Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Zakład pogrzebowy ukarany za brak ochrony danych

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski nałożył 33 tys. złotych kary na zakład pogrzebowy z Puław. Powodem był brak wdrożenia odpowiednich organizacyjnych i technicznych zabezpieczeń dla danych osobowych w dokumentach dotyczących pochówku. W efekcie tych zaniedbań doszło do incydentu z utratą danych. Przedsiębiorca, mimo obowiązku, nie zgłosił problemu urzędowi.

Zakład pogrzebowy ukarany za brak ochrony danych
Źródło: iStock

W listopadzie 2022 r. policja znalazła na poboczu drogi niedaleko Puław 10 pudeł z dokumentami należącymi do zakładu pogrzebowego. Wśród różnego rodzaju treści dotyczących pochówku były 82 upoważnienia zawierające dane osobowe członków rodzin osób zmarłych. Prokuratura ustaliła, że osoba zatrudniona przez przedsiębiorcę w charakterze żałobnika, na jego polecenie, przewoziła pudła z dokumentami na tzw. odkrytej pace samochodu. I pudła z niej spadły. Pracownik nie zorientował się, że je stracił, bo ich wcześniej nie policzył. Przed transportem pudła z dokumentami były przechowywane w niezamykanym pomieszczeniu pod schodami w zakładzie pogrzebowym

Dostarczona prezesowi UODO analiza ryzyka dla danych nie zawierała opisu zagrożeń związanych z bezpieczeństwem przetwarzanych danych osobowych, oceny prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia skutkującego naruszeniem ochrony danych osobowych ani też skutków wystąpienia zagrożenia dla osób fizycznych, których dane dotyczą.

Zaniedbania administratora danych

W toku postępowania przed prezesem UODO wyszło na jaw, że administrator danych, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie przewidział ryzyk i środków bezpieczeństwa, które powinien stosować podczas przewożenia i przechowywania dokumentacji papierowej zawierającej dane osobowe.

Gdyby analiza ryzyka była zrobiona poprawnie, do incydentu mogłoby nie dojść. Gdyby bowiem administrator przeprowadził taką analizę, a ona uwzględniałaby zagrożenia związane z transportem dokumentacji, to mógłby wdrożyć procedurę dotyczącą transportu i cyklicznie sprawdzać, czy jest przestrzegana. To minimalizowałby ryzyko naruszenia ochrony danych osobowych. Oczywiście i wtedy mogłoby dojść do incydentu. Niemniej w takiej sytuacji administrator mógłby wykazać, że przestrzegał RODO.

Zobacz również:  Poradnik UODO o naruszeniach ochrony danych osobowych

Administrator nie był w stanie wykazać, że sprawował faktyczny nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych w zakładzie pogrzebowym, stosownie do wynikającej z art. 5 ust. 2 rozporządzenia RODO zasady rozliczalności. Okazało, że jedyną osobą posiadającą zgodę administratora na dostęp do danych osobowych był pracownik biurowy, tymczasem transport dokumentów został zlecony innemu pracownikowi.

- Naruszenie ochrony danych osobowych, jakie wystąpiło w niniejszej sprawie, wbrew twierdzeniom Administratora skutkuje również ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych objętych przedmiotowym naruszeniem - podkreśla prezes UODO. Dodaje, że w rozpatrywanym przypadku z danymi osobowymi zawartymi w upoważnieniach: imieniem i nazwiskiem / bądź nazwiskiem oraz numerem i serią dowodu osobistego mogła zapoznać się co najmniej jedna osoba nieuprawniona. Nie ulega więc wątpliwości, że w oparciu o ujawnione dane osobowe możliwe jest zidentyfikowanie podmiotów danych. Należy więc uznać, że negatywne skutki tego mogły się zmaterializować. Nie można więc mówić o znikomym wpływie incydentu na prawa lub wolności osób fizycznych. - Ryzyko dla nich nie jest małe i nie zostało wyeliminowane. Dlatego właśnie administrator miał obowiązek poinformować o incydencie prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego