Dotychczasowa wymiana listów między Brukselą  a Warszawą w związku ze skróceniem kadencji prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie przyniosła porozumienia. W czwartek Komisja Europejska poinformowała, że wszczęła procedurę o naruszenie prawa UE wobec Polski. - Niezależność krajowych organów regulacyjnych jest kluczową zasadą ram prawnych UE w zakresie łączności elektronicznej. Szefowie i członkowie takich organów mogą zostać zwolnieni tylko wtedy, gdy nie spełniają już warunków wymaganych do wykonywania swoich obowiązków - podkreśla KE w komunikacie.

Czytaj również: Platformy internetowe czeka rewolucja >>


Tarcza antykryzysowa 3 skraca kadencję

Powołany na pięcioletnią kadencję we wrześniu 2016 roku Marcin Cichy powinien być prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej do 2021 r. Był tylko do 31 maja 2020 r. Umożliwiły to przepisy wprowadzone ustawą z 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, czyli tarczy antykryzysowej 3.  Zgodnie z art.  61 kadencja prezesa UKE przypadająca na lata 2016-2021 uległa skróceniu i skończyła się po upływie 14 dni od dnia wejścia w życie tej ustawy, co nastąpiło z końcem maja. Tarcza 3 mieniła też art. 190 prawa telekomunikacyjnego. W efekcie prezesa UKE powołuje i odwołuje Sejm na wniosek prezesa Rady Ministrów, już bez udziału Senatu. Dodano też, że prezes jest wyłaniany w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru. Senat usunął te przepisy, ale Sejm odrzucił jego poprawki.

Komisja Europejska interweniowała już w maju

Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton jeszcze w maju wystosował list do ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego, w którym wyraził zaniepokojenie planami skrócenia kadencji prezesa UKE. W liście Breton napisał, że jest głęboko zaniepokojony planowanymi zmianami warunków powoływania i odwoływania prezesa UKE, które de facto doprowadziłyby do zakończenia mandatu obecnego szefa niezależnego krajowego urzędu regulacyjnego na półtora roku przed końcem kadencji, na którą został nominowany.

Argumenty Ministerstwa Cyfryzacji nie przekonały Brukseli

Ministerstwo Cyfryzacji informowało, że jeżeli przepisy by się nie zmieniły, obecna kadencja szefa UKE zostałaby i tak automatycznie przerwana 22 grudnia br. z powodu przepisów UE. Tłumaczyło też, że po zmianie przepisów wybór prezesa UKE będzie podlegał procedurze konkursowej, a tak obecnie nie jest. Nie musi on też teraz spełniać odpowiednich wymagań. Podkreślono, że m.in. z tego powodu wybór byłej już szefowej UKE Anny Streżyńskiej parę lat temu był kwestionowany przez operatorów. Sprawa znalazła swój finał w sądzie.

Komisja jednak nie uznała tych wyjaśnień i wszczęła postępowanie.  Polska dostała trzy miesiące na udzielenie odpowiedzi na argumenty przedstawione przez KE. W przeciwnym razie Bruksela może przejść do drugiego etapu procedury, a potem skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Mówi się, że powodem skrócenia kadencji był spór o aukcję 5G. Tzw. specustawa covidowa przewidywała zawieszenie biegu terminów w postępowaniach administracyjnych. Prezes UKE zastosował te przepisy do aukcji na częstotliwości na 5G, co nie spodobało się resortowi cyfryzacji. Opóźnienie aukcji oznacza, że w czasie kryzysu do budżetu z opóźnieniem wpłynie kilku miliardów złotych.