Od 29 kwietnia 2020 roku już blisko 253 tysiące firm skorzystało z tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju. W sumie otrzymały ponad 47 miliardów złotych. Tyle, że na te wsparcie nie załapały się wszystkie firmy - wszystko przez sztywny i sprzeczny z unijnymi przepisami regulamin tarczy finansowej.

 


9,5 etatu wyklucza z wyższego wsparcia

Zgodnie z załącznikiem I unijnego rozporządzenia nr 651/2014, uznającego niektóre rodzaje pomocy za zgodne z rynkiem wewnętrznym (tzw. rozporządzenie pomocowe), mikroprzedsiębiorcą jest ten kto zatrudnia średniorocznie mniej niż 10 pracowników i  jego roczny obrót lub roczna suma bilansowa nie przekracza 2 milionów euro. Według regulaminu tarczy PFR, mimo że ten odwołuje się do rozporządzenia pomocowego,  mikroprzedsiębiorcą jest firma, która  zatrudniała na dzień 31 grudnia 2019 roku co najmniej jednego pracownika, ale nie więcej niż dziewięciu, z wyłączeniem właściciela w przeliczeniu na pełne etaty. Jeśli jest dwóch pracowników na pół etatu, to w rozumieniu kryteriów dostępu do tarczy, oznaczają oni jednego pracownika. Jeśli firma ma dziewięciu pracowników na cały etat i jednego na pół etatu, co daje razem 9,5 etatu na potrzeby tarczy finansowej - traci status mikroprzedsiębiorcy, choć zachowuje go według unijnej definicji. W tarczy taka firma może stać się małą firmą. Zgodnie z regulaminem PFR mała i średnia firma (MŚP) zatrudnia do 249 pracowników, z wyłączeniem właściciela. Tyle, że inaczej liczy się wysokość wsparcia dla mikro, a inaczej dla MŚP. Mikroprzedsiębiorca dostaje subwencję na każdego zatrudnionego (także na umowę cywilnoprawną, bo inaczej liczy się zatrudnienie do określenia statusu, a inaczej do wysokości wsparcia). W przypadku spadku obrotów tylko o 25 proc. będzie to 12 tys. złotych na każdego zatrudnionego. W przypadku MŚP wysokość subwencji zależy od spadku przychodów i poziomu przychodów z 2019 r. Przykładowo, w przypadku spadku o co najmniej 25 proc, ale  mniej niż 50 proc., maksymalna kwota subwencji wyniesie 4 proc. przychodów z 2019 roku.

-  Nieuwzględnienie w definicji mikroprzedsiębiorców zatrudniających w przeliczeniu na etaty więcej niż 9 pracowników, a mniej niż 10, jest dla nas skrajnie niekorzystne – pisze właściciel firmy do Prawo.pl. - Jesteśmy niewielkimi firmami o stosunkowo niskich przychodach i program pomocowy oparty na  kryteriach dla MŚP powoduje, że proponowana pomoc jest niższa, niż w przypadku mikrofirmy zatrudniającej 2 lub 3 pracowników. Taki stan jest sprzeczny z założeniami programu, którego celem jest właśnie ochrona miejsc pracy – podkreśla.

Co więcej, nie zawsze taki mikroprzedsiębiorca zostanie uznany za małego, a wówczas nie może wnioskować o subwencję. PFR nie widzi jednak problemu i nie odpowiedział na pytania postawione przez Prawo.pl.

 


Wykluczeni zatrudniający rodzinę

Inny z czytelników Prawo.pl zwraca uwagę na problem małych rodzinnych firm. – Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą i zatrudniam na umowę o pracę żonę. Do ZUS, zgodnie z przepisami o ubezpieczeniu społecznym, zgłaszam ją z kodem osoby współpracującej, co powoduje, że według PFR nie zatrudniam na koniec 2019 r. pracownika – pisze czytelnik. Pracownika-małżonka zgłasza się do ZUS z kodem 05 11, bo małżonek zatrudniony na podstawie umowy o pracę dla celów ubezpieczenia - traktowany jest jak osoba współpracująca. Z kolei przy wyliczaniu statusu mikrofirmy/MŚP należy brać pod uwagę pracowników zgłoszonych z kodem – 0110, 0111, 0125, 0126.  Czytelnik dodaje, że z drugiej strony nie może skorzystać z świadczenia postojowego (można otrzymać 2018 zł maksymalnie przez 3 miesiące), bo… zatrudnia żonę. - Na potrzeby postojowego jestem traktowany jak mikroprzedsiębiorca, a w tarczy jako samozatrudniony – żali się. Inny dodaje, że w efekcie duża część przedsiębiorców została wykluczone ze wsparcia z powodu wzajemnie wykluczających się zapisów obu tarcz, a także ich sprzeczności z unijnymi definicjami.

Interwencja rzecznika MŚP

W sprawie niespójnych z unijnymi definicji MŚP interweniował też Jacek Cieplak, zastępca rzecznika małych i średnich przedsiębiorców. 1 czerwca zwrócił się do Jadwigi Emilewicz, wicepremier i minister rozwoju, o wydanie objaśnień prawnych. W swoich wnioskach stanął w obronie samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców, którzy zatrudniają mniej niż 10 pracowników, ale więcej niż 9 w przeliczeniu na etat, którzy nie mogą skorzystać z tarczy finansowej realizowanej przez Polski Fundusz Rozwoju.
- W przypadku pracowników zatrudnionych na część etatu liczba osób zatrudnionych powinna być liczona jako ułamkowa cześć rocznych jednostek pracy (RJP). Tym samym zdaniem rzecznika w każdym przypadku, gdy liczba rocznych jednostek pracy (RJP) jest mniejsza niż 10, np. wynosi 9,5 etatu czy 9,75 etatu, przedsiębiorca ten jest mikroprzedsiębiorcą, któremu przysługuje pomoc w postaci subwencji finansowej. A contrario przedsiębiorcy tego nie można zakwalifikować do grupy małych przedsiębiorców - wskazuje Jacek Cieplak w piśmie do wicepremier.
Tymczasem firmy, których zatrudnienie przekracza 9, ale nie przekracza 10 osób, nie mogą wnioskować o wsparcie. Co więcej, według rzecznika, z tarczy powinni też korzystać samozatrudnieni, bo zgodnie z unijną definicją MŚP w skład personelu wchodzą właściciele. Do 10 czerwca Jadwiga Emilewicz nie wydała jednak objaśnień.