Bezpłatny e-book Wdrażanie AI - system zarządzania ryzykiem zgodny z ISO i dobrymi praktykami
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Firmy, które korzystają ze środków publicznych mogą spodziewać się kontroli

NIK skontroluje firmy korzystające ze środków publicznych na wdrażanie innowacji oraz badania i rozwój. Zdaniem Konfederacji Lewiatan przedsiębiorstwom, które uczciwie realizowały projekty nic nie grozi. Działania NIK w stosunku do nich mają mieć charakter raczej badawczy niż stricte kontrolny.

W przypadku beneficjentów pieniędzy unijnych z kontrolą mogą się liczyć przedsiębiorstwa, które skorzystały z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka i Regionalnych Programów Operacyjnych na lata 2007-2013., weryfikowane bowiem będą wyłącznie zakończone projekty. W puli badanych firm mają być także te, które skorzystały ze wsparcia krajowego.NIK spotkał się z ekspertami, którzy mieli pomóc w przygotowaniu badania.

- Jak podkreślali urzędnicy głównym celem kontroli nie jest wykrywanie nieprawidłowości w pojedynczych firmach czy projektach, ale weryfikacja skuteczności i efektywności systemu wspierania innowacyjności i badań oraz rozwoju w Polsce - mówi Małgorzata Lelińska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.
Firmom, które uczciwie realizowały projekty nic nie grozi. Eksperci postulowali zgodnie, żeby na podstawie ewentualnie wykrytych, pojedynczych nieprawidłowości nie formułować wniosków ogólnych i rekomendacji dla usztywnienia systemu, jeszcze większego sformalizowania procesu udzielania i rozliczania wsparcia oraz zwiększania restrykcji wobec projektodawców. Projekty powinny realizować cele polityki rozwoju innowacyjności, a nie sztywno trzymać się bardzo szczegółowych regulaminów, bo to z zasady kłóci się z innowacyjnym charakterem tych przedsięwzięć.
Zdaniem Konfederacji Lewiatan szczególnie w perspektywie 2007-2013 przedsiębiorcy musieli borykać się w licznymi przeszkodami w uzyskaniu i efektywnym wykorzystaniu wsparcia. Przede wszystkim szwankował przepływ informacji - trudno było zaplanować działania, bo zwykle z niewielkim wyprzedzeniem znane były terminy naboru wniosków. Nie publikowano harmonogramów długookresowych, konkursy były przesuwane. Podobnie sytuacja wyglądała z terminami oceny, które także niejednokrotnie znacznie się przedłużały - trudno było szacować, kiedy projekt będzie można rozpocząć.
Przedsiębiorcy na etapie ubiegania się o środki, a także w czasie realizacji projektów, musieli znać i stosować szereg przepisów rozproszonych w wielu dokumentach, które co więcej ulegały zmianom. Na to nakładały się problemy z jakością oceny eksperckiej - część ocen nie spełniała oczekiwań, różniła się zasadniczo, chociaż dotyczyły tego samego projektu, a ich prawidłowość była kwestionowana przez firmy. Oceny bywały zbyt ogólne i niepoparte wystarczającym uzasadnieniem. Nie było (nie ma) jednego formularza wniosku dla danego typu działania czy typu wnioskodawcy - każda instytucja może stosować inny generator. Problemem był także wybór podwykonawców - ograniczenia dotyczyły zarówno terminu podpisywania umów, jak i tego, kogo można wybrać do współpracy oraz w jaki sposób to zrobić (tu wiele nieprawidłowości związanych było w prawidłowym upublicznianiem oferty). To tylko przykłady problemów. Część z nich udało się już wyeliminować w obecnej perspektywie finansowej 2014-2020, chociaż pomimo pewnych usprawnień mówi się o niej, że łatwo już było, a teraz na pieniądze z Unii Europejskiej mogą liczyć tylko najlepsi. Wyniki kontroli NIK mają być znane jesienią 2017 r.

Polecamy książki biznesowe