 ustawy o Sądzie Najwyższym podjęcie dozwolonych dodatkowych zajęć nie może utrudniać pełnienia obowiązków sędziego SN. I dodaje, że zgodnie z par. 3 tego przepisu, o zamiarze kontynuowania dodatkowego zajęcia sędzia obejmujący stanowisko w SN ma obowiązek zawiadomić I Prezesa. A I Prezes może sprzeciwić się, jeżeli kontynowanie zatrudnienia lub innego zajęcia będzie utrudniało pełnienie obowiązków sędziego SN. Zdaniem byłego prezesa SN w tym przypadku, nie wchodzi  w grę odpowiednie stosowanie przepisow prawa o ustroju sądów powszechnych.

Prof. Ereciński uważa także ten wniosek za wątpliwy moralnie, bo jak twierdzi, jeśli ktoś kandydyje do Sądu Najwyższego to można zakładać, że chce w tym sądzie orzekać. - Trudno też sobie wyobrazić ewentualne łączenie tych czynności. Szczególnie, że w związku ze zmianami legislacyjnymi w Sądzie Najwyższym, a także w Izbie Cywilnej, w ostatnim okresie narosły zaległości orzecznicze - powiedział.  - Moim zdaniem istnieją przesłanki do wyrażenia sprzeciwu ze względu na liczbę spraw oczekujących na rozpoznanie i perspektywę zmiany regulacji dotyczących tzw. przedsądu, co dostarczy sędziom Izby Cwilnej dodatkowej pracy - mówi.
Zdaniem byłego szefa tej izby, propozycja wyłączenia jednego z sędziów z tej pracy raczej nie spotka się z uznaniem ani prezesa, ani pozostałych sędziów. - A poza tym nie przypominam sobie, żeby minister sprawiedliwości delegował po 1990 roku sędziego Sądu Najwyższego do pełnienia innych obowiazkow poza SN - konkluduje prof. Tadeusz Ereciński.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze