Tomasz Sadlik, pisarz, tłumacz i działacz społeczny, nie zadowolił się wygraną sprawą o pozbawienie bankowego tytułu egzekucyjnego wykonalności. Postanowił jeszcze powalczyć o rekompensatę za utracone korzyści.  - W dużym uproszczeniu chcemy domagać się zwrotu nienależnie spełnionego świadczenia, zwrotu poniesionych kosztów w związku z prowadzonym wobec pana Tomasza Sadlika postępowaniem egzekucyjnym, utraconych korzyści, jak również myślimy o zadośćuczynieniu. Jesteśmy póki co na etapie gromadzenia materiałów - mówi reprezentująca go adwokat  Beata Broniewicz-Pasieka.

 

Kiedy można dochodzić odszkodowania

Kwestia odszkodowań czy też zadośćuczynienia jest dość szeroka. - W ramach tych pojęć możemy mówić o sporym wachlarzu przeróżnych roszczeń przeciwko bankom, które wiążą się z umowami kredytu. Tylko tytułem przykładu wskazać można na roszczenie o zadośćuczynienie wynikające z naruszenia dóbr osobistych, roszczenie odszkodowawcze wynikające choćby z nieuczciwych praktyk rynkowych lub innych czynów niedozwolonych – tłumaczy radca prawny Beata Strzyżowska.  Roszczenia takie są jak najbardziej przez sądy rozpatrywane i to często z korzyścią dla kredytobiorców. Przykładem jest sprawa o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych, gdy bank naruszył tajemnice korespondencji.

- „Frankowicze” mogą wystąpić z roszczeniami odszkodowawczymi opartymi m.in. na nadużyciu przez banki prawa podmiotowego – procesy takie mają miejsce, co potwierdził choćby jeden z banków w opublikowanym przez siebie raporcie. Należy jednak pamiętać, że by z sukcesem uzyskać odszkodowanie, tak jak w przypadku każdego roszczenia odszkodowawczego tak i tutaj, konieczne będzie wykazanie szkody, którą kredytobiorca poniósł na skutek zachowania banku. Bank odpowie przy tym tylko za normalne następstwa swojego działania czy też zaniechania. Wyroki, w których stwierdza się nadużycie prawa podmiotowego przez bank realnie już zapadają – choćby przed Sądem Okręgowym w Krakowie (sygn. akt II Ca 97/17), który takie nadużycie odnalazł w wypowiedzeniu kredytobiorcy umowy kredytu, w sytuacji w której bank wiedział, że ma on przejściowe problemy finansowe – wyjaśnia Beata Strzyżowska.

Jak przypomina, odszkodowanie może być także zasądzone na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która wprost przewiduje, że w przypadku dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument może żądać naprawienia wyrządzonej mu szkody na zasadach ogólnych.

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY

Wadliwy produkt a ważność umowy

Co do odszkodowania i zadośćuczynienia od banku za sprzedaż produktu obciążonego wadą w sytuacji, gdy klient poniósł straty finansowe biorąc kredyt, mimo że pracownik banku przy udzielaniu kredytu wyraźnie wówczas wskazywał, że tzw. kredyt we frankach będzie tańszy –  sprawa jest bardziej skomplikowana.

- Oferowanie i stosowanie przez banki nieważnych umów kredytu (bądź bezskutecznych w zakresie indeksacji/denominacji, tj. obarczonych klauzulami abuzywnymi) nie stanowi wady fizycznej czy prawnej przedmiotu sprzedaży, stąd o „wadach” takich umów możemy jedynie mówić w sensie potocznym, a nie w ujęciu prawnym - mówi radca prawny Tomasz Konieczny.

Odszkodowania (zgodnie z art. 471 K.c.) można dochodzić z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy.  - Jeśli konsument zgłosiłby takie żądanie, wówczas oznaczałoby to, że uważa umowę za ważną, a jedynie nieprawidłowo wykonywaną. Historycznie takie roszczenia formułowało się ewentualnie w sprawach tzw. starego portfela (umowy kredytu przewidujące zmiany oprocentowania na podstawie niemal dowolnej decyzji zarządu banku, a nie w oparciu o automatyczną formułę LIBOR + marża) z ostrożności na wypadek, gdyby sąd uznał klauzulę zmiennego oprocentowania za ważną i skuteczną – tłumaczy Tomasz Konieczny.

Obecnie frankowicze dochodzą raczej roszczeń w oparciu o art. 410 K.c. (zwrot świadczeń nienależnych), a nie roszczeń odszkodowawczych. Jeśli klient domaga się unieważnienia umowy i zwrotu świadczeń, to nie domaga się odszkodowania. Klient nie może dostawać dwa razy za to samo. -  Aby niezależnie od roszczenia o zwrot świadczeń nienależnych móc dochodzić odszkodowania (tym razem w oparciu o art. 415 K.c., a nie art. 471 K.c.), należałoby wykazać, że przy okazji wykonywania nieważnej lub bezskutecznej umowy bank popełnił delikt (czyn niedozwolony), czego nie można wykluczyć, ale wymagałoby to analizy poszczególnego i raczej wyjątkowego przypadku – podkreśla Tomasz Konieczny.

Kredyty wypowiedziane a dochodzenie odszkodowania

Zadośćuczynienia za krzywdę z kolei można dochodzić w przypadku kredytów wypowiedzianych i w tych przypadkach, gdy bank przez natarczywą i nachalną windykację przekroczył pewne granice przyzwoitości i dopuścił się przez to naruszenia dóbr osobistych danej osoby, np. gdy nękał klienta, nachodząc go w domu i wysyłając jego nekrologi do jego miejsca pracy. Takie sprawy już mają miejsce.

Sceptycznie do pozwów o odszkodowanie za sprzedaż wadliwego produktu podchodzi też adwokat dr Jacek Czabański. - Od każdego można dochodzić odszkodowania, jeżeli swoim zachowaniem wyrządził szkodę. Jednak trzeba w takim przypadku udowodnić po pierwsze bezprawne zachowanie sprawy, a po drugie wysokość szkody i związek przyczynowy pomiędzy jednym a drugim. W wielu przypadkach banki żądały zbyt wysokich rat spłaty kredytu, a rzekome kolosalne zadłużenie uniemożliwiało kredytobiorcom na przykład sprzedaż nieruchomości i uwolnienie się od zobowiązania. Jednak z reguły przyczyn kłopotów było więcej, na przykład choroby, wypadki, utrata pracy, rozwody. Dlatego wykazanie, że to bank odpowiada za wszystkie negatywne konsekwencje może być trudne – mówi Jacek Czabański.