1920x60_Webinar_Plany_naprawcze_w_zdrowiu_19_II_2026_I_2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Urzędnicy badają rapową promocję Solpadeiny

Główny Inspektorat Sanitarny przygląda się swoistej reklamie i hitowi sprzedażowemu leku, która spowodowała piosenka rapera Taco Hemingwaya. Eksperci ostrzegają zaś przed normalizowaniem patologicznych zachowań z użyciem lekarstw.

Urzędnicy badają rapową promocję Solpadeiny
Źródło: iStock

Lek stał się aptecznym hitem, zwłaszcza wśród ludzi młodych, gdy jego nazwa znalazła się w piosence „Zakochałem się pod apteką” tego znanego polskiego rapera. O dziwo, to nie poziom warstwy muzycznej utworu wywołuje kontrowersje, ale sam tekst piosenki. Pojawia się bowiem w nim nazwa „Solpadeine”. W jednym z fragmentów piosenki śpiewanej (a właściwie bardziej recytowanej w rytm melodii) słyszymy, że farmaceutka odmawia sprzedaży preparatu, mówiąc: „To jest silny proszek, więc dać nie mogę. Są zasady, wie pan, niech pan dba o zdrowie”.

Chodzi o lek złożony (paracetamol + kodeina + kofeina) działający silnie przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwkaszlowo, stosowany krótkotrwale (do trzech dni) przy bólach głowy, zębów, migrenach czy rwie kulszowej. Przeznaczony dla dorosłych i dzieci powyżej dwunastu lat, a jego dawkowanie to zazwyczaj 1-2 tabletki co 4-6 godzin. Podmiotem odpowiedzialnym jest Omega Pharma Poland Sp. z o.o. To jeden ze składników leku, czyli kodeina, przykuwa uwagę, gdyż jest silnym lekiem przeciwbólowym, działającym na receptory opioidowe w mózgu i wzmacniającym działanie paracetamolu i kofeiny, co sprawia, że jest on skuteczny w zwalczaniu umiarkowanego bólu, ale wymaga stosowania wyłącznie krótkoterminowego z uwagi na potencjał uzależniający. Mimo swojego składu, działania i zagrożeń, jest to lek, który można nabyć bez recepty (OTC).

Piosenka to ukryta reklama?

Kontrowersje wokół utworu muzycznego, który zawiera odniesienie do kupowania konkretnego leku w aptece, skłoniły do działania Łukasza Pietrzaka, Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF). W czwartek Pietrzak wysłał pismo do podmiotu odpowiedzialnego, ponieważ GIF chce najpierw ustalić, czy producent leku udzielił zgody artyście na prowadzenie reklamy. Pietrzak podkreśla jednak, że nie ma kompetencji do karania artysty, a jego rola ogranicza się do ustalenia stanu faktycznego i ewentualnego zawiadomienia innych organów. Warto przypomnieć, że reklamy leków są uregulowane ustawą z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2025 r. poz. 750) oraz rozporządzeniem z 2 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (Dz. U. z 2023 poz. 1648).

W sprawie pojawiają się też pierwsze opinie prawników.

W mojej ocenie nie mamy do czynienia z reklamą leku. Utwór nie spełnia definicji reklamy z art. 86 ust. 1 Dyrektywy 2001/83/WE, ponieważ ciężko wykazać, że jego celem było zwiększenie sprzedaży lub konsumpcji leku, chyba że artysta miał umowę z podmiotem odpowiedzialnym za lek, o której nie wiemy. Prawo unijne gwarantuje też wolność artystyczną (art. 13 Karty Praw Podstawowych UE). Ale czy Taco Hemingway może spać spokojnie? Nie, gdyż szanse wydania decyzji o zaprzestaniu ukazywania się lub prowadzenia reklamy leku są bardzo duże. Mamy bowiem wyrok WSA z 11 marca 2010 r. (VI SA/Wa 2110/09), w którym stwierdzono, że ocenia się skutek działań, a nie tylko zamierzony cel reklamy. Inspekcja farmaceutyczna ma też problemy z interpretacją prawa farmaceutycznego z elementem prawa unijnego. Wystarczy wspomnieć o dziesiątkach decyzji, które uznawały tabliczki ze strzałkami (informujące tylko o kierunku i odległości najbliższej apteki) za reklamę aptek. Przez dekadę praktycznie każda działalność informacyjna aptek była uznawana za mająca charakter reklamy, mimo, że od wyroku TSUE z 4 maja 2017 r. (C-339/15) wiadomym już było, że zakaz reklamy aptek jest niezgodny z prawem UE z tych samych przyczyn co opisanych w w/w wyroku. W praktyce wydano jednak setki rażąco nieważnych decyzji – ocenia dr Wiktor Krzymowski, adwokat specjalizujący się w prawie farmaceutycznym.

Po drugie, GIF ostrzega, że pozamedyczne używanie leków zawierających paracetamol może prowadzić do ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia wątroby, a w skrajnych przypadkach nawet do zgonu. Krytycy wskazują, że przekaz piosenki – nawet jeśli ma charakter narracyjny i artystyczny – może być przez młodych odbiorców odczytywany jako normalizacja ryzykownych zachowań i estetyzowanie tzw. aptecznego „recreational use”.

Szef GIF skontaktował się też z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, ponieważ jeden ze składników takich preparatów (a konkretnie kodeina) obejmuje przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Pietrzak podkreśla jednocześnie, że w jego ocenie największe zagrożenie zdrowotne nie wynika z efektu odurzeniowego. Kluczowym problemem jest paracetamol i przyjmowanie zbyt dużych dawek Solpadeiny.

Jeżeli ktoś chciałby uzyskać jakikolwiek efekt, musiałby zjeść bardzo duże ilości leku. Wtedy po prostu „rozwala” sobie wątrobę. To działa jak zatrucie muchomorem sromotnikowym. Po kilku dniach może dojść do toksycznego uszkodzenia wątroby, encefalopatii i zgonu, jeżeli nie poda się odpowiednich odtrutek w odpowiednim czasie. Legalny lek nie oznacza leku bezpiecznego. Takie eksperymenty mogą skończyć się ciężką chorobą albo śmiercią – tłumaczy Pietrzak, na czym polega niebezpieczeństwo.

Do sprawy odniosła się psycholog i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień Magdalena Rowińska. 

Dzieci i młodzież bardzo często na ślepo podążają za tym, co pokazują influencerzy. Problemem jest całkowity brak krytycznego myślenia, którego nikt ich wcześniej nie nauczył – ani w domu, ani w szkole. Mieliśmy już paracetamol challenge na Tik Toku. Następnym razem ktoś zacznie mówić o jeszcze bardziej niebezpiecznych substancjach i znowu zobaczymy wysyp takich zachowań. Nie możemy rezygnować z uczenia dzieci krytycznego myślenia, nawet jeśli decyzje podejmują pod wpływem emocji – zaznacza Rowińska (cytowana przez Polską Agencję Prasową) zachęcając do profilaktyki wśród dzieci i młodzieży.

To nie pierwszy taki przypadek

Warto zauważyć, że to nie pierwsza w polskiej muzyce afera z tekstem piosenki odnoszącym się do ryzykownych substancji. W 1983 r. zespół „Oddział Zamknięty” zaśpiewał przebój, który początkowo wprost nawiązywał do slangowej nazwy marihuany. 

Przyszła do mnie, nie wiem skąd, zawróciła w głowie, tak dokładnie. Teraz rozumiem – to jest to! Jedna z nią noc i już przepadłem – śpiewał ówczesny wokalista Krzysztof Jaryczewski z kolegami.

Na skutek ingerencji cenzury - która nie uwierzyła, że chodzi o imię zagranicznej koleżanki jednego z muzyków – pierwsza literka została usunięta, więc do historii polskiego rocka utwór wpisał się jako „Andzia i Ja”.

Z zagranicznych twórców często podaje się przykład Xanaxu™, który przewija się w piosence wokalistki Billie Eilish, akurat nie tyle reklamującej go, co do niego zniechęcającej. Xanax™ to psychotropowy lek uspokajający i przeciwlękowy, którego składnikiem czynnym jest alprazolam. W Polsce preparat jest dostępny na receptę i jest wskazany m.in. w przypadku krótkotrwałego leczenia silnych zaburzeń lękowych oraz ciężkich stanów depresyjnych. Lek - ogromnie popularny np. w USA - wyróżnia się wysoką skutecznością, jednak wykazuje też działanie uzależniające, jest m.in. bohaterem netfliksowego dokumentu "Take your pills: Xanax™".

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej