Budżet partycypacyjny to sposób na zachęcenie mieszkańców do postrzegania miasta lub dzielnicy czy osiedla jako całości i budowania w nich umiejętności myślenia w kategoriach wspólnotowych - twierdzi Anna Krajewska, ekspert Instytutu Spraw Publicznych .
Idea budżetu obywatelskiego pierwszy raz pojawiła się w brazylijskim Porto Alegre i w latach 1989–1997 znalazła zastosowanie w niektórych miastach w Ameryce Południowej. W Europie została wprowadzona do użytku w latach 2000. Jak czytamy na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, „ocenia się, że obecnie na świecie budżet partycypacyjny stosowany jest w ponad 1200 miejscach. Są to zarówno wielkie miasta (Sewilla), ich poszczególne dzielnice (Londyn, Paryż, Berlin, Rzym), a także miasta średniej wielkości i małe gminy. Wiele z nich tworzy własne modele budżetu partycypacyjnego, dostosowane do lokalnych warunków.” Skala zastosowania i oceny tej instytucji w rozmaitych krajach są jednak zróżnicowane - podkreśla Krajewska.
 
W Niemczech na przykład zapanowała moda na budżety partycypacyjne. Zostały one wprowadzone w około stu gminach, do których systematycznie dołączają kolejne. Do połowy lat 2000. panowało tam przekonanie, że budżet obywatelski może sprawdzić się jedynie w niewielkich lokalnych społecznościach; opinie tę podważyła jednak jedna z dzielnic Berlina. W 2005 r. możliwość decydowania przez mieszkańców o wydatkowaniu środków budżetowych wprowadziła dzielnica Lichtenberg, licząca ponad ćwierć miliona mieszkańców. Co roku wypracowują oni około 250 propozycji zagospodarowania funduszy z budżetu; w efekcie szeroko zakrojonych konsultacji społecznych wyłonionych zostaje 60–75 najlepszych propozycji, które podlegają sfinansowaniu. Większość pomysłów „dotyczy zwykłych, codziennych problemów mieszkańców – dziur w jezdniach, chodników, ścieżek rowerowych czy ławek w parku oraz boisk sportowych.” Coraz więcej propozycji pochodzi przy tym od seniorów i dotyczy ich potrzeb; ma to związek ze starzeniem się społeczeństwa niemieckiego. Za przykładem Lichtenberga nie poszły jednak inne dzielnice Berlina; Charlottenburg i Kreuzberg wprowadziły wprawdzie u siebie budżety partycypacyjne, następnie jednak wycofały się z tej decyzji. Niemieccy krytycy instytucji budżetu obywatelskiego zwracają uwagę na nikłe zainteresowanie ze strony mieszkańców; pomysły na zagospodarowanie środków budżetowych zgłasza niewielka ich liczba.
 
W Szwecji natomiast idea budżetu partycypacyjnego raczej nie cieszy się popularnością. W ostatnich latach takie rozwiązanie wprowadziło zaledwie kilka szwedzkich gmin. Z czego wynika niewielkie zainteresowanie Szwedów tą instytucją? Przedstawiciel szwedzkiego stowarzyszenia gmin i województw samorządowych Kjell-Ake Eriksson wyjaśnia, że wiąże się to z dużą przejrzystością funkcjonowania szwedzkiego samorządu. To z kolei przekłada się na wysoki poziom zaufania mieszkańców do lokalnych władz. W jednym ze szwedzkich miast wprowadzono jednak ciekawe rozwiązanie z zakresu budżetu obywatelskiego. W Uddevala zrealizowano projekty, które zaproponowali mieszkańcy w wieku 13–19 lat: jednodniowy festyn z występami kabaretów oraz poprawę wyglądu i bezpieczeństwa szkół i okolic. Młodzi mieszkańcy byli także autorami sfinansowanego w ramach budżetu obywatelskiego projektu w podsztokholmskiej gminie Haninge; w tym przypadku uczniowie jednej ze szkół zaproponowali budowę parku z przeszkodami do ćwiczeń parkour. Warto podkreślić tutaj, że rozwiązania z zakresu partycypacji publicznej adresowane do dzieci i młodzieży pełnią dwojaką funkcję: z jednej strony, pozwalają one uwzględnić specyficzne potrzeby tej grupy wiekowej jako mieszkańców samorządów, z drugiej zaś – kształtują w nich nawyk partycypacji publicznej, co może procentować ich większym zaangażowaniem w sprawy społeczności lokalnych w przyszłości - uważa Anna Krajewska