Dokładnie 12 września minie miesiąc, jak wydane zostały, opublikowane w Dzienniku Ustaw i weszły w życie, podpisane przez premiera Mateusza Morawieckiego dwa rozporządzenia Rady Ministrów z 12 sierpnia 2021 r. w sprawie utworzenia Ministerstwa Rozwoju i Technologii (Dz.U. poz. 1470) oraz w sprawie przekształcenia Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej (Dz.U. poz. 1471). Owe przekształcenie miało polegać na włączeniu do dotychczasowego Ministerstwa Rodziny i Polityki Społeczne (gmach na zdjęciu), obsługującego sprawy działów rodzina i zabezpieczenie społeczne, komórek organizacyjnych obsługujących sprawy działu praca oraz pracowników obsługujących sprawy tego działu z dotychczasowego Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii (par. 1 ust. 2 ww. rozporządzenia).

Szkopuł w tym, że poza oficjalnym powrotem „pracy” do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, nic nie wiadomo o postępie prac nad przepisami, które wcześniej prowadziło ówczesne Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii pod kierownictwem ówczesnego wicepremiera i ministra Jarosława Gowina.  

Czytaj więcej: Po dymisji Gowina powstaje nowe ministerstwo, praca wraca na stare miejsce>>
 

Tajny nadzór nad „pracą”

Od dłuższego czasu Prawo.pl starało się ustalić, kto w MRiPS odpowiedzialny jest za dział „praca”. W resorcie tworzą go Departament Prawa Pracy, Departament Rynku Pracy oraz Departament Dialogu i Partnerstwa Społecznego. Wcześniej, gdy dział ten znajdował się w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (zanim trafił do MRiT), wiceministrem nadzorującym go był Stanisław Szwed. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy wynikało, że obecnie nie został przypisany do żadnego z wiceministrów tego resortu, lecz nadzoruje go sama szefowa resortu – Marlena Maląg.

Informacje te potwierdził nam wczoraj Wydział Prasowy Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. - Nadzór nad departamentami związanymi z działem „praca” podlega obecnie minister rodziny i polityki społecznej Marlenie Maląg – przekazało ministerstwo. Jednocześnie zapewniło, że prace nad projektami ustaw zmieniających m.in. Kodeks pracy, a dotyczącymi pracy zdalnej i badania trzeźwości pracowników przez pracodawców, będą kontynuowane w kształcie zaproponowanym przez ówczesne Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii.

Gdzie są ważne projekty?

Tych informacji nie sposób jednak znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Tymczasem oba te projekty są oczekiwane przez pracowników i pracodawców. Pierwszy – dotyczący pracy zdalnej – ma uregulować w Kodeksie pracy na stałe, na czas już po pandemii – możliwość wykonywania pracy zdalnej. Prace nad nim trwają już rok a w lipcu pojawiła się jego druga wersja, uwzględniająca liczne poprawki zgłoszone w trakcie konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych. Drugi ma natomiast uregulować kwestię badania trzeźwości pracowników przez pracodawców.

Istotny jest też trzeci z projektów, za przygotowanie którego do niedawna odpowiadało ówczesne Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Chodzi o projekt ustawy wdrażający dyrektywę o sygnalistach.

 


Nikt nie wie, co dalej z „pracą”

Postanowiliśmy sprawdzić, jak w praktyce wyglądają prace nad nowymi przepisami i jak przeniesienie działu „praca” z jednego ministerstwa do drugiego wpłynęło na pracę nad nowymi przepisami.

- Od czasu fiaska rozmów w Radzie Dialogu Społecznego w sprawie Paktu Społecznego trwa dziwny stan zawieszenia: nie mamy wytyczonej ścieżki pracy, a zespół problemowy ds. prawa pracy RDS od końca czerwca br. się nie zebrał. A przecież mamy nad czym pracować i o czym dyskutować. Wcześniej toczyły się m.in. rozmowy o sporach zbiorowych i o wejściu przedstawicieli związku zawodowego na teren zakładu pracy. Chcieliśmy również rozpocząć dyskusję o czasie pracy – mówi Prawo.pl Paweł Śmigielski, dyrektor Wydziału Prawno-Interwencyjnego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ). Pytany o to, czy wie, kto w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiada za dział „praca”, Paweł Śmigielski stwierdza: - Kiedyś to był wiceminister Stanisław Szwed, a kto teraz - nie wiadomo.

Jak zaznacza, trudno stwierdzić też, co dalej stanie się z projektem ustawy dotyczącym badania trzeźwości pracowników przez pracodawców czy pracą  zdalną. Nie ma też jak dotąd projektu ustawy, który wdrożyłby do krajowego porządku prawnego dyrektywę o ochronie sygnalistów, a Polska ma czas na jej implementację do 17 grudnia br.

- Ostatnie posiedzenie Zespołu problemowego ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego odbyło się 17 czerwca br., mimo że w międzyczasie rząd przedstawił Strategię Demograficzną, rozwiązania podatkowe w ramach Polskiego Ładu i nowe zasady płacenia składki zdrowotnej – mówi z kolei Prawo.pl Grzegorz Sikora, rzecznik prasowy Forum Związków Zawodowych. Jak twierdzi, są projekty ustaw, w przygotowanie których zaangażowany jest związek i dziś nie wiadomo nawet, na jakim etapie są prace. –  Nie mamy odpowiedzi, co dalej  z działem „praca” w RDS – podkreśla Sikora. Pytany zaś o sygnalistów przyznaje: - Rozmowy były bardzo dawno temu, ale wtedy nie wszystkie centrale związkowe popierały przedstawione przez stronę rządową założenia do projektu o sygnalistach.

- Z naszych informacji wynika, że projekt ustawy, która ma wdrożyć dyrektywę  o sygnalistach został przekazany z resortu rozwoju do Ministerstwa  Rodziny i Polityki Społecznej. To o tyle zaskakujące, że zmiany będą  dotyczyły znacznie szerszego obszaru niż samo prawo pracy – twierdzi Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.

 


Kodeks pracy „politycznym” zakładnikiem

Wielu prawników, z którymi rozmawialiśmy, jako powód niepewności co do dalszych losów działu „praca” i projektowanych rozwiązań, podaje zapowiadaną na jesień rekonstrukcję rządu. Pytanie jednak, czy tak być powinno, że tak ważny dział jak „praca” i przepisy prawa pracy stają się dodatkiem do kolejnego resortu.

Wielu prawników, z którymi rozmawialiśmy, jako powód niepewności co do dalszych losów działu „praca” i projektowanych rozwiązań, podaje zapowiadaną na jesień rekonstrukcję rządu. Pytanie jednak, czy tak być powinno, że tak ważny dział jak „praca” i przepisy prawa pracy stają się dodatkiem do kolejnego resortu.

- To, że „praca” przeszła do resortu społecznego, to powinien być znak, że czas pewne tematy odkurzyć i ustalić, co i kiedy będzie procedowane. Jednak niektóre instytucje prawa pracy od lat nie są zagadnieniem dającym punkty partii aktualnie rządzącej. Trudnych społecznie tematów, np. czasu pracy, nie podejmuje się przed wyborami. Zawsze tak było i tak jest też i teraz. Jeżeli zatem praca zdalna nie może doczekać się uregulowania na stałe w kodeksie pracy, to nie wiem, czy nie należałoby jej powiązać z polityką, bo sam temat może być po prostu „rozgrywany” politycznie z uwagi np. na koszty ponoszone przez pracowników wykonujących pracę zdalnie i tego, czy im je płacić i w jakiej wysokości, czy nie – mówi dr hab. Monika Gładoch, prof. UKSW, kierownik Katedry Prawa Pracy, radca prawny. I dodaje: - Osobiście nie rozumiem tego uporu sprzeciwu związków zawodowych wobec całkowitej pracy zdalnej, skoro dziś pracownicy z różnych względów chcą pracować zdalnie a pracodawcy mają olbrzymi problem, żeby tych pracowników z powrotem do tego biura ściągnąć.

Poza tym, jak tłumaczy prof. Gładoch, praca zdalna nie jest czymś nowym. Bo zdalnie wykonywana jest też przecież telepraca. - De lege lata tak było i jest dziś. Jedyny wyjątek dotyczy czasu pandemii, kiedy zgodnie z ustawą antycovidową pracodawca jednostronnie ustala, kogo wysłać na pracę zdalną i kiedy z niej odwołać – zauważa prof. Monika Gładoch.