Niewielu chorych z ciężką astmą korzysta z terapii - są problemy z programem
Astmę ciężką można skutecznie leczyć. Terapia biologiczna jest jednak dostępna tylko w ramach programu lekowego. Ośrodki nie chcą go prowadzić, ponieważ wiąże się z biurokracją i nie idzie za tym adekwatne finansowanie. Do tego wyśrubowane warunki kwalifikacji do programu lekowego wykluczają część chorych. Od 2012 roku udało się włączyć tylko 10 proc. pacjentów, którzy mogą się zakwalifikować i odnieść korzyści z leczenia.

Choroby o podłożu eozynofilowym, takie jak astma ciężka, obniżają jakość życia, ograniczają aktywność zawodową i społeczną, a w niektórych przypadkach mogą prowadzić do niepełnosprawności. Skutkiem tych chorób jest m.in. nieustanne zmęczenie i obciążenie psychiczne. Pacjenci często też trafiają do szpitala.
W Polsce dostępna jest terapia biologiczna, która jest skuteczna i bezpieczniejsza. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło program lekowy B.44. „Leczenie chorych z ciężką postacią astmy”. Ruszył on w listopadzie 2012 r. – Wszyscy chorzy, którzy potrzebują leczenia biologicznego, powinni przejść kwalifikacje do programów lekowych. W innych przypadkach możliwa jest refundacja w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL) – mówił Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ podczas konferencji prasowej pt. „Wyzwania systemowe i możliwości w leczeniu pacjentów z astmą ciężką i polipami nosa w ramach programów lekowych - B.44 i B.156”.
Program dostępny na papierze
O ile program B.156 „Leczenie chorych z zapaleniem nosa i zatok przynosowych z polipami nosa” dopiero zaczyna funkcjonować, to pacjenci i lekarze mają już doświadczenia z realizacji B.44. „Leczenie chorych z ciężką postacią astmy”. O astmie ciężkiej mówimy wtedy, kiedy standardowo stosowane leki nie przynoszą oczekiwanego ustępowania objawów. Szczególnie ciężki przebieg tej choroby możemy obserwować, w przypadku gdy za stan zapalny odpowiadają eozynofile (ciężka astma eozynofilowa). – Przy właściwej kwalifikacji pacjentów mamy wysoki odsetek chorych, którzy dobrze lub bardzo dobrze odpowiadają na terapie biologiczne. Obserwujemy u nich spadek liczby zaostrzeń, mniej hospitalizacji i zapotrzebowania na sterydy systemowe, poprawę jakości życia i kontroli choroby – mówił prof. Maciej Kupczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Problem w tym, że niewielu pacjentów z tej nowoczesnej terapii korzysta. Prof. Maciej Kupczyk wylicza, że w całej Polsce w programie lekowym jest w sumie ok. 4 tysiące pacjentów z astmą ciężką. To zalewie ok. 10 proc. tych, którzy mogliby zakwalifikować się do tego leczenia. Umowy na realizację programu podpisało ok. 60 ośrodków, w tym kilkanaście wiodących oraz kilkadziesiąt mniejszych placówek. Powinny one zapewnić dostęp do leczenia na terenie całego kraju. Jednak w niewielkim stopniu realizują ten program.
Dużo biurokracji za małe pieniądze
Z leczenia biologicznego pacjenci mogą korzystać w trybie ambulatoryjnym. Ale lekarze uciekają przed biurokracją i wysokimi kosztami prowadzenia programów lekowych. Dr hab. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, zauważa, że opieka ambulatoryjna jest słabo wycenioną procedurą. – Czas poświęcony na wizycie chorobom o podłożu eozynofilowym to nawet godzina, czyli 3-4 wizyty z innymi chorobami. Obsługa pacjenta musi być kompleksowa i uwzględniać inne towarzyszące schorzenia. Czasem bardziej opłacalne jest "wzięcie" czterech innych pacjentów. Dlatego ważna jest kwestia adekwatnej wyceny usług – twierdzi dr hab. Piotr Dąbrowiecki.
Prof. Kupczyk przypomina, że prowadzenie terapii biologicznych chorób o podłożu eozynofilowym na poziomie przychodni (ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, AOS) wpisuje się w politykę odwracania piramidy świadczeń zdrowotnych, czyli przeniesienia ciężaru z lecznictwa szpitalnego do ambulatoryjnego. Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że to jeden z priorytetów resortu. Eksperci są zgodni, że możliwy do zrealizowania tylko pod warunkiem adekwatnego finansowania procedur w ramach AOS. – Prowadzenie programu lekowego jest obciążające dla ośrodka. Wiąże się z biurokracją, wymaga olbrzymiej wiedzy medycznej, zaangażowania personelu, a za tym powinno iść odpowiednie finansowanie, którego obecnie nie ma – mówi prof. Maciej Kupczyk.
Czytaj również: Trzy filary reformy dla szpitali, pozostaje dobrowolność - MZ zapowiada zmiany
Sprawdź w LEX: Pozyskiwanie, preparowanie i przechowywanie tkanek także bez VAT > >
Wyśrubowane kwalifikacje
Barierą mogą być wąskie kryteria włączenia do programu: co najmniej dwa zaostrzenia w ciągu roku, potwierdzoną astmę ciężka, wysokie dawki sterydów wziewnych, zapotrzebowanie na sterydy systemowe, określony wysoki próg eozynofilii, upośledzenie jakości życia i parametrów spirometrycznych.
Astma ciężka, jeśli nie jest skutecznie leczona, wiąże się z poważniejszymi powikłaniami. - Zaostrzenia zmuszają chorego do nieplanowych konsultacji lekarskich, wizyt na SOR lub wzywania pogotowia ratunkowego. To obniża jakość życia i niesie poczucie, że nie da się niczego w życiu zaplanować. Objawy depresyjne lub nerwica występuje u od 30 do 50 proc. chorych. 100 proc. chorych uważa, że choroba nie pozwala na normalne życie – wskazuje dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog i pulmonolog z Kliniki Chorób Wewnętrznych Infekcyjnych i Alergologii WIM, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





