Webinar Kontrola Klauzul WIBOR 17 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Białystok nie wyklucza kolejnych kar dla firm odpowiedzialnych za wywóz śmieci

Kolejne kary finansowe, a także odstąpienie od umowy grozi firmom odpowiadającym za wywóz śmieci z Białegostoku - poinformowały we wtorek władze spółki Lech, odpowiedzialnej za wdrożenie nowego systemu gospodarki odpadami w mieści.

W niektórych częściach miasta wciąż nie ma pojemników, firmy nie wywożą też odpadów z posesji - powiedział na konferencji prasowej zastępca prezesa spółki Adam Kamiński.

W Białymstoku dostarczaniem pojemników i wywozem śmieci z sześciu sektorów, na które zostało podzielone miasto, zajmują się trzy firmy: Czyścioch obsługuje trzy sektory, Astwa - dwa i MPO - jeden. W miniony piątek, po zapowiedziach władz miasta, odstąpiono od umowy z Czyściochem na wywóz śmieci z części miasta i podpisano umowę z tzw. wolnej ręki z MPO. Władze miasta tłumaczyły wówczas, że nie były zadowolone z realizacji umowy przez Czyściocha.

Kamiński zauważył, że mimo poprawy sytuacji w niektórych sektorach i intensyfikacji działań przez firmy, spółka "Lech" nadal jest niezadowolona z wypełniania przez nie zawartych umów. Chodzi o sektory obsługiwane przez firmy Czyścioch i Astwa; MPO ma jeszcze kilka dni na wywiązanie się z umowy.

Dlatego władze spółki - jak zaznaczył Kamiński - wykorzystają wszelkie przepisy w umowach i możliwości, żeby "doprowadzić do porządku w mieście". Poinformował, że na podstawie zebranych materiałów dowodowych zostaną nałożone kary finansowe na te dwie firmy.

Władze spółki "Lech" wzywają też firmę Czyścioch i Astwę do "zaniechania rażących naruszeń zapisów umowy". Chodzi o niedostarczanie przez te firmy pojemników na odpady, pojemników i worków na szkło (w Białymstoku, każdy kto zadeklarował selektywną zbiórkę odpadów, zobowiązany jest oddzielać szkło od reszty śmieci). Zaniedbania firm dotyczą też nieodpieranie odpadów komunalnych zgodnie z rozpisanym harmonogramem z nieruchomości.

"Takie wezwanie jest podstawą, żeby w ciągu najszybciej 24 godzin, a najpóźniej 3 dni odstąpić od umowy" - powiedział Kamiński.

Spółka "Lech" otrzymuje dziennie po kilkaset zgłoszeń od mieszkańców, którzy nie mają pojemników na śmieci, albo skarżą się na zalegające odpady; mieszkańcy alarmują też o tym, że śmieci nie ma gdzie wyrzucać, narzekają również na brak informacji o terminach ich odbioru. Od 1 lipca spółka otrzymała 1,5 tys. zgłoszeń.

Jak mówiły wcześniej firmy odpowiedzialne za odbiór odpadów w mieście, problemem jest to, że w bardzo krótkim czasie trzeba wymienić kontenery.

Polecamy książki biznesowe