Projekt zmian w ustawie o PIP z 63 poselskimi poprawkami
W środę w Sejmie odbyło się II czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw. Kluby parlamentarne zgłosiły w debacie kilkadziesiąt poprawek do niej. Według PiS, projekt to bubel prawny. KO deklaruje poparcie dla projektu, ale też zgłosiło poprawki. 21 poprawek zgłosiła Lewica, a kilkanaście poprawek posłowie Razem. Za odrzuceniem projektu w całości opowiedziała się Konfederacja. W sumie zgłoszono 63 poprawki. Sejmowa komisja ma je rozpatrzyć jeszcze dziś po południu.

Środową debatę nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2250) rozpoczęła poseł Katarzyna Ueberhan (Lewica), przedstawiając sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Jak powiedziała, komisja przyjęła dwie poprawki i trzy wnioski mniejszości.
Czytaj również: Sejm kontynuuje dziś prace nad reformą PIP>>
Projekt przepychany kolanem
Przysłowiowej suchej nitki nie pozostawiła na projekcie poseł Urszula Rusecka (PiS). – Ten projekt to prawny niewypał, który wszystkich zjednoczył przeciwko wam – powiedziała. Według niej to jest kpina z demokracji i dialogu społecznego. Przypomniała bowiem krytyczne stanowisko Rady Dialogu Społecznego i dwa wnioski o wysłuchanie publiczne, zgłoszone na posiedzeniu komisji: jeden złożony przez Lewicę i wycofany i drugi złożony przez posłów PiS, który przepadł w głosowaniu w komisji.
- To jest brutalny atak na swobodę umów – powiedziała poseł Urszula Rusecka. I dodała: - Tworzycie chaos prawny.
Jak wyliczyła poseł Rusecka, 87 lat potrzeba, aby cały rynek pracy skontrolować.
Za absolutny skandal posłanka PiS uznała przepis nakazujący Głównemu Inspektorowi Pracy określanie w drodze wewnętrznego zarządzenia kryteriów, według których umowa ma być kwalifikowana jako umowa o pracę. Jak podkreśliła, definicję stosunku pracy określa Kodeks pracy.
Joanna Frydrych (KO), która zabrała głos jako druga, podkreślała, że klub pozytywnie ocenia kierunek ustawy. Jak jednak zaznaczyła, tak ważne zmiany muszą być przygotowane z poszanowaniem rynku. Potrzebny jest okres przejściowy dla firm na dostosowanie się. – Deklarujemy poparcie – powiedziała poseł Frydrych. I dodała: - Składamy poprawki, które mają poprawić ten projekt. Poprawkę wzmacniającą wolę stron zapowiedziała też poseł Agnieszka Maria Kłopotek (PSL-TD).
Z kolei Katarzyna Ueberhan (Lewica) zaczęła od odpierania zarzutu, że strona rządowa i Lewica w Sejmie nie uwzględniła sprzeciwu strony pracodawców i związków zawodowych wchodzących w skład Rady Dialogu Społecznego a na konsultacje ostatniej wersji projektu dała stronie społecznej tylko siedem dni. – Wysłuchiwaliśmy z uwagą każdej ze stron. Nie jest tak, że uwagi nie zostały uwzględnione – przekonywała z mównicy sejmowej. Na koniec poinformowała, że jej klub parlamentarny składa 21 poprawek do projektu, które mają uwzględniać uwagi strony społecznej i uzgodnienia z RDS.
Czytaj więcej: Lewica prze do jak najszybszego uchwalenia nowelizacji ustawy o PIP>>
Poseł Michał Połuboczek w imieniu Konfederacji zapowiedział wniosek o odrzucenie projektu ustawy w całości. – Jako Konfederacja jesteśmy przeciwni temu projektowi – powiedział wprost. Zaznaczył, że obraźliwe dla niego jest mówienie o umowach cywilnoprawnych jako o umowach śmieciowych. – Ten projekt to jakieś szaleństwo – dodał, odnosząc to do propozycji przyznania kompetencji urzędnikowi do oceniania, czy praca wykonywana na podstawie umowy cywilnoprawnej jest wykonywana w warunkach umowy o pracę.
Z kolei poseł Ryszard Petru z klubu parlamentarnego Centrum zgłosił dwie poprawki. Jedną dotyczącą umieszczania stanowisk stron w protokole z kontroli i drugą dotyczącą zabezpieczenia w postępowaniu sądowym. Poseł Barbara Oliwiecka z tego samego klubu zaproponowała natomiast wydłużenie z 6 miesięcy do 12 miesięcy terminu na dostosowanie się przedsiębiorców do nowych przepisów, poprawkę przewidująca skreślenie z projektu przepisu wydawania przez GIP zarządzenia, w którym ma on określać kryteria, według których umowy mają być przekwalifikowane oraz trzy poprawki porządkujące.
Krytycznie o projekcie wypowiedział się również poseł Jarosław Sachajko z koła poselskiego Demokracja Bezpośrednia. Jego zdaniem, zreformowane powinny zostać sądy pracy, aby dochodzenie sprawiedliwości nie trwało latami.
Także Maciej Konieczny (koło poselskie Razem) zapowiedział poparcie projektu, choć – jak stwierdził – ustawa nie jest reformą rynku pracy i nie zmniejszy liczby umów cywilnoprawnych. Zapowiedział zgłoszenie kilkunastu poprawek.
Ostre wystąpienie na koniec miał natomiast Marek Jakubiak, poseł niezrzeszony. Jak podkreślił, dziś z mównicy parę razy usłyszał o nieuczciwych przedsiębiorcach. – A może powiecie też o nieuczciwych pracownikach. A może powiecie o pracownikach, którzy dwa tygodnie przychodzą do pracy a potem kilka lat siedzą na zwolnieniach i trzeba im płacić urlopy. Może o tym też powiecie. Może powiecie o tym, jaka dzisiaj jest katorżnicza praca przedsiębiorców – grzmiał z mównicy. I dodał: W tej sprawie państwo jest opresyjne.
Na koniec debaty wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska (KO) poinformowała, że według jej wyliczeń w drugim czytaniu zgłoszone zostały 63 poprawki. Po południu Komisja Polityki Społecznej i Rodziny ma zająć się ich rozpatrzeniem.






