Podniesienie kwoty wolnej od podatku z obecnych 30 do 60 tys. zł to jedna z obietnic wyborczych. Projekt do Sejmu trafił w listopadzie (druk nr 194), do pierwszego czytania został jednak skierowany dopiero kilka dni temu, 7 lutego, z autopoprawką.

Dokument jest bardzo krótki, zawiera jedynie dwa artykuły. Wynika z nich, że kwota wolna od podatku będzie wynosiła 60 tys. zł. Zmiana ta miałaby wejść w życie z dniem 1 stycznia 2024 r. Jak czytamy w uzasadnieniu, projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych ma na celu podniesienie kwoty wolnej od podatku dla wszystkich do wysokości równej dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, ale nie mniejszej niż 60 tys. zł. - Celem niniejszej zmiany jest zmniejszenie wysokości klina podatkowego, podwyższenie płac netto większości obywateli oraz ustalenie bardziej sprawiedliwych obciążeń podatkowych poprzez wyrównanie kwoty wolnej dla wszystkich oraz oparcie systemu podatkowego na elementarnej zasadzie prawa podatkowego, tj. zasady zdolności płatniczej – wynika z uzasadnienia.

To koniec planowanych zmian. Jak się jednak okazuje, dopiero początek problemów – przede wszystkim dla przedsiębiorców.

 

Zmiana korzystna, ale niesie ryzyko

Dla podatników jest to niewątpliwie zmiana korzystna. Jeśli wejdzie w życie, osoby rozliczające podatek według zasad ogólnych (ale już nie liniowcy, którzy płacą PIT według 19-proc. stawki), będą płacić daninę dopiero wtedy, gdy ich roczne dochody będą wyższe niż 60 tys. zł. Takie zmiany mogą być wprowadzane w trakcie roku, nawet z datą wsteczną.

- O ile jednak podatnicy osiągający przychody za pośrednictwem płatników, czyli m.in. osoby zatrudnione w oparciu o umowy o pracę, umowy zlecenia, emeryci czy renciści - mogą spokojnie czekać na rozwój wydarzeń, tj. przyjęcie ustawy przez Sejm, Senat, podpisanie jej przez prezydenta RP,  to już tego komfortu nie mają przedsiębiorcy, którzy muszą zadeklarować formę opodatkowania do 20 lutego 2024 r. – zauważa Izabela Rutkowska, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Savior Legal&Tax.

Nasza rozmówczyni tłumaczy, że niekiedy ich przychody i dochody są na takim poziomie, że to, czy kwota wolna od podatku wyniesie 30 czy 60 tys., ma zasadnicze znaczenie dla wyboru najkorzystniejszej formy opodatkowania.

Zobacz również: Jaką formę opodatkowania wybrać na 2024 rok?

 

Zmiana formy opodatkowania znów wstecz?

Pojawia się w tym miejscu pytanie - czy wzorem roku 2022, możliwa będzie wsteczna zmiana opodatkowania? Jak punktuje Izabela Rutkowska, na tę chwilę jest więcej pytań niż odpowiedzi. - Zdezorientowanie przedsiębiorców potęguje fakt, że o ile na sam wybór formy opodatkowania został jeszcze (tylko!) tydzień, to już niektórzy z nich rozliczyli styczeń według formy opodatkowania, którą wybrali, wiedząc, że przy opodatkowaniu według skali kwota wolna wynosi 30 tys. zł – zaznacza ekspertka.

Dr Bartosz Kubista, doradca podatkowy, adwokat, partner w kancelarii GLC, zwraca uwagę, że wysokość kwoty wolnej od podatku jest istotnym czynnikiem wyboru dla przedsiębiorców, zwłaszcza tych, którzy nie przekroczą istotnie pierwszego progu podatkowego. Często stają oni przed wyborem, czy bardziej opłaca im się zapłacić 19 proc. od całości dochodu, czy – zakładając nieopodatkowanie części dochodu w pierwszym progu – ryzykować opodatkowanie części swoich zarobków stawką 32 proc. Dla tych podatników różnica pomiędzy wyłączenie z opodatkowania ćwierci a połowy kwoty w pierwszym progu podatkowym jest ogromna i stanowi istotny czynnik decyzyjny.

- Nakazanie podatnikom prowadzącym działalność gospodarczą podjęcie decyzji do 20 lutego 2024 r. w takiej sytuacji jest po prostu niesprawiedliwe – twierdzi dr Kubista.

 

Sprawdź również książkę: Meritum Podatki 2024 >>


 

Na wyższej kwocie zawsze ktoś straci?

Kierowanie do prac parlamentarnych zmian w kwocie wolnej na kilka dni przed wyborem formy opodatkowania rodzi istotne ryzyko – i jak się okazuje – niezależnie od wyniku prac legislacyjnych nowelizacja uderzy w którąś z grup. Jeżeli kwota wolna zostanie podwyższona, stracą ci sceptyczni wobec zapowiedzi wyborczych, którzy wybrali alternatywną formę opodatkowania (stawkę liniową lub ryczałt), zakładając pozostawienie kwoty wolnej na poziomie 30 tys. zł. Jeżeli kwota wolna nie zostanie podniesiona – na przegranej pozycji postawimy ryzykantów (albo pełnych nadziei), którzy zdecydowali pozostać na zasadach ogólnych, zakładając dwukrotny wzrost kwoty wolnej.

- Jedynym sensownym rozwiązaniem w tej sytuacji staje się – postulowane przecież od lat – odroczenie momentu wyboru formy opodatkowania do momentu złożenia zeznania podatkowego za 2024 r. lub, jeżeli prace legislacyjne nie zakończą się do 20 lutego, umożliwienie podatnikom zmiany dokonanego wcześniej wyboru bez konieczności płacenia odsetek. Takie rozwiązanie za rok 2024 wydaje się tym bardziej uzasadnione, że wśród obietnic wyborczych obecnie rządzących znalazły się również deklaracje wprowadzenia zmian w strukturze składki zdrowotnej, która – będących de facto kolejnym podatkiem (i to bez kwoty wolnej!) jest kolejną daniną, której wysokość przedsiębiorcy kalkulują przy wyborze formy opodatkowania – podsumowuje dr Bartosz Kubista.

 

POLECAMY

Powtórka z Polskiego Ładu?

- Jako podatnikowi PIT trudno mi krytykować zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Jako doradca podatkowy także powinnam docenić proponowaną zmianę. Jednak z perspektywy zawodowej mam uwagi co do czasu, w jakim ta zmiana jest procedowana - komentuje z kolei Mirosława Zugaj, doradca podatkowy, partner w kancelarii Chojnacka&Łagowski Doradcy Podatkowi.

Jej zdaniem projektowane zmiany w PIT w trakcie roku przypominają 2022 r. i zamieszanie z Polskim Ładem. - Uważam, że nie da się wprowadzić kwoty wolnej bez wprowadzenia możliwości wstecznej zmiany formy opodatkowania, a przynajmniej powrotu do opodatkowania według skali. Znów więc mamy niepewność prawa, czekamy na koniec roku, by dokonać ostatecznego wyboru. To z jednej strony wypacza sens istnienia przepisów wskazujących przysłowiowy „20 lutego” jako ostateczny termin wyboru formy opodatkowania, z drugiej pokazuje, że może należy rozważyć inną opcję - uśrednione zaliczki w trakcie roku, a dopiero po jego zakończeniu decyzja, która forma opodatkowania się najbardziej opłaca. Czy to rozwiązanie jednak opłaci się budżetowi? Pewnie nie, ale przynajmniej da oddech przedsiębiorcom i uwolni od pytania – czy dokonałam dobrego wyboru - konkluduje Mirosława Zugaj.