Projekt budżetu PIP na 2019 r. przewidywał ok. 350,5 mln zł. W czasie prac w Sejmie uszczuplono go o ok. 11-12 mln zł. Na same wynagrodzenia PIP w tym roku wyda 236 mln 578 tys. złotych.

Mniej środków więcej obowiązków

Główny inspektor zwrócił uwagę, że obecna sytuacja inspekcji wymaga wzmocnienia kadrowego urzędu. - Konieczne jest nadrobienie braków wynikających z przejścia pracowników na emeryturę. W ostatnich dwóch latach odeszło na emeryturę ponad 230 osób, w większości inspektorów pracy. A obowiązków przybywa - podkreślił.

- Inspektorzy pracy realizują obecnie już ponad 40, w większości bardzo skomplikowanych i wymagających wiedzy specjalistycznej, zadań ustawowych. Ten rok np. przyniósł dla Państwowej Inspekcji Pracy nowe obowiązki określone w ustawie o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych jak również w ustawie o pracowniczych planach kapitałowych. Zaczęły obowiązywać nowe zasady prowadzenia dokumentacji pracowniczej, co także dla inspektorów pracy rodzi nowe obowiązki - mówił Główny Inspektor Pracy.

Zaznaczył, że chciałby, aby praca w Inspekcji stałą się atrakcyjna i konkurencyjna także pod względem finansowym. - Brak konkurencyjności wysokości oferowanego przez PIP wynagrodzenia, zwłaszcza w grupie kandydatów na inspektorów pracy, przy wysokich wymaganiach i odpowiedzialności niezmiernie utrudnia pozyskiwanie wysoko wykwalifikowanej kadry magistrów, inżynierów i prawników. Kontrola technicznego bezpieczeństwa pracy, zmiana technologii produkcji wymagają posiadania przez Urząd najwyższej klasy specjalistów - powiedział Łyszczek.

 


Pomimo cięć w budżecie dołożą starań

- Najważniejszy jest cel, jaki przyświeca każdemu działaniu Państwowej Inspekcji Pracy, czyli dążenie do trwałej poprawy stanu przestrzegania prawa wobec osób świadczących pracę. Dlatego też dołożymy wszelkich starań, aby posiadanymi siłami i środkami sprostać wymaganiom stawianym przez ustawodawcę. Będziemy realizować, mam nadzieję z pozytywnym skutkiem, przyjęty na rok 2019 program działania - zapewnia Główny Inspektor Pracy.

Również ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP Katarzyna Siemienkiewicz zwróciła uwagę, że z roku na rok poszerza się zakres uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy. - Nie idzie to w parze ze zwiększaniem zasobów kadrowych i finansowych tego organu. Początek bieżącego roku rozszerzył zakres zadań PIP m.in. o kontrolę przestrzegania obowiązków wynikających z ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Pojawia się pytanie czy taki powinien być realny zakres obowiązków tego organu. Inspekcja stała się instytucją, która przejęła na barki kontrolę egzekwowania nowych pomysłów ustawodawcy. Zmniejszenie środków na działanie organu z pewnością nie stanowi wsparcia dla realizacji coraz to większego zakresu zadań PIP - podkreśliła.

 


Nowoczesna Inspekcja nie będzie musiała odwiedzać zakładu pracy

Zdaniem Katarzyny Siemienkiewicz nowoczesna inspekcja pracy powinna wpisywać się w postępującą rewolucję przemysłu 4.0, czyli informatyzacją społeczeństwa pracy.  - W przyszłości szybką i skuteczną kontrolę może przynieść zmiana jej formy – odejście od bezpośredniej wizyty w zakładzie i badanie zgromadzonej dokumentacji w wersji elektronicznej. Na to jednak będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Innowacyjny organ winien ponadto wyposażyć inspektorów w nowoczesne narzędzia ułatwiające ich pracę, zapewnić profesjonalne zaplecze doradztwa oraz wsparcie merytoryczne ze strony wewnętrznych specjalistów i zewnętrznych ekspertów - uważa Siemienkiewicz.

Czytaj też: Kontrolerzy PIP ujawnią, czym zajmują się ich najbliżsi >>>