Janina Z. (dane zmienione) nie złożyła deklaracji za gospodarowanie odpadami, bo sama je segreguje i sprzedaje. Wójt sam więc określił jej wysokość. Przyjął stawki opłaty jak dla odpadów zbieranych i odbieranych nieselektywnie, uwzględniając pięć zameldowanych w mieszkaniu osób. Janina Z. wniosła odwołanie, które okazało się skuteczne. Samorządowe kolegium odwoławcze uchyliło w całości rozstrzygnięcie wójta i samo określiło opłatę. SKO uznało, że odpady były segregowane. Dlatego też wydało decyzję, w której opłatę obliczono przy zastosowaniu niższej stawki. Janina Z. nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem i sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi.
Czytaj również: Nie zostawiał śmieci, ale i tak za nie zapłaci >>
Mieszkanka wniosła o stwierdzenie nieważności decyzji. Podnosiła, że  rażąco narusza ona prawo, bo nie było można jej wydać. Gmina bowiem nie posiada punktów do zbierania odpadów i sortowni, a SKO nie ma kompetencji do określenia opłaty. Kolegium jednak nie podzieliło tych poglądów. Podkreśliło, że obowiązek ponoszenia opłat nie żadnego związku z tym, czy na terenie gminy znajduje się sortownia. Niezależnie jednak od tego wskazano, że punkt selektywnego zbierania odpadów istnieje oraz podano jego adres.

Gmina odbiera odpady, a właściciele płacą

WSA unał jednak, że skarga jest nieuzasadniona. Z jej treści wynikało, że Janina Z. kwestionowała możliwość wydania przez wójta decyzji określającej wysokość opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, ponieważ sama je segreguje i sprzedaje w punktach skupu. WSA uznał takie stanowisko za błędne i nieznajdujące podstawy w przepisach ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach*. Dlatego SKO, powołując się̨ m.in. na art. 6c ust. 1, 6h, 6 m ust. 1 i 2 i 6o ust. 1 i 2 ustawy, słusznie stwierdziło, że gmina ma obowiązek zorganizować odbiór odpadów z nieruchomości. Natomiast ich właściciele muszą składać deklaracje o wysokości opłaty i ją ponosić, nawet jak sami je segregują i sprzedają. Jeżeli tego nie zrobią, to wójt sam wyda decyzję, w której określi, ile mają zapłacić. Janina Z. wskazywała, że pozbywa się odpadów we własnym zakresie. WSA stwierdził jednak, że i tak nie uniknie ona obowiązku poniesienia opłaty. Z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, wynika, że nie jest to opłata za usługę, ale danina publiczna. Oznacza to, że ma ona charakter obowiązkowy i mieszkaniec gminy nie jest zwolniony od jej płacenia nawet wtedy, gdy samorząd niewłaściwie organizuje odbiór opadów.

Wójt zastosował złą stawkę

WSA stwierdził także, że uchylając decyzję wójta i określając inną wysokość opłaty, SKO postąpiło słusznie. Wójt uznał, że odpady nie są segregowane i zastosował wobec nich wyższą stawkę. Jednakże, jak później wykazało kolegium, były one zbierane selektywnie i dlatego należało zastosować odpowiadającą temu, niższą, stawkę opłaty. W świetle powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi orzekł o oddaleniu skargi.

 


Rażące naruszenie prawa musi być istotne

Sąd odniósł się także do kwestii instytucji z art. 247 §1 pkt 3 ustawy Ordynacja podatkowa*, z której postanowiła, jak się okazało nieskutecznie, skorzystać Janina Z. Przepis ten daje możliwość, aby organ podatkowy stwierdził nieważność ostatecznej decyzji, która została wydana z rażącym naruszeniem prawa. WSA wyjaśnił, że celem wszczętego na tej podstawie postępowania nie jest ponowne rozpatrzenie sprawy. Nie może się ono także przeradzać w postępowanie o charakterze merytorycznym, w którym bada się̨ na nowo lub po raz pierwszy wszystkie zarzuty strony. Instytucja ta nie jest bowiem dodatkową, kolejną instancją, która ma służyć pełnemu, ponownemu rozpatrzeniu sprawy administracyjnej od początku. Dlatego też sąd podzielił pogląd SKO, że stwierdzenie nieważności decyzji stanowi odstępstwo od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń. Natomiast mówiąc o wydaniu decyzji z rażącym naruszeniem prawa należy mieć na uwadze takie uchybienie, które jest istotne, dostrzegalne natychmiast przy zestawieniu treści orzeczenia z konkretnym, zastosowanym w sprawie przepisem prawa.

Wyrok WSA w Łodzi z 7 marca 2018 r., sygn. akt I SA/Łd 50/18
 

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.