50-letnia Anna (imię zmienione) z Opola poznała na internetowym czacie Mirka. Po kilku tygodniach rozmów poleciała do niego do Stanów Zjednoczonych. Tam spędzili razem trzy tygodnie. Mirek nagrywał wszystko to, co działo się w sypialni. Jeden z filmików przekazał swojej koleżance Agnieszce A., a ta, by dokuczyć Annie, wrzuciła film do sieci. W kilka godzin ściągnęło go 350 internautów, potem administracja portalu, na którym został umieszczony film, usunęła go. Tymczasem Agnieszka A. przesłała film również dzieciom, rodzinie i znajomym opolanki, których namierzyła przez portal Nasza-klasa.pl
Sprawa trafiła do sądu, ale Agnieszka A. została uniewinniona. Okazało się, że podstawa prawna, na której opierał się akt oskarżenia, jest niewłaściwa. Dopiero w czerwcu ub.r. po nowelizacji kodeksu karnego pojawił się przepis, z którego osoby takie jak Agnieszka A. mogą być ścigane. Sprawa Anny wydarzyła się jednak wcześniej, dlatego nie mogła ona skorzystać z nowych przepisów.
Anna nie odpuszcza i kieruje sprawę do sądu cywilnego. - Nie mogę tak tej sprawy zostawić. A. zniszczyła moje życie i wciąż upokarza mnie w sieci. Wiem również, że naprzykrza się innym internautom, bo czuje się bezkarna - mówi Anna.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole