Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Przed szczytem bez nowego projektu budżetu UE, potem cięcia

Przed przyszłotygodniowym szczytem UE szef Rady Europejskiej Herman Van Romuy nie przedstawi stolicom nowej propozycji budżetu na lata 2014-20. Przywódcy mają zacząć tam, gdzie skończyli, z otwartą możliwością cięć do 30 mld euro - twierdzą źródła UE.

Ospała w ostatnim czasie karuzela rozmów na temat nowej perspektywy finansowej UE rusza na dobre przed szczytem, który rozpocznie się w czwartek. Szefowie państw i rządów "27" drugi raz spróbują ustalić poziom wydatków unijnych na najbliższą siedmiolatkę.

W poniedziałek dojdzie do spotkania Van Rompuya, szefa Komisji Europejskiej Jose Barroso, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza i premiera sprawującej w tym półroczu prezydencję Irlandii Endy Kenny'ego.

Tego samego dnia do Brukseli zjadą ministrowie ds. europejskich z wszystkich państw unijnych. Będzie to ich pierwsze spotkanie w tym roku i to na ich barkach spocznie przygotowanie gruntu pod porozumienie szefów państw.

Jednak, jak informowały w piątek źródła zbliżone do irlandzkiej prezydencji, na tym spotkaniu nie będzie nowej propozycji budżetu. Herman Van Rompuy zje z ministrami lunch, ale - jak zastrzegają źródła - nie będą to jeszcze negocjacje, tylko "wymiana zdań".

Inne źródła unijne potwierdziły PAP, że nowa, "dostosowana" do wyników dwumiesięcznych rozmów propozycja Van Rompuya z krajami UE pojawi się dopiero na początku szczytu. Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy w listopadzie, jest otwarta możliwość "dodatkowych cięć do 30 mld euro" - powiedział rozmówca PAP. Z kolei inne źródła cytowane w mediach mówią o cięciach na poziomie 20 lub 25 mld euro.

Zgodnie z tym, co zapowiadano, nie mają one jednak dotyczyć Wspólnej Polityki Rolnej i polityki spójności. Ofiarami oszczędności mają paść wydatki na badania i rozwój, pomoc zagraniczną, administrację, a także fundusz infrastrukturalny Connecting Europe Facility.

Komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski mówił w zeszłym tygodniu, że wyzwaniem przed szczytem będzie pogodzenie stanowisk wszystkich płatników netto ws. unijnej kasy. Ostrzegał, że UE "już jest w niedoczasie", jeśli chodzi o prace nad nową perspektywą, ponieważ zostaje mało czasu na kompromis z Parlamentem Europejskim i przygotowanie programów wydatkowania unijnych pieniędzy, by mogły wystartować od początku 2014 r.

Z kolei szef PE przestrzegał przywódców przed kolejnymi cięciami przypominając, że Parlament może zawetować ich porozumienie, jeśli będzie znacznie odbiegać od pierwotnej propozycji KE.

W środę kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała w Berlinie, że na szczycie spodziewa sie trudnych, ale prowadzących do porozumienia negocjacji. Zaznaczyła, że jest nastawiona "optymistycznie". Merkel w poniedziałek spotka się w Berlinie z premierem Hiszpanii Mariano Rajoyem, a w środę tuż przed szczytem UE chce rozmawiać w Paryżu z prezydentem Francji Francoisem Hollandem.

Listopadowa propozycja budżetowa szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya zakłada cięcia w wysokości 75 mld euro w stosunku do wyjściowego projektu Komisji Europejskiej, opiewającego na około 1 bln euro. Szef Rady Europejskiej założył wydatki UE na poziomie prawie 972 mld euro (w tzw. zobowiązaniach) w ciągu siedmiu lat. Brytyjczycy i Niemcy domagali się dalszych redukcji o 30 mld euro w wydatkach UE, m.in. na administrację.

Dla Polski dotychczasowa propozycja Van Rompuya przewiduje o 1,5 mld euro mniej w ramach funduszy spójności, co oznacza, że Polska mogłaby otrzymać w ciągu siedmiu lat ok. 72,4 mld euro. To wciąż więcej niż przypada w obecnym budżecie na lata 2007-13 (prawie 68 mld euro).

Z Brukseli Krzysztof Strzępka i Julita Żylińska (PAP)

stk/ jzi/ kot/

Polecamy książki podatkowe