Sprawa, którą zajmował się suwalski sąd, jest ważna dla wszystkich placówek handlowych i usługowych w Polsce. Chodzi o to, czy sprzedawca odmawiając obsłużenia klienta bez maseczki popełnia wykroczenie. Jeśli tak może zostać ukarany grzywną nawet w wysokości do 5 tys. zł. W wyroku nakazowym sąd uznał, że ekspedientka dopuściła się wykroczenia, ale na skutek wniesionego sprzeciwu zmienił zdanie. Z wyrokiem nie zgadza się kobieta, której odmówiono obsługi. Jak podał serwis polsatnews.pl, miała powiedzieć, że może się zgodzić, że ta pani jest niewinna, ponieważ ta pani uległa koronapanice.

Czytaj również: Handel domaga się jasnych przepisów w sprawie maseczek >>

 


Policja chciała ukarać ekspedientkę

13 lipca w jednym z suwalskich sklepów sprzedawczyni poprosiła klientkę, by zasłoniła usta i nos. Ta odmówiła, wobec czego ekspedientka odmówiła obsługi. Sprawa trafiła na policję. Funkcjonariusze nie uznali jednak, że powinna zostać ukarana klientka, a ekspedientka. Wystąpili do sądu z wnioskiem o jej ukaranie na podstawie art. 135 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. Pod koniec sierpnia Sąd Rejonowy w Suwałkach w postępowaniu nakazowym skazał ekspedientkę na 100 zł grzywny. Ta złożyła sprzeciw i wygrała. 

Sąd uniewinnił ekspedientkę

- Pani ekspedientka jest oczywiście niewinna, bo odpowiedzialności karnej podlega ten, kto zajmując się sprzedażą towaru, odmawia sprzedaży bez uzasadnionej przyczyny - uzasadnił wyrok sędzia Dominik Czeszkiewicz. Czy w tym przypadku pani zrobiła to bez uzasadnionej przyczyny? Nie. Sama wyjaśniła, że ma świadomość panującej pandemii i konieczności noszenia w sklepie maseczek ochronnych. Dodatkowo, o obowiązku noszenia maseczek w sklepie decydował kierownik, któremu pani podlega służbowo -podkreślał sędzia, który uniewinnił ekspedientkę. I dodał, że sąd zawsze w razie wątpliwości, co do stanu prawnego będzie stał po stronie obywatela. 

Nieprecyzyjne prawo

Problem z egzekwowaniem obowiązku noszenia maseczek jest szerszy, o czym pisaliśmy w Prawo.pl. Obowiązek zakrywania ust i nosa obowiązuje w obiektach i placówkach handlowych lub usługowych oraz na targowiskach (straganach) wynika z rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Przepisy jednak są nieprecyzyjne i zawierają wyjątki. Od 30 maja do 7 sierpnia 2020 roku zgodnie z uchylonym już par. 19 w rozdziale 6 rozporządzenia maseczki nie trzeba było  nosić w miejscach ogólnodostępnych, o ile została zachowana odległość co najmniej 2 metrów od przebywających w tych miejscach osób. Z obowiązku zwolnione były osoby, które nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim i to bez okazywania zaświadczenia. Od 8 sierpnia są nowe zasady - maseczki nie trzeba nosić przy zachowaniu dystansu 1,5 metra. Zwolnione z obowiązku są tylko osoby z całościowymi zaburzeniami rozwoju, psychicznymi, niepełnosprawne intelektualnie w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim oraz mające trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Stan zdrowia, np. astma nie uzasadnia już braku maseczki czy przyłbicy. Tyle. że jak podkreślają prawnicy, Polska Izba Handlu i Dystrybucji, Polska Rada Centrów Handlowych właściciele, zarządcy i pracownicy sklepów nie mają żadnych podstaw pranych do egzekwowania obowiązku zakrywania ust i nosa. Z kolei "antymaseczkowcy" podkreślają, że rozporządzenie jest niezgodnie z prawem, w tym Konstytucją, bo obowiązek stosowania środków profilaktycznych można ustanowić wobec osób podejrzanych o chorobę, a nie wszystkich, w tym zdrowych. Na tej podstawie sądy odmawiają ukarania osób za brak maseczki. A jak widać po wyroku w Suwałkach za odmowę obsłużenia bez maseczki też nie wymierzą grzywny.