Zgodnie z opublikowaną w czwartek nowelizacją rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii od 11 marca ma zostać wznowione leczenie uzdrowiskowe. To oznacza, że po ponad czterech miesiącach zamknięcia sanatoria znów zaczną przyjmować pacjentów na turnusy finansowane z Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak zapewnia nas NFZ wszystkie skierowania na leczenie uzdrowiskowe, które zostały potwierdzone z datą rozpoczęcia leczenia po 24.10.2020 r., a które zostały zwrócone do oddziału wojewódzkiego NFZ są ważne, a pacjentom zostanie wyznaczony kolejny termin leczenia po 11.03.2021 r.,  z uwzględnieniem dotychczasowego czasu oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe. Co więcej sanatoria nie dotyczy limit połowy pokoi. Jednak te rząd otwiera dopiero miesiąc po hotelach. A jak pisaliśmy w Prawo.pl tzw. hotele medyczne, jak Malinowy Zdrój w Solcu Zdroju, mogły już przyjmować pacjentów na pełnopłatne turnusy. Bogaci Polacy mieli więc lepszy dostęp do leczenia, niż biedni. Jeden problem rząd rozwiązał, ale nie wszystkie. Z bezpłatnej rehabilitacji wciąż nie mogą korzystać osoby, które przeszły Covid-19 i wciąż walczą z powikłaniami. Dla nich rehabilitację realizuje tylko jeden ośrodek w kraju – SPZOZ Szpital Specjalistyczny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Głuchołazach. Tyle, że od początku pandemii wyzdrowiało 1,3 mln osób i wiele z nich ma wciąż problemy. A to są osoby, które już nie obawiają się wyjazdu do uzdrowiska i bardzo go potrzebują.

 


Dlaczego sanatoria ruszą dopiero za miesiąc i bez postcovidowców

Jerzy Szymańczyk, radca prawny i prezes Unii Uzdrowisk Polskich, zauważa, że rząd jest bardzo niekonsekwentny. Hotele mogą bowiem przyjmować gości już od piątku 12 lutego, a uzdrowiska otworzą się dopiero za miesiąc. - Nasz personel jest już zaszczepiony, stosujemy większy reżim sanitarny niż w branży hotelowej a musimy czekać jeszcze miesiąc. Dlaczego? Dlaczego rząd nie wykorzystuje potencjału 45 uzdrowisk, by dbać o zdrowie obywateli, ale także o budżet - pyta.  Puste uzdrowiska otrzymują bowiem z NFZ pieniądze za tzw. gotowość. W tym czasie zaś mogłyby np. przyjmować pacjentów postcovidowych, ale na to też nie ma zgody.  Uzdrowiska mogą bowiem oferować leczenie zgodnie z przepisami i umowami, jakie mają zawarte z Narodowym Funduszem Zdrowia, te obowiązujące nie przewidują rehabilitacji dla osób, które przebyły Covid-19.  
- Finansowanie ze środków publicznych rehabilitacji pocovidowej wymagałoby zmiany prawa, bo w wykazie świadczeń gwarantowanych nie ma rehabilitacji pocovidowej, która mogłaby być realizowana w ramach pobytu w szpitalu lub sanatorium uzdrowiskowym  - mówi Roman Jałako, dyrektor medyczny Uzdrowiska Cieplice. Jerzy Szymańczyk dodaje, że konieczne jest  stworzenie nowego produktu, świadczenia finansowanego ze środków publicznych, którego realizacja odbywałaby się w uzdrowiskach - wyjaśnia. I dodaje, że właśnie w uzdrowiskach tzw. postcovidowcy mogliby zadbać o poprawę sprawności i kondycji psychicznej. Według Romana Jałako uzdrowiska mogły by się skupić na rehabilitacji tych pacjentów, u których przebieg choroby był lżejszy, a także objąć zakresem świadczeń tych, którzy z powodu covid pozostawali w długotrwałej kwarantannie, co odbiło się na ich kondycji fizycznej i witalnej. Obecnie mogą tylko korzystać z bezpłatnej oferty szpitala w Głuchłazach lub pełnopłatnych turnusów, które oferują Uzdrowiska Kłodzkie, Uzdrowisko Ustroń, Uzdrowisko Świeradów, Uzdrowisko Połczyn, Uzdrowisko Cieplice, Uzdrowisko Lądek, Uzdrowisko Świnoujście, Solanki Uzdrowisko Inowrocław,  Uzdrowisko Konstancin, Uzdrowisko Szczawno-Jedlina, Instytut Zdrowia  Człowieka. Od 11 marca mogą jednak skorzystać z pozostałych usług, jakie oferują uzdrowiska. Na razie Ministerstwo Zdrowia i NFZ wciąż jedynie rozważają wdrożenie rehabilitacji posctovidowej. Jerzy Szymańczyk uważa, że decyzja powinna zostać podjęta jak najszybciej. - Do uzdrowisk przyjeżdżają głównie osoby starsze, które jednak wciąż mają obawy przed zarażeniem koronawirusem. Widać to było latem, gdy wiele z nich rezygnowało z pobytu. Za to osoby, które przeszły Covid-19, nie tylko już nie boją się wyjazdy, ale wręcz potrzebują specjalistycznej rehabilitacji, którą jesteśmy w stanie im zaoferować - wyjaśnia Szymańczyk. Na razie jednak muszą za nią płacić.

