Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Stawka windfall tax ma wynieść 60 proc.

Rząd opublikował w czwartek nową wersję projektu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w 2026 r., tzw. windfall tax, który ma objąć 20-30 największych firm paliwowych. Stawka podatku ma wynosić 60 proc. a wpływy do budżetu mają wynieść 4 mld zł. Według ekspertów, największe kontrowersje budzi próba objęcia podatkiem dochodów osiągniętych przed wejściem ustawy w życie.

stacja benzynowa cena paliw
Źródło: iStock

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano w czwartek nową wersję projektu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków z tytułu wytwarzania niektórych paliw ciekłych i ich obrotu osiągniętych w 2026 r.

Jaka będzie konstrukcja podatku

Podstawę obliczenia podatku stanowić będzie nadwyżka przychodów ponad kwotę, jaka zostałaby osiągnięta przez podatnika przy zastosowaniu marży referencyjnej (przychody hipotetyczne). Marża referencyjna stanowi historyczną marżę danego podatnika z roku 2025, rozumianą jako procentowy udział zysku ze sprzedaży paliw ciekłych w przychodach z ich sprzedaży w tym roku (średnia marża sprzedaży, ŚMS), powiększoną o 20 proc. (marża referencyjna = ŚMS × 1,2), przy czym nie może być niższa niż 2 proc.

- Proponuje się, aby stawka podatku wynosiła 60 proc. tak określonej podstawy opodatkowania, co proporcjonalnie odzwierciedla skalę nieoczekiwanych korzyści, przy jednoczesnym pozostawieniu podatnikowi możliwości dysponowania istotnej części przychodu. Proponowany poziom stawki służy zrównoważeniu nieoczekiwanych korzyści marżowych podmiotów rafineryjnych i handlowych, powstałych w wyniku uwarunkowań zewnętrznych - czytamy w uzasadnieniu. 

Jak wyjaśniono, podatnik zachowuje w pełni przychody odpowiadające historycznej marży oraz nadwyżkę w wysokości 20 proc. ponad tę marży – bez żadnego obciążenia podatkowego w ramach projektowanego instrumentu. Opodatkowaniu stawką 60 proc. podlega dopiero przychód generowany ponad tak wyznaczony próg wolny od opodatkowania. Efektywna stopa opodatkowania całości przychodu o charakterze nadzwyczajnym (ekonomicznie rozumianego jako każda nadwyżka ponad historyczną normę) jest zatem istotnie niższa niż nominalne 60 proc. 

- Szacowana wysokość  podatku od nadzwyczajnych zysków (60 proc. podstawy opodatkowania) za okres od marca do grudnia 2026 r. wyniosłaby 4 mld zł, z tego szacowane wpłaty w 2026 r. wyniosą 3,8 mld zł a w 2027 r. 0,2 mld zł (zaliczka za grudzień 2026 r.) - czytamy w uzasadnieniu.

Wcześniej zakładano, że stawka wyniesie 75 proc., a wpływy do budżetu 5 mld zł. 

 

Kontrowersyjne opodatkowanie wstecz

Jak wyjaśnia Tomasz Jankowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi, nowy podatek ma objąć wąską grupę największych firm z sektora paliwowego – przede wszystkim rafinerie oraz podmioty zajmujące się handlem paliwami. W praktyce chodzi o kilkadziesiąt największych podmiotów, które według autorów projektu w 2026 r. skorzystały na wyjątkowych warunkach rynkowych: wysokich cenach ropy i rekordowych marżach.

- Mechanizm podatku opiera się na założeniu, że część zysków tych firm ma charakter „anormalny” – wynika nie z efektywności działalności, lecz z sytuacji geopolitycznej. Państwo chce więc sięgnąć po tę nadwyżkę i przeznaczyć ją na finansowanie działań osłonowych dla konsumentów. Z ekonomicznego punktu widzenia taki kierunek interwencji nie jest niczym nowym – podobne rozwiązania funkcjonowały lub są rozważane w innych krajach. Problemem polskiego projektu nie jest jednak sama idea, lecz sposób jej realizacji. Największe kontrowersje budzi próba objęcia podatkiem dochodów osiągniętych przed wejściem ustawy w życie. W praktyce z perspektywy standardów konstytucyjnych to właśnie retroaktywność może okazać się najsłabszym punktem całej regulacji. Jeżeli ustawa wejdzie w życie w obecnym kształcie, należy spodziewać się sporów sądowych, w tym prób jej zakwestionowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Oznacza to działanie prawa wstecz, które w polskim porządku prawnym jest co do zasady niedopuszczalne. Choć projektodawca próbuje uzasadniać to nadzwyczajnym charakterem sytuacji rynkowej, trudno uznać takie argumenty za wystarczają - uważa Tomasz Jankowski.

Jego zdaniem, dodatkowe wątpliwości dotyczą samego mechanizmu obliczania podstawy opodatkowania, który jest skomplikowany i zakłada m.in. uwzględnianie wyniku na instrumentach zabezpieczających. W praktyce może to prowadzić do licznych sporów interpretacyjnych pomiędzy podatnikami a administracją skarbową.

 

Polecamy książki podatkowe