To pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości, które przygotowało nową ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich. Według resortu szkoła powinna mieć szersze możliwości oddziaływania wychowawczego na swoich uczniów – również w sprawach o demoralizację lub niektóre czyny karalne.

Czytaj: Po prawie trzech latach wraca projekt zmian postępowania wobec nieletnich>>

Michał Woś: Zmiana systemu zwiększy możliwości resocjalizacji nieletnich >>


O wykroczeniu nie trzeba zawiadamiać policji

Obecnie szkoła musi zawiadomić policję lub sąd rodzinny o tym, że nieletni popełnił czyn karalny ścigany z urzędu – chodzi zarówno o przestępstwa, jak i niektóre wykroczenia. Bywa zatem, że długie i żmudne postępowanie dotyczy drobnostek, co jest kłopotliwe tak dla nieletnich i ich rodzin, jak i dla rozpatrujących sprawy sądów. Stąd pomysł, by w niektórych przypadkach rolę policji i sądu przejęła sama szkoła.  Tym bardziej, że – jak zwraca uwagę resort w uzasadnieniu – duża część czynów, których dotyczy ustawa, jest popełniana w szkole lub jest kwestią nierealizowania obowiązku szkolnego.

USTAWA z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich >

- Szkolne życie to nie tylko kształcenie, lecz również nawiązywanie kontaktów rówieśniczych i uczenie się reguł życia w grupie. Pożądane jest, by już na tym etapie wprowadzać w możliwie szerokim zakresie właściwe i pożądane wzorce zachowań. Konieczne jest zatem, aby reakcja na niepożądane i niewłaściwe zachowania następowała niezwłocznie, bez konieczności ingerowania przez sąd rodzinny, którego czynności często mogą być odbierane jako nieadekwatne do okoliczności sprawy, nadmierne i spóźnione – podkreślają autorzy projektu w uzasadnieniu. Stąd nowe uprawnienia dyrektora – zamiast zawiadamiać organy ścigania, będzie mógł ukarać ucznia.

Czytaj też: Ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków w szkole - zakres ubezpieczenia >

Sprawdź też: W jaki sposób rodzice uczniów pełnoletnich powinni zostać poinformowani o udzieleniu uczniowi nagany przez dyrektora szkoły? >

 



Kara za wykroczenie i po uzyskaniu zgody

Nowe przepisy dotyczyć mają jedynie drobnych spraw – czyli czynów karalnych niebędących ściganymi z urzędu przestępstwami lub przestępstwami skarbowymi. Jeżeli uczeń zostanie przyłapany na popełnieniu wykroczenia (nowa ustawa będzie dotyczyć wszystkich wykroczeń, a nie tylko kilku, enumeratywnie wskazanych) na terenie szkoły, dyrektor będzie mógł zastosować wobec niego środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia, ostrzeżenia ustnego albo ostrzeżenia na piśmie, przeproszenia pokrzywdzonego, przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania określonych prac porządkowych na rzecz szkoły.

 

 

Przykładowo uczniowi, który zniszczy ścianę na korytarzu, malując na niej graffiti, można będzie kazać ją pomalować. Dodatkowo – jak wskazano w uzasadnieniu – jeżeli jakaś osoba, na przykład nauczyciel lub uczeń, zostanie pokrzywdzona zachowaniem nieletniego, dyrektor szkoły będzie mógł nakazać jej przeproszenie. Warunkiem będzie uzyskanie zgody samego ucznia i jego opiekunów. Jeżeli dyrektor tej zgody nie uzyska, postąpi tak, jak było dotychczas – zawiadomi odpowiednie instytucje.

Czytaj też: Umieszczenie w zakładzie poprawczym a pozbawienie wolności >

 


Zmiana respektuje prawa rodziców

- Chodzi o sprawy dotyczące przejawów demoralizacji i wykroczenia - mówi Prawo.pl Michał Woś, wiceminister sprawiedliwości. - Proponujemy, by w przypadku demoralizacji lub drobnego wykroczenia o środku oddziaływania wychowawczego decydował dyrektor. Oczywiście, gdy uzna, że jego działania będą wystarczające. Podobnie z policją. Jeśli funkcjonariusze np. złapią nieletniego na piciu piwa na ławce w parku, to teraz muszą taką sprawę skierować do sądu rodzinnego. Ale przecież może to być incydent, jednorazowy wybryk i może wystarczyć pouczenie, poinformowanie rodziców, szkoły – tłumaczy.

Kalendarz zadań dyrektora - Maj 2022 >>

Wiceminister uważa, że nie ma ryzyka, że część niewygodnych dla szkół spraw będzie zamiatana pod dywan, przede wszystkim dlatego, że w poważnych sprawach i tak trzeba będzie zawiadamiać policję i sąd rodzinny. - Obowiązuje też pełen katalog praw pokrzywdzonego. W sprawach oddanych gestii dyrektora chodzi o drobne akty wandalizmu - zbicie szyby, połamanie drzewek, malowanie po ścianach itp. Jeśli ktoś zostanie np. pobity, pokrzywdzony, dyrektor nie będzie miał uprawnień, by zakończyć taką sprawę – podkreśla Michał Woś.

  

Dobry kierunek zmian, ale potrzeba precyzji

Sędziowie rodzinni oceniają, że zmiany idą w dobrym kierunku, natomiast stosowanie nowej zasady może być problematyczne, gdy pokrzywdzonym będzie jakiś inny uczeń. - Jeżeli czyn polegałby na działaniu na szkodę innego ucznia, to sąd rodzinny może nałożyć obowiązek naprawienia szkody, ale dyrektor szkoły nie będzie miał uprawnienia zwrócić rodzicom jednego ucznia jakieś pieniądze np. za zniszczony przedmiot  - mówi sędzia z Małopolski.

Zauważa też, że przepisy nie uwzględniają zgody pokrzywdzonego i jego rodziców na odstąpienie od zawiadamiania sądu rodzinnego. - A co z czynami ściganymi na wniosek pokrzywdzonego np. z nękaniem? Dyrektor nie będzie musiał kierować sprawy do sądu, a rodzice pokrzywdzonego lub on sam nie będą mieli nic w tej sprawie do powiedzenia – mówi.  

Czytaj też: Mobbing w środowisku oświatowym. Metody przeciwdziałania >

Dyrektor musi czuć się bezpiecznie

Sędzia Joanna Grzanka-Michór z Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej, SSP "Iustitia" Oddział we Wrocławiu, mówi że idea ustanowienia w projekcie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich uprawnienia dyrektora szkoły, do której uczęszcza nieletni, do stosowania środka oddziaływania wychowawczego jest w mojej ocenie słuszna.

- Regulacja ta odpowiada zasadzie subsydiarności, o której mowa w preambule do ustawy - mówi. I przypomina, że w myśl propozycji dyrektor może zastosować taki środek, gdy łącznie spełnione są następujące warunki : nieletni wykazuje przejawy demoralizacji lub dopuścił się czynu karalnego na terenie szkoły lub w związku z realizacją obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki, rodzice nieletniego albo opiekun nieletniego oraz sam nieletni wyrażają zgodę na zastosowanie środka oddziaływania wychowawczego, zastosowanie tego środka jest wystarczające, czyn nieletniego nie wyczerpuje znamion przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego.- Idea, by tego rodzaju sprawy były załatwiane na poziomie szkoły, bez konieczności angażowania sądu, moim zdaniem zasługuje na aprobatę. Zaletą projektowanego rozwiązania jest to, że umożliwia ono szybką i adekwatną reakcję na godzące w porządek prawny lub zasady współżycia społecznego zachowanie nieletniego. Jest to szczególnie cenne w aspekcie wychowawczym czy zadośćuczynienia pretensjom osoby pokrzywdzonej - dodaje.

