Krzysztof Koślicki: Czy nowa ordynacja podatkowa naprawdę jest potrzebna?

Jowita Pustuł: Potrzebne jest wprowadzenie zmian do ordynacji podatkowej. Jeśli zmian ma być dużo, a tak zakłada projekt, to wprowadzanie ich do istniejącego aktu prawnego jest po prostu niemożliwe. Po ostatnich nowelizacjach w obecnie obowiązującej ordynacji pojawiły się już przepisy o numeracji 119zzk. W praktyce posługiwanie się takim aktem prawnym staje się coraz trudniejsze.

Zobacz również: Prof. Etel: Nowa ordynacja to kompromis między fiskusem a podatnikami >>

Czy projektowane przepisy faktycznie mają szanse ulepszyć relacje między podatnikami a organami podatkowymi?

W rozdziale, w którym opisano zasady ogólne prawa podatkowego zamieszczono przepis (art. 16) o następującym brzmieniu: organy podatkowe udzielają zobowiązanemu informacji i wspierają go w samodzielnym, prawidłowym i dobrowolnym wykonywaniu jego obowiązków i korzystaniu z praw. Dodatkowo przewidziano odrębny rozdział pod tytułem Prawo do informacji i wsparcia. W rozdziale tym znajdujemy powtórzenie art. 16 w treści art. 42. Niestety ordynacja podatkowa to nie księga magii i zaklęć i nawet kilkukrotne powtórzenie, że organy podatkowe udzielają podatnikom wsparcia nie da podatkowi gwarancji, że – w razie potrzeby - takie wsparcie zostanie mu zapewnione. Uważam, że do ulepszenia relacji między podatnikami a organami podatkowymi nie jesteśmy w stanie doprowadzić zmianą przepisów. Potrzebna jest zmiana podejścia, mentalności urzędników. W obowiązujących przepisach ordynacji mamy przepis, który nakazuje prowadzenie postępowania  podatkowego w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych. Z mojego doświadczenia jako doradcy podatkowego wynika, że podatnik nie powinien zbytnio ufać organom podatkowym, które prowadzą postępowanie. W trakcie postępowania podatkowego organy podatkowe szukają nieprawidłowości w rozliczeniach podatnika. Zbytnia ufność może być dla podatnika zgubna.

 


Podatników z pewnością ucieszy rozszerzenie zasady in dubio pro tributario. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wątpliwości, które powstają co do treści przepisów prawa podatkowego, mają być rozstrzygane na korzyść podatnika. Z projektu wynika, że będzie ona stosowana również w wypadku wątpliwości co do stanu faktycznego, które nie zostaną usunięte po przeprowadzeniu postępowania dowodowego. Niestety również i w tym wypadku konieczna jest zmiana podejścia organów podatkowych. Co z tego, że mamy zasadę in dubio pro tributario wpisaną do ordynacji podatkowej skoro organy podatkowe nie mają wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego.

Czego w nich brakuje?

Moim zdaniem w wielu przypadkach brakuje konkretów, jak w cytowanym wcześniej art. 42 projektu. Podobnie jest na przykład z art. 15, który stanowi, że organ podatkowy, ustalając treść przepisów, uwzględnia konstrukcję podatku, którego przepis dotyczy. To ma być jedna z zasad ogólnych prawa podatkowego. Ten przepis jest niepotrzebny. Oczywistym jest, że analizując przepisy podatkowe, należy uwzględniać konstrukcję podatku. Co ciekawe, w projekcie z 6 października 2017 r. proponowano zupełnie inną treść art. 15. Wprowadzał on zakaz nadużywania przez organy podatkowe prawa przez działanie niezgodne z celem przepisów prawa. Według mnie obowiązek uwzględniania konstrukcji podatku pojawił się w ordynacji podatkowej tylko po to, żeby nie zmieniła się numeracja pozostałych przepisów po usunięciu pierwotnego brzmienia art. 15.

Zobacz również: Organy podatkowe będą mogły nadużywać prawa >>

 


 

Jakie Pani widzi zagrożenia dla podatnika?

Są w projekcie przepisy, które pogarszają jego sytuację. Takie zagrożenie widzę na przykład w rozdziale 9 projektu, który dotyczy zasad ustalania wartości rzeczy lub praw majątkowych. Obecnie w ordynacji brakuje przepisów, które dotyczą zasad ustalania wartości rzeczy lub praw majątkowych. Są one zawarte w ustawach dotyczących poszczególnych podatków, np. w ustawie o podatku od czynności cywilnoprawnych, ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, itd. We wszystkich tych ustawach przyjmuje się podobne zasady ustalania wartości rynkowej rzeczy lub praw. Jeśli organ podatkowy ma wątpliwości, co do wskazanej przez podatnika wartości rynkowej rzeczy lub praw majątkowych - wzywa podatnika do dokonania odpowiedniej korekty. Jeśli podatnik nie dokonuje korekty i uznaje swoją wycenę za prawidłową, wówczas organ podatkowy określa wartość rynkową rzeczy lub praw majątkowych z uwzględnieniem opinii biegłego. Nie może dokonywać wyceny samodzielnie. Z projektu wynika, że to się zmieni. Co do zasady, organ podatkowy będzie samodzielnie dokonywać określenia wartości rzeczy lub praw majątkowych. Tylko jeśli w sprawie wymagane będą wiadomości specjalne organ podatkowy będzie miał prawo do powołania biegłego. Będzie to jednak prawo, a nie obowiązek.

 

Z czym podatnik może mieć największy problem?

Z zapoznaniem się z wszystkim przepisami nowej ordynacji podatkowej. Jest to bardzo obszerny akt prawny, liczący ponad 700 artykułów.

Problematyczne z punktu widzenia podatnika może być też brzmienie niektórych przepisów. Przykładowo, w art. 17 projektu nakłada się na zobowiązanego obowiązek współdziałania z organami podatkowymi w zakresie wynikającym z przepisów prawa podatkowego. Nie bardzo niestety wiadomo kto może być zobowiązanym i które przepisy prawa podatkowego określają zakres tego współdziałania. Obawiam się, że ten przepis może być wykorzystywany przez organy podatkowe w trakcie prowadzonych postępowań podatkowych na zasadach podobnych jak obecny art. 155 ordynacji. Obecnie zasada prawdy obiektywnej  wyrażona w art. 122 ordynacji podatkowej obliguje organ podatkowy do przeprowadzenia dowodów z urzędu w celu ustalenia rzeczywistego stanu faktycznego, a art. 187 ordynacji nakłada na organ obowiązek zebrania i wyczerpującego rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Podatnik nie ma obowiązku przekazywania dowodów świadczących na jego niekorzyść.

Podobne kontrowersje może budzić art. 19 projektu. Zgodnie z tym przepisem, domniemywa się dobrą wiarę zobowiązanego, chyba że wystąpi powód, aby uważać inaczej. Niestety przepisy nie precyzują, co to ma być za powód, kto zaistnienie owego powodu stwierdza, itp. Warto zauważyć, że wystarczający jest powód, a nie dowód braku dobrej wiary. Z uwagi na taką treść przepisu domniemanie dobrej wiary zobowiązanego staje się iluzoryczne.

Rozmawiał Krzysztof Koślicki