Dla kogo sanatoria od 11 marca

Za miesiąc, 11 marca z rozporządzenia znika par. 13 ust. 1 zgodnie z którym do odwołania ustanawia się czasowe ograniczenie wykonywania działalności leczniczej polegające na zaprzestaniu udzielania świadczeń w zakresie lecznictwa uzdrowiskowego.
- Oznacza to, że 11 marca sanatoria, które stoją puste od końca października, znowu będą mogły przyjmować pacjentów - cieszy się Jan Golba, burmistrz Muszyny i prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych. Dozwolone będzie zarówno leczenie uzdrowiskowe, jak i rehabilitacja uzdrowiskowa, a także leczenie sanatoryjne dzieci wykonywane pod opieką  dorosłych. Rozporządzenie w nowo dodanym par. 13 b określa jacy pacjenci mogą wybrać się do sanatorium. Po pierwsze, uzdrowiska będą dostępne dla wszystkich, którzy zostali zaszczepieni przeciwko Covid-19 dwiema dawkami. Po drugie, dla tych, którzy mają negatywny test na SARS-CoV-2 wykonany z materiału pobranego nie wcześniej, niż 6 dni przed terminem rozpoczęcia leczenia.

Skierowanie bez potwierdzenia z dwutygodniowym wyprzedzeniem

Jak zauważa Jakub Kowalski,  radca prawny, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Mirosławski, Galos, Mozes, istotne jest, że wprowadzono ułatwienia dla osób, które już mają skierowania lub którym będzie trzeba przesunąć termin. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeżeli zostanie ustalony termin leczenia, oddział wojewódzki NFZ doręcza potwierdzone skierowanie nie później niż 14 dni przed datą rozpoczęcia leczenia. Z tym, że w rozporządzeniu zapisano. Co ważne, osoby, które mają skierowanie na leczenie uzdrowiskowe, jego status mogą sprawdzić w specjalnej przeglądarce uruchomionej przez NFZ. Wystarczy podać numer skierowanie i datę urodzenia, by wyświetliła się informacja. - Wszystkie skierowania na leczenie uzdrowiskowe, które zostały potwierdzone z datą rozpoczęcia leczenia po 24.10.2020 r., a które zostały zwrócone do oddziału wojewódzkiego NFZ są ważne, a pacjentom zostanie wyznaczony kolejny termin leczenia po 11 marca 2021 r.,  z uwzględnieniem dotychczasowego czasu oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe - zapewnia  Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biuro Komunikacji Społecznej NFZ. Skierowania na leczenie uzdrowiskowe są potwierdzane z uwzględnieniem daty ich wpływu do oddziału wojewódzkiego NFZ, co oznacza, że w pierwszej kolejności na leczenie pojadą osoby, które oczekują najdłużej.

W sanatoriach bez limitów, ale z reżimem sanitarnym

Co istotne hotele mogą udostępniać połowę pokoi, ale sanatoria nie. - 50 proc. dotyczy obiektów hotelarskich, a leczenie uzdrowiskowe opiera się o miejsca noclegowe w szpitalach uzdrowiskowych - wyjaśnia mec. Kowalski. I dodaje, że negatywny wynik testu