Rada Przedsiębiorczości, którą tworzą Konfederacja Lewiatan, Krajowa Izba Gospodarcza, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Polska Rada Biznesu, ABSL (Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych), Pracodawcy RP, BCC, Związek Banków Polskich oraz Związek Rzemiosła Polskiego protestuje przeciwko planom wprowadzenia konfiskaty in-rem (prewencyjnej). Ministerstwo Sprawiedliwości chce w ten sposób uzupełnić obowiązujące przepisy o konfiskacie rozszerzonej.

Sąd może pozbawić majątku firmę współpracującą z biznesem

Różnica między konfiskatą in rem a rozszerzoną polega na tym, że przy klasycznej konfiskacie nie ma możliwości zajęcia majątku, które formalnie należy do osoby trzeciej, np. do partnerki gangstera. Przestępcy zaś  przepisują majątki właśnie  na osoby trzecie, a sami oficjalnie niczego nie mają. Dlatego konfiskata in rem umożliwia orzeczenie przepadku mienia, będącego w posiadaniu sprawców najpoważniejszych przestępstw, którego jednak formalnymi właścicielami pozostają osoby trzecie, bez domniemania winy. O zajęciu mienia będzie decydował sąd. W praktyce firmy współpracujące z podmiotami podejrzanymi o przestępstwo boją się, że to w nie uderzy planowany przepis.

Czytaj w LEX: Konfiskata rozszerzona w prawie wybranych państw europejskich >

 


- Szczególnie groźny dla stabilnego rozwoju gospodarczego jest zamiar dopuszczenia konfiskaty mienia osób i przedsiębiorstw bez związku z popełnieniem ciężkiego przestępstwa - pisze Rada Przedsiębiorczości w swoim apelu. - Nawet jeżeli intencje projektodawców są godne uwzględnienia, to nie wolno wprowadzać rozwiązań, które przerzucą obowiązek wykazywania pochodzenia majątku z organów ścigania na przedsiębiorców - podkreślają. Ich zdaniem projekt przepisów o konfiskacie prewencyjnej to jednoznaczna zapowiedź pogorszenia warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Dlatego pracodawcy wzywają do zaprzestania prac nad przepisami o tzw. konfiskacie prewencyjnej w obecnym kształcie – napisali przedsiębiorcy.

Co na to Ministerstwo Sprawiedliwości?

Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, który nadzoruje prace nad nowymi przepisami, w rozmowie z Prawo.pl planowane zmiany uzasadniał też różnicami pomiędzy konfiskatą in rem i konfiskatą rozszerzoną. - Konfiskata in rem jest potrzebna, aby moc odbierać majątek osobom, które posiadają formalnie majątek pochodzący z często brutalnych gangsterskich przestępstw, ale nie są ich sprawcami. Są to np. żona czy dziewczyna bossa mafii, jego babcia czy brat. Nie są sprawcą, więc nie można im odebrać tych brudnych majątków nawet w świetle obecnie obowiązującej konfiskaty rozszerzonej - mówi Marcin Warchoł. I dodaje, że tym się oba rozwiązania różnią. - W konfiskacie tradycyjnej, choćby pośrednio mienie musi pochodzić z przestępstwa i musi być jego związek choćby pośredni z głównym sprawcą. A przecież często jachty czy wille są kupowane od początku na podstawione osoby trzecie. To logiczne dla każdego, kto zna specyfikę przestępczości zorganizowanej - dodaje.  I zapewnia, że nieprawdą jest, że zgodnie z projektowanymi przepisami prokuratorzy będą decydować o przejęciu mienia. - Przepadek mienia orzeka zawsze sąd w wyroku. A w przypadku konfiskaty in rem, dodatkowo proponujemy, żeby również sąd orzekał o zabezpieczeniu mienia w trybie konfiskaty in rem, tak jak ma to miejsce już obecnie w przypadku zabezpieczenia przedsiębiorstwa - dodaje wiceminister Warchoł.