Obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz o zmianie niektórych ustaw (druk sejmowy nr 1692) idzie w Sejmie jak burza. Przygotowany przez NSZZ "Solidarność" projekt dotyczący wprowadzenia do polskiego systemu prawnego emerytury przysługującej wyłącznie z tytułu osiągniętego okresu ubezpieczenia (emerytury stażowej) dla osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r., czyli osób objętych nowym systemem emerytalnym, które osiągnęły okres składkowy i nieskładkowy wynoszący 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn, i wypracowały emeryturę na poziomie przynajmniej minimalnym, został wniesiony do parlamentu 30 września 2021 r. i dopiero niedawno został opublikowany na stronie Sejmu. Ma już numer druku, a 28 października został skierowany do pierwszego czytania na posiedzeniu Sejmu. Im dłużej jednak prawnicy go analizują, tym więcej dostrzegają jego mankamentów.

Czytaj również: Emerytury stażowe mają więcej wad, niż zalet>>
 

Emerytura stażowa to powszechne obniżenie wieku emerytalnego

Zgodnie z projektem, ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r., którzy mają okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn, ma przysługiwać emerytura przed osiągnięciem wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Jeśli przyjąć, tak jak zresztą GUS pokazuje to w wielu opracowaniach i analizach dotyczących rynku pracy, że wiekiem, w którym wiele osób rozpoczynało i rozpoczyna pracę zawodową jest 15 rok życia (w przypadku np. osób zdobywających wykształcenie zawodowe), to nietrudno wyliczyć, że przyjęty w projekcie staż (okresy składkowe i nieskładkowe) oznacza de facto obniżenie wieku emerytalnego: w przypadku kobiet z obecnych 60 lat do 50 lat (a jeśli zaczęły pracę w wieku 16 lat – do 51 lat), a w przypadku mężczyzn – odpowiednio  do 55 - 56 lat. To obniżenie wieku emerytalnego o 10 lat. W przypadku emerytur stażowych rolników, którzy już jako 16-latkowie są zgłaszani do ubezpieczeń, wejście w życie ustawy faktycznie obniży wiek emerytalny o 9 lat.

- Emerytura stażowa to świadczenie niższe o jedną trzecią – jeżeli przejdziemy pięć lat przed wiekiem emerytalnym. Jeszcze wcześniejsze przejście to co najwyżej emerytura minimalna. Jeżeli do tego taka osoba będzie dotknięta długowiecznością, takie świadczenie będzie synonimem niedostatku przez lata. W szczególności dotyczy to kobiet – mówi dr Tomasz Lasocki z Katedry Prawa Ubezpieczeń Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. I przypomina, że choć pamięć o dość korzystnych przywilejach emerytalnych jest jeszcze żywa, to nowy system emerytalny „karze” za zbyt szybkie skorzystanie ze świadczenia. - Jest to kwestia filozofii całego systemu, a nie pojedynczego przepisu, a zatem wprowadzenie korzystnych dla świadczeniobiorców emerytur stażowych wymagałoby wycofania się z reformy emerytalnej sprzed dwóch dekad i bankructwo finansów publicznych. Osoby, które skuszą się na emeryturę stażową pomimo dalszej pracy nie będą w stanie „odrobić wcześniejszego pobrania emerytury, ponieważ tak działa arytmetyka systemu – podkreśla dr Lasocki. Jak tłumaczy, moment przejścia na emeryturę to jest moment przysłowiowego rozbicia skarbonki, która w końcowej fazie oszczędzania więcej korzyści przynosi z tytułu oprocentowania już zgromadzonego kapitału niż ze względu na nowe wpłaty.

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

Emerytura stażowa, ale nie za staż ciężkiej pracy

- Okresy składkowe i nieskładkowe to całkowita zmiana koncepcji, bo wcześniej mówiło się przecież o stażu pracy – mówi Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP. I dodaje: - To nie jest rozwiązanie systemowe i dobre z uwagi na naszą sytuację demograficzną.

Zdaniem dr. Tomasza Lasockiego, emerytura stażowa to jest niedźwiedzia przysługa dla osób, które zdecydują się z tej możliwości skorzystać. To nie jest żadne świadczenie dla przepracowanych osób. To jest powszechne dalsze obniżenie wieku emerytalnego – mówi dr Lasocki. I wyjaśnia: - Z perspektywy naukowca mogę powiedzieć, że umieszczenie w systemie zdefiniowanej składki emerytur stażowych to -  parafrazując słowa Piłsudskiego - „siodłanie krowy”. Zawsze prowadzi do paradoksu. W projekcie „Solidarności” nie wymieniono wieku emerytalnego, od którego można z niej korzystać, ale zastrzeżono, że można na nią przejść dopiero, jeżeli wypracowane świadczenie osiągnie wartość minimalną. Paradoksalnie więc wcześniej nie skorzystają z niej nisko opłacani i spracowani, ponieważ dopiero tuż przed 60. rokiem życia spełnią warunek minimalnej emerytury. Z drugiej strony brak tego warunku w poprzednich projektach oznacza dopuszczenie do szybszego świadczenia osoby, które unikały płacenia dużych składek, a zatem paradoksalnie spracowani będą również stanowili mniejszość beneficjentów, a powszechne będzie przechodzenie na to świadczenie i olbrzymie dopłaty do najniższych świadczeń.

Zdaniem dr Tomasza Lasockiego, wniosek jest jeden: emerytura stażowa po prostu nie pasuje do naszego systemu emerytalnego. - Dlatego zamiast emerytury stażowej proponowałbym stażowe świadczenie przedemerytalne, które adresowane byłoby do osób faktycznie spracowanych i nie oznaczałoby przedwczesnego rozbicia „emerytalnej skarbonki” - dodaje.

Sprawdź również książkę: Emerytury i renty w praktyce >>


Im krótsza praca, tym niższa emerytura

Prof. Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Pracodawców RP przypomina, że celem emerytur stażowych jest zapewnienie możliwości szybszego przejścia na emeryturę niż ustawowy wiek emerytalny przede wszystkim osobom, które bardzo szybko rozpoczęły pracę zawodową, a więc głównie osób z wykształceniem podstawowym lub średnim, które rozpoczynały pracę w wieku od 17 do 20 lat. - Z jednej strony można zrozumieć pracownika fizycznego, że jest zmęczony swoją pracą bardziej niż pracownik umysłowy po studiach wyższych, z drugiej strony elastyczność w zakresie możliwości przechodzenia na emeryturę po wypracowaniu stażu emerytalnego będzie skazywała te osoby na bardzo niskie emerytury, co wynika z zasady systemu emerytalnego, że im krótsza praca tym niższa emerytura. Oznacza to, że wyniku wprowadzenia emerytur stażowych wzrośnie skala ubóstwa emerytalnego, zwłaszcza wśród kobiet, które i tak już dzisiaj mają o ponad 1/3 niższe emerytury niż mężczyźni – zauważa prof. Paweł Wojciechowski.

Krótsza praca kobiet to niższy zgromadzony kapitał, który będzie dzielony przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych przez większą liczbę miesięcy średniego trwania życia, które w przypadku kobiet jest dłuższe niż mężczyzn. W praktyce oznacza to niższą emeryturę. 

- Choć w przestrzeni publicznej utarło się takie przekonanie, że przejście na wcześniejszą emeryturę jest przywilejem, to tak naprawdę nie jest to żaden przywilej. W dalszej perspektywie czasowej na pewno takim przywilejem nie będzie. Bo osoba, która wcześniej kończy swoją aktywność zawodową skazuje się na niższe świadczenie emerytalne, a w przypadku kobiet - co trzeba powiedzieć wyraźnie – na życie w ubóstwie. Bo kobiety żyją dłużej od mężczyzn i ZUS zgromadzony przez nie kapitał będzie dzielił przez większą liczbę miesięcy dalszego przeciętnego trwania życia – podkreśla Katarzyna Siemienkiewicz.

Czytaj również: Emerytura stażowa może być niekonstytucyjna, obniży też wiek emerytalny>>

Pod prąd Europie

- Obniżenie wieku emerytalnego to była fatalna, populistyczna decyzja. To jak zbrodnia w polityce gospodarczej. To już było 5 kroków wstecz. Emerytury stażowe to kolejnych kilka kroków wstecz. Przed nami kryzys demograficzny – mówi Prawo.pl dr Sławomir Dudek, wiceprezes zarządu i główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Jego zdaniem, przymykanie oczu na negatywne skutki tych decyzji to „denializm emerytalny”. - To negowanie podstawowych praw ekonomii rynku pracy. To odkładanie problemów demograficznych na przyszłość. To tak jak odkładanie transformacji energetycznej i klimatycznej – podkreśla dr Dudek.

W opinii dr Sławomira Dudka, mówienie, że obniżenie wieku emerytalnego to była dobra decyzja dosyć współgra z definicją: „denialista wie, że określone zjawisko występuje, ale zaprzecza jego istnieniu, bo ma dzięki temu korzyści w postaci funduszy lub głosów wyborczych albo przywilejów prawnych”.

- Wszystkie kraje idą w innym kierunku. Tam uzyskano konsensus polityczny i zapisano w prawie równanie i podnoszenie podstawowego wieku emerytalnego. W 2030 r. tylko w Polsce, w Rumunii i Austrii wiek emerytalny kobiet i mężczyzn będzie różny. Ale w Polsce 60 lat dla kobiet to będzie wiek najniższy. W ponad połowie krajów wiek będzie wyższy niż 65. W 2030 r. średni podstawowy wiek to 65,7, a w 2070 r. - 66,5. W Polsce ze stażowym to może być 51 lat – mówi dr Sławomir Dudek. I dodaje: - To głodowe emerytury z jednej strony, a z drugiej to problemy finansów publicznych, niedobory na runku pracy, to wolniejszy wzrost gospodarczy i brak szans na dogonienie bogatszych gospodarek w Europie.