Spór o kwalifikację przychodów z transakcji kapitałowych spółek transparentnych podatkowo
Organy Krajowej Administracji Skarbowej kwalifikują przychody wspólników polskich spółek transparentnych podatkowo z transakcji kapitałowych jako przychody z kapitałów pieniężnych. Stanowisko to jest sprzeczne z jednolitą linią orzeczniczą Naczelnego Sądu Administracyjnego, opartą na uchwale składu siedmiu sędziów. Mimo to fiskus prowadzi kontrole wobec podatników, którzy opodatkowali się zgodnie z orzecznictwem NSA - pisze Marcin Bodziony, radca prawny, doradca podatkowy.

Problem dotyczy kwalifikacji podatkowej przychodów osób fizycznych będących wspólnikami polskich spółek transparentnych podatkowo (przede wszystkim spółek jawnych) z transakcji, które – gdyby dokonywała ich bezpośrednio osoba fizyczna – generowałyby przychód z kapitałów pieniężnych. Chodzi m.in. o zbycie udziałów w spółkach kapitałowych, wykup certyfikatów inwestycyjnych czy odsetki od obligacji.
Organy podatkowe, zwłaszcza w interpretacjach, stoją na stanowisku, że przychody te powinny być kwalifikowane do źródła – kapitały pieniężne i podlegać opodatkowaniu zryczałtowaną stawką 19 proc. Konsekwencją takiej kwalifikacji jest m.in. brak możliwości opodatkowania tych przychodów ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Na tej podstawie organy próbują kwestionować rozliczenia podatkowe wspólników spółek osobowych.
Art. 5b ust. 2 ustawy o PIT – przepis, którego organy nie chcą stosować
Kluczowym przepisem w tym sporze jest art. 5b ust. 2 ustawy o PIT, który stanowi, że jeżeli pozarolniczą działalność gospodarczą prowadzi spółka niebędąca osobą prawną, przychody wspólnika z udziału w takiej spółce uznaje się za przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej. Przepis ten wprowadza fikcję prawną: niezależnie od tego, jaki rodzaj transakcji generuje przychód na poziomie spółki, na poziomie wspólnika jest on kwalifikowany do działalności gospodarczej.
Jednak w praktyce organy podatkowe albo całkowicie pomijają ten przepis, albo interpretują go w swoisty sposób. Uznają bowiem, że nie odnosi się on do przychodów, które mogłyby być kwalifikowane do przychodów z kapitałów pieniężnych. Przyjmują, że przepis ten ma zastosowanie wyłącznie do przychodów z takiej działalności spółki, która mieści się w definicji działalności gospodarczej z art. 5a pkt 6 ustawy o PIT. Definicja ta wyłącza zaś z zakresu działalności gospodarczej działalność, z której przychody są zaliczane do kapitałów pieniężnych. Innymi słowy, organy odczytują art. 5b ust. 2 przez pryzmat definicji działalności gospodarczej z art. 5a pkt 6, która została skonstruowana z myślą o osobach fizycznych prowadzących działalność gospodarczą i przenoszą ją na spółki osobowe.
Każda działalność spółki osobowej jest działalnością gospodarczą
Wykładnia prezentowana przez fiskusa pomija zasadniczą różnicę między osobą fizyczną a spółką osobową. Osoba fizyczna może uzyskiwać przychody z różnych źródeł: z pracy, z inwestycji kapitałowych, z działalności gospodarczej itd. Z tego względu konieczne jest rozgraniczanie tych źródeł. Spółka osobowa takiej wieloaspektowości nie ma i z definicji istnieje po to, by prowadzić działalność gospodarczą. Przepis art. 22 par. 1 Kodeksu spółek handlowych stanowi, że spółka jawna prowadzi przedsiębiorstwo pod własną firmą. Z kolei art. 55(1) Kodeksu cywilnego definiuje przedsiębiorstwo jako zorganizowany zespół składników niematerialnych i materialnych przeznaczony do prowadzenia działalności gospodarczej. Prowadzenie działalności gospodarczej jest zatem wpisane w samą definicję kodeksową spółki jawnej (i analogicznie innych spółek osobowych).
Skoro więc każda spółka osobowa – z definicji – prowadzi działalność gospodarczą, to przesłanka zastosowania art. 5b ust. 2 ustawy o PIT jest zawsze spełniona. Nie ma podstaw do dodatkowego badania, czy konkretna transakcja dokonana przez spółkę mieści się w zakresie działalności gospodarczej rozumianej tak jak w przypadku osób fizycznych. Kryteria z art. 5a pkt 6 ustawy o PIT – skrojone pod osoby fizyczne, które mogą działać zarówno w ramach działalności gospodarczej, jak i poza nią – nie przystają do spółki, która całą swoją aktywność realizuje w ramach prowadzonego przedsiębiorstwa. Dotyczy to również inwestycji kapitałowych dokonywanych przez spółkę.
Jednolita linia orzecznicza NSA
Stanowisko podatników znajduje oparcie w uchwale składu siedmiu sędziów NSA z 20 maja 2013 r. (sygn. II FPS 6/12). Choć uchwała dotyczyła formalnie kwalifikacji przychodów akcjonariuszy spółki komandytowo-akcyjnej (wówczas jeszcze transparentnej podatkowo), to NSA wprost stwierdził, że art. 5b ust. 2 ustawy o PIT „wprowadza zasadę, zgodnie z którą przychody wspólnika będącego osobą fizyczną z udziału w każdej spółce nieposiadającej osobowości prawnej, bez względu na jej rodzaj (…), są przychodami z pozarolniczej działalności gospodarczej.”
W późniejszym okresie ukształtowała się jednolita linia orzecznicza. W wyroku z 5 czerwca 2019 r. (sygn. II FSK 1915/17) NSA stwierdził, iż art. 5b ust. 2 „tworzy fikcję prawną, że wszelkiego rodzaju przychody pozyskane przez wspólnika spółki niebędącej osobą prawną, prowadzącej działalność gospodarczą, są przychodami z pozarolniczej działalności gospodarczej” i że „bez znaczenia przy tym dla takiej kwalifikacji przychodu pozostaje rodzaj prowadzonej przez spółkę działalności oraz źródeł, z których spółka ta uzyskuje przychody.” Tożsame stanowisko NSA zajął w wyrokach z 19 grudnia 2019 r. (sygn. II FSK 615/18 i II FSK 455/18) oraz z 7 lipca 2021 r. (sygn. II FSK 3591/18 i II FSK 3613/18). Od 2019 r. NSA orzekał w tego rodzaju sprawach wyłącznie na korzyść podatników. Również wojewódzkie sądy administracyjne podążyły za tą linią, np. WSA w Warszawie w wyroku z 21 czerwca 2023 r. (sygn. III SA/Wa 2980/22).
Warto przy tym zastrzec, że odrębnym zagadnieniem jest kwalifikacja przychodów z zagranicznych spółek transparentnych podatkowo – ta kategoria sporów nie dotyczy stricte stosowania art. 5b ust. 2 ustawy o PIT i nie powinna być z nią utożsamiana.
Stanowisko Ministerstwa Finansów
Problem stał się przedmiotem interpelacji poselskiej nr 17613 z 7 czerwca 2026 r., w której zwracano uwagę na sprzeczność praktyki organów z orzecznictwem NSA. W odpowiedzi z 30 czerwca 2026 r. Ministerstwo Finansów podtrzymało ww. stanowisko organów podatkowych.
Sposób, w jaki MF uargumentowało swoje podejście, budzi jednak poważne wątpliwości. MF całkowicie pominęło uchwałę składu siedmiu sędziów NSA z 20 maja 2013 r. (sygn. II FPS 6/12), choć została ona wprost przywołana w treści interpelacji. Na obronę stanowiska organów powołało natomiast wyroki NSA z 2012 i 2013 r., a więc z okresu, gdy linia orzecznicza nie była jeszcze ukształtowana. Pominięto przy tym jednolitą linię z lat 2019-2021. Co więcej, resort przywołał wyroki WSA w Warszawie z 11 lipca 2018 r. (sygn. III SA/Wa 2713/17 i III SA/Wa 2714/17), które podzielały stanowisko organów, pomimo że oba zostały następnie uchylone przez NSA (wyroki z 7 lipca 2021 r., sygn. II FSK 3591/18 i II FSK 3613/18). Ministerstwo broni zatem swojego stanowiska uchylonymi wyrokami, które NSA uznał za chybione.
W odpowiedzi na interpelację MF wskazało również, że skala zjawiska jest „znikoma”, ponieważ w ciągu 10 lat odnotowano jedynie dwa postępowania odwoławcze w skali 16 izb administracji skarbowej. Jednocześnie jednak samo MF przyznało, że w tym samym okresie wydano 24 interpretacje indywidualne dotyczące tego zagadnienia, co wskazuje, że problem jest dostrzegany przez podatników. Niska liczba sporów sądowych może świadczyć nie tyle o braku problemu, lecz o tym, że podatnicy rezygnują z korzystniejszego opodatkowania, by uniknąć wieloletniego sporu z organem. Ponadto Ministerstwo powoływało się tylko na sprawy dotyczące zbycia udziałów, podczas gdy analogiczne spory powstają na gruncie odsetek od obligacji czy zbycia certyfikatów inwestycyjnych. Z orzecznictwa sądowego wynika, że znaczna część sporów dotyczy tego rodzaju przychodów.
Co więcej, organy KAS prowadzą kontrole wobec podatników, którzy opodatkowali się zgodnie z orzecznictwem NSA i kwestionują przyjętą przez nich interpretację przepisów. Moim zdaniem ocena MF, zgodnie z którą mamy do czynienia ze znikomą skalą zjawiska, jest nieadekwatna do rzeczywistości.
Konsekwencje dla podatników i budżetu państwa
Opisany problem ma nie tylko wymiar teoretyczny. Podatnik, wobec którego organ wyda decyzję określającą zobowiązanie podatkowe, musi co do zasady ją wykonać, zanim sąd administracyjny rozpozna jego skargę. Kontrole są przy tym zwykle wszczynane w końcowym okresie biegu terminu przedawnienia, co sprawia, że odsetki od rzekomych zaległości podatkowych są nieproporcjonalnie wysokie. Tymczasem postępowanie przed sądem administracyjnym trwa w Polsce średnio kilka lat – zgodnie z danymi NSA czas oczekiwania na rozpoznanie samej skargi kasacyjnej wyniósł w 2025 r. średnio ponad 17 miesięcy, nie licząc postępowania przed sądem pierwszej instancji.
Podatnik, który zastosował się do jednolitego orzecznictwa NSA, musi zatem najpierw zapłacić podatek z odsetkami, a następnie czekać latami na potwierdzenie przez sąd tego, co NSA jednolicie orzeka od lat. Jest to sytuacja trudna do pogodzenia z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego i zasadą zaufania obywateli do organów państwa.
Podsumowując, organy podatkowe świadomie stosują wykładnię sprzeczną z jednolitą linią orzeczniczą NSA, opartą na uchwale składu siedmiu sędziów. Ministerstwo Finansów tę praktykę aprobuje, broniąc jej wyrokami sprzed ponad dekady i pomijając późniejsze orzecznictwo, które poszło w zupełnie innym kierunku. Podatnicy, którzy zastosowali się do orzecznictwa NSA, są za to karani wieloletnimi sporami i koniecznością zapłaty podatku, który – wedle wszelkiego prawdopodobieństwa – zostanie im ostatecznie zwrócony. Koszty zwrotu podatku wraz z odsetkami ponosi zaś budżet Państwa, co zresztą MF w odpowiedzi na interpelację pominęło.
Marcin Bodziony, radca prawny, doradca podatkowy, ekspert w zakresie kontroli i postępowań podatkowych





