Do Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej (UPRP) wpłynęło w tym roku ok. 15.000 wniosków o udzielenie prawa ochronnego na znaku towarowy, decyzję odmowną wydano w ok. 1100 przypadków. Przypadki, gdy odmawia się udzielenia takiej ochrony, określa art. 129[1] ust. 1 pkt 8, 9 i 10 ustawy - Prawo własności przemysłowej.

 

 


 

JP tak, JP2 już nie bardzo

Część pomysłów zgłaszanych we wnioskach wzbudza duże kontrowersje. Pojawiają się próby rejestracji haseł zawierających wulgaryzmy, seksistowskich lub obraźliwych dla jakiejś grupy osób.

 

Wspomniany wyżej przepis jest w tej kwestii dość jasny, stanowiąc, że nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które:

  • jest sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami;
  • zawiera element będący symbolem, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, którego używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową.

 

- Na tej podstawie Urząd Patentowy RP odmówił m.in. rejestracji znaku: "HWDP" oraz kilku znaków zawierających nazwy narkotyków - mówi serwisowi Prawo.pl Mikołaj Lech, rzecznik patentowy, autor bloga znakitowarowe-blog.pl -  To, czy dany znak jest sprzeczny z dobrymi obyczajami, oceniają eksperci rozpatrujący zgłoszenie posiłkując się w razie potrzeby opiniami językoznawców - dodaje.

 

Skrót HWDP popularny wśród środowisk niezbyt pochlebnie oceniających pracę policji próbował zarejestrować producent napoju energetyzującego, tłumacząc we wniosku, że skrót oznacza: "Have we double power". Więcej szczęścia w procedurze prowadzonej przez urząd patentowy miał natomiast producent odzieży, któremu udało się uzyskać prawa ochronne na znak: "JP" będący alternatywą dla hasła "HWDP".

 

Nie powiodła się natomiast próba zastrzeżenia hasła: "Pokolenie JP2", jak wyjaśnia Mikołaj Lech, urząd uznał, że nie można komercjalizować nazw odnoszących się do papieża Jana Pawła II.

 

 

Sprawdź również książkę: Szkoła uczenia się >>


 

"Homoterror" i "Burdel artystyczny" z decyzją odmowną

Urząd Patentowy odmówił także rejestracji znaku towarowego: "homoterror". Wnioskodawca chciał, by hasło znalazło się m.in. na: t-shirtach, bluzach, żakietach i boa na szyję.  Jak tłumaczy Edyta Demby-Siwek, dyrektor Departamentu Znaktów Towarowych w Urzędzie Patentowym RP, znak został uznany za sprzeczny z porządkiem publicznym, ponieważ uderza w gwarancje poszanowania praw mniejszości.

 

Przed wydaniem decyzji odmownej urząd zwrócił się o interpretację do Rady Języka Polskiego, która stwierdziła, że określenie "homoterror" jest nacechowane negatywnie. Jak stwiedził urząd w uzasadnieniu, przypisuje ono działalność przestępczą (terrorystyczną) identyfikowanej i funkcjonującej w społeczeństwie grupie. Urzędu nie przekonała argumentacja wnioskodawcy, że określenie nie jest zaczerpnięte z mowy nienawiści, bo jest powszechnie używane w artykułach w prasie i internecie.

 

Czy umowa licencyjna na znak towarowy podlega podatkowi od towarów i usług?>>

 

Dużo kontrowersji wywołała decyzja dotycząca odmowy zastrzeżenia znaku: "Burdel artystyczny". Wnioskodawca chciał, by znak znalazł się m.in. na książkach, płytach, ubraniach i materiałach reklamowych. Urząd odmówił udzielenia ochrony, również stwierdzając, że znak narusza porządek publiczny i dobre obyczaje. Nie pomogło tłumaczenie wnioskodawcy, że burdel odnosi się w tym przypadku raczej do bałaganu niż domu uciech.

 

Argumentacja nie przekonała też Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, do którego trafiła skarga w tej sprawie. W wyroku VI SA/Wa 478/16, WSA uznał, że określenie burdel odbiorca rozpatruje: "głównie w kontekście miejsca płatnego świadczenia usług seksualnych". Nie podzielił także argumentacji o tym, że znak towarowy stosowany byłby głównie w bardziej liberalnych środowiskach artystycznych. Według sądu uznanie, że ma to znaczenie, doprowadziłoby do zbytniej relatywizacji, a dobre obyczaje powinny odnosić się do norm uznawanych przez ogół społeczeństwa.

 

Patriotyczne gadżety bez ochrony

Z niezrozumieniem ze strony Urzędu Patentowego spotykają się też najczęściej producenci patriotycznych gadżetów. Jak stanowi wspomniany już art. 129[1] Prawa własności przemysłowej prawa ochronnego nie otrzyma znak, który: "zawiera symbol Rzeczypospolitej Polskiej (godło, barwy lub hymn), znak sił zbrojnych, organizacji paramilitarnej lub sił porządkowych, reprodukcję polskiego orderu, odznaczenia lub odznaki honorowej, odznaki lub oznaki wojskowej bądź innego oficjalnego lub powszechnie używanego odznaczenia i odznaki".
 

- Oczywiście zdarzają się próby rejestracji znaków zawierających symbole patriotyczne. Tak było m.in. ze znakami zawierającymi w sobie symbol Polski Walczącej, którym odmówiono rejestracji w Urzędzie Patentowym RP - mówi serwisowi Prawo.pl Mikołaj Lech  - Znaków zawierających godło, barwy czy hymn Rzeczypospolitej Polskiej nie można zarejestrować bez zgody odpowiedniego organu. Problem w tym, że ustawa nie precyzuje, jakiego - tłumaczy. Jako ciekawostkę wskazuje znak Instytutu Pamięci Narodowej, który zarejestrowano na wniosek Skarbu Państwa.

 

Bywa, że wnioskodawcy chcą ominąć procedurę, zmieniając szczegóły godła tak, by choć trochę odbiegało od wzoru chronionego ustawowo. Na ogół nie jest to skuteczne i urząd i tak wydaje decyzję odmowną, choć - jak podkreśla Mikołaj Lech - zdarza się, że odpowiednio zmodyfikowany znak otrzymuje ochronę.  Ale problem nie dotyczy jedynie motywów patriotycznych. Jak wskazuje Edyta Demby-Siwek, urząd często spotyka się z wnioskami o rejestracje znaków z symbolem czerwonego krzyża, który chroniony jest przez przepisy konwencji genewskiej.

 

Kolor i zapach znakiem towarowym

- Jako znaki towarowe zarejestrować można kształty, kolory, a nawet zapach. To ostatnie udało się firmie, która zarejestrowała w UE zapach świeżo ściętej trawy do oznaczania piłeczek tenisowych. Kolor czarny udało się natomiast zarejestrować producentowi papieru toaletowego - mówi Mikołaj Lech.

 

Czy można zastrzec kolor>>

 

Jako ciekawostkę wskazuje też sprawę dotyczącą rejestracji przestrzennego wyglądu kostki Rubika. Firma, której się to udało, występowała z roszczeniami finansowymi do wszystkich producentów układanki.
- Wcześniej kostka chroniona była patentem, ale tu prawo przewiduje ograniczenie czasowe do 20 lat, natomiast ochronę znaku towarowego można przedłużać w nieskończoność. Taką praktykę zakwestionowały sądy, w 2016 r. TSUE wydał wyrok, w którym unieważnił ochronę tego znaku - tłumaczy Mikołaj Lech.

 

Dodaje, że firmy, którym odmówiono rejestracji znaku towarowego i tak mogą korzystać z pewnej ochrony. Daje im ją w ograniczonym zakresie art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w ramach tzw.: „niezarejestrowanych znaków towarowych”.