Ma jednak też wątpliwości związane ze stosowaniem projektowanych przepisów w praktyce. - Na kwestie te zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich w opinii do projektu. Chodzi przede wszystkim o to, by zabezpieczyć dyrektorów szkół przez negatywnymi konsekwencjami stosowania przez nich środków oddziaływania wychowawczego. Moim zdaniem celowe jest stosowne uregulowanie trybu stosowania środków oddziaływania wychowawczego (np. co ma być przedmiotem zgody nieletniego i jego rodziców albo opiekuna prawnego – zastosowanie środka oddziaływania wychowawczego w ogóle, czy też konkretnego środka, w jakiej formie zgoda ma być wyrażona), kwestii wykonywania tych środków i nadzoru nad ich wykonywaniem - podkreśla.  Zaznacza, że bez takich regulacji może się okazać, że dyrektorzy szkół niechętnie będą korzystali z omawianego uprawnienia, obawiając się konsekwencji dyscyplinarnych, prawnokarnych czy odszkodowawczych.

Dokładanie obowiązku dyrektorom

-  W mojej ocenie  szkoły nie podołają tym nowym zadaniom – mówi adwokat Agnieszka Prętczyńska (Agnieszka Prętczyńska Kancelaria Adwokacka). – Trzeba zważyć, że w przypadku nieletnich, którzy sprawiają problemy, podstawową kwestią jest to, że zarówno oni jak i ich rodzice najczęściej nie chcą w żadnym zakresie współpracować. Nie ma zgody na pójście do psychologa, terapie, pracę nad problemem. Trzeba też pamiętać, że te dzieci sprawiają problemy, bo zazwyczaj w domu są problemy. Czyli koło się zamyka. Dyrektorzy już teraz robią co mogą, dziecko jest w szkole wychowywane na ile są możliwości. Jest system punktowy, ale jeśli nie ma chęci współpracy to nic z tego nie będzie. I kolejna kwestia to braki kadrowe jeśli chodzi o pedagogów i psychologów - tłumaczy. Dodaje, że jej zdaniem to dokładanie obowiązków i odpowiedzialności dyrektorom, którzy już teraz mają ich bardzo dużo. De facto może to też wydłużyć drogę ucznia do otrzymania realnej pomocy.

Czytaj też: Status prawny dyrektora szkoły i przedszkola >

- Już teraz jest tak, że dyrektorzy nie wysyłają do sądu od razu informacji o nieletnim jeśli chodzi o drobniejsze sprawy a próbują pracować z rodziną. Z dzieckiem się rozmawia, działa pedagog, proponuje się psychologa. Taka zmiana przepisów spowoduje, że dyrektor będzie musiał wszystko dokumentować, a i tak będzie to przygotowywać już pod sąd, ponieważ nie będzie mógł niczego rodzinie nakazać. Dla mnie rozwiązaniem jest terapia, psycholog, zajęcia dodatkowe z komunikacji a tutaj nowych propozycji nie widać w nowelizowanej ustawie – uważa prawniczka.

 

 

Dyrektor to nie prawnik

Dyrektorzy szkół pytani o nowe rozwiązania wskazywali, że zastosowanie przepisów wymagać będzie od nich posiadania fachowej wiedzy prawniczej – na temat przestępstw i wykroczeń. Obawiają się też potencjalnych konfliktów z rodzicami uczniów. Jak mówi Prawo.pl Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO), taka zmiana wymaga przeprowadzenia porządnych konsultacji z praktykami.
- Nie popieramy usztywnienia przepisów, bo obawiamy się, że urzędnicy zrobią nam niedźwiedzią przysługę, podobnie jak uczynili to np. w sprawie oceniania pracy nauczycieli. Owszem, dyrektorom  i nauczycielom przydałoby się jakieś wsparcie, bo nader często rodzice odmawiają współpracy, gdy trzeba zadośćuczynić szkodom wyrządzonym przez uczniów. Tyle że receptą nie są tu nowe ustawowe obowiązki nakładane na szkoły, lecz miękkie rozwiązania - np. odpowiednia wykładnia przepisów oświatowych tak, aby umożliwiały szkole podjęcie działań potrzebnych do uzyskania skutków wychowawczych - tłumaczy prezes OSKKO. I podkreśla, że najlepszy efekt będzie miało zaangażowanie wychowawców, bo to oni najlepiej rozumieją potrzeby swoich uczniów.

Czytaj też: Budynki szkolne i przedszkolne-zasady ewakuacji osób w czasie pożaru >