CBAM coraz istotniejszy dla gospodarki - konferencja naukowa
Mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (CBAM), mimo iż dotyczy nielicznych rodzajów towarów importowanych, istotnie wpływa na gospodarkę krajów UE. Celem jego wprowadzenia jest m.in. wyrównanie konkurencyjności unijnego przemysłu, jednak przepisy dotyczące CBAM nadal budzą wiele wątpliwości. Wyzwaniem będzie planowane rozszerzenie mechanizmu CBAM na kolejne wyroby i kolejne sektory - takie wnioski płyną z konferencji naukowej „CBAM 2026 – konsekwencje dla przemysłu i handlu”

Uczestnicy konferencji naukowej „CBAM 2026 – konsekwencje dla przemysłu i handlu” - zorganizowanej w środę przez Global Tax Governance and Compliance Centre (GTGCC), Szkołę Główną Handlową w Warszawie oraz patrona konferencji EY Polska - dyskutowali o wyzwaniach związanych ze stosowaniem i planowanym rozszerzeniem mechanizmu.
Chodzi o unijny mechanizm dotyczący importu do Unii Europejskiej określonych towarów, którego celem jest wycena emisji gazów cieplarnianych, wyemitowanych przy produkcji tych towarów w krajach trzecich. Jego wprowadzenie ma wyrównać koszty związane z emisjami CO2 między producentami z Unii Europejskiej, którzy kupują uprawnienia w systemie EU ETS, a producentami spoza UE, którzy takich opłat nie ponoszą. CBAB obejmuje najbardziej emisyjne towary: cement, żelazo i stal, aluminium, nawozy, wodór i energię elektryczną.
CBAM ma zapewnić osiągnięcie neutralności klimatycznej UE do 2050 r. Z końcem 2025 r. zakończył się okres przejściowy. Od 1 stycznia 2026 r., aby móc importować objęte tym mechanizmem towary na teren UE, przedsiębiorcy powinni posiadać status upoważnionego zgłaszającego CBAM.
Pytanie o konkurencyjność
Jak podkreślał podczas konferencji dr hab. Aleksander Werner, profesor nadzwyczajny i kierownik Zakładu Prawa Podatkowego i Celnego w Szkole Głównej Handlowej, CBAM to jedno z najważniejszych wyzwań daninowych w 2026 r. Mimo iż dotyczy nielicznych rodzajów towarów importowanych, to mają one kluczowe znaczenia dla całej gospodarki. Powstaje wiele pytań, w jaki sposób przełoży się on na konkurencyjność polskiej i unijnej gospodarki oraz koszty importu i ceny produktów.
Według Doroty Pokrop, partnera w Dziale Doradztwa Podatkowego w EY Polska, CBAM oznacza nowe obowiązki i liczne wyzwania. Firmy muszą przede wszystkim ustalić, czy dotyczy ich obowiązek raportowania oraz zebrać niezbędne dane, dotyczące m.in. poziomu emisji.
-Wyzwaniem będzie rozszerzenie mechanizmu CBAM na kolejne wyroby i kolejne sektory. Docelowo obejmie on również: papier, szkło, polimery oraz bardziej przetworzone towary zawierające stal i aluminium - wyjaśniał podczas konferencji Wojciech Zalewski, senior menedżer w Kancelarii EY Law.
Tłumaczył, że wprowadzone przez UE opłaty klimatyczne dają przewagę konkurencyjną towarom importowanym, co prowadzi do zjawiska "ucieczki emisji". Chodzi o sytuację, w której przykładowo huta lub producent nawozów z kraju trzeciego posiada w tym kraju dwa zakłady, z których jeden jest niskoemisyjny, a drugi wysokoemisyjny. Producent w kraju trzeciego wysyła wówczas do krajów UE towary pochodzące z zakładu niskoemisyjnego. Dlatego celem rozszerzenia katalogu towarów objętych CBAM ma być walka z tym zjawiskiem.
Według Macieja Pyrki, kierownika Zespołu Strategii, Analiz i Aukcji w Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych w KOBiZE, dzięki CBAM rośnie konkurencyjność producentów z krajów UE. Jednak odwrotny efekt występuje w przetwórstwie przemysłowym, w zakładach korzystających z towarów importowanych. - Obserwujemy w praktyce dwa znoszące się elementy. W rezultacie wpływ CBAM na PKB krajów Unii Europejskiej można ocenić jako znikomy - powiedział Maciej Pyrka.
Mechanizm potrzebny, ale są w nim luki
Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS) ocenił że sektor żelaza i stali odpowiada za około 80 proc. wpływów z CBAM, a aluminium kolejne 8-9 proc. O ile mechanizm ten poprawia konkurencyjność producentów, to pogorszy sytuację podmiotów znajdujących się w połowie łańcucha dostaw. W wyniku wprowadzenia mechanizmu CBAM import wysokoemisyjnej stali będzie nieopłacalny, a część kierunków dostaw zostanie wyeliminowana. Jednak w drugiej strony mechanizm ten jest nadużywany np. w taki sposób, że zamiast stali importowane są wykonane z blachy ogrodowe domki na narzędzia – bez uiszczenia cła i bez CBAM. W ostatnich latach import tego typu domków wzrósł o 220 proc.
- CBAM jest na pewno potrzebnym mechanizmem, natomiast liczba problemów stworzonych przez Komisję Europejską, która wprowadziła tak gigantyczny i skomplikowany mechanizm, jest ogromna. System jest pełen luk i stanowi wyzwanie dla konkurencyjności - podsumował Piotr Sikorski.
Z kolei dr Krzysztof Księżopolski, adiunkt w Katedrze Polityki Publicznej SGH, zaznaczył, że mimo iż CBAM wymaga od przedsiębiorstw nowych umiejętności, to jest to warunek posiadania przez kraje UE przemysłu energochłonnego.
- Ocena jest jednoznaczna - CBAM poprawia konkurencyjność - podkreślał dr Księżopolski.
Bardziej cło, niż podatek
Uczestnicy konferencji dyskutowali również o klasyfikacji mechanizmu CBAM.
Jak zaznaczyła dr hab. Ewa Gwardzińska, profesor Szkoły Głównej Handlowej, mimo iż CBAM jest określany w mediach jako "graniczny podatek węglowy", to de facto nie jest podatkiem, ale bliżej mu do cła. Jego rolą jest wyrównania szans przemysłu unijnego i państw trzecich.
Również prof. dr hab. Artur Nowak-Far podkreślał, że CBAM może być interpretowany jako opłata równoważna do cła. Jest narzędziem nacisku Komisji Europejskiej na państwa trzecie – jeśli chcą handlować z krajami UE, powinny wdrożyć odpowiednie rozwiązania.
Jednak – jak zaznaczył prof. Nowak-Far – system celny został „rozsadzony” przez decyzje prezydenta USA Donalda Trumpa. Nie wiadomo też, jak na system CBAM wpłynie obecny kryzys w Zatoce Perskiej. Być może Komisja Europejska będzie chciała złagodzić te regulacje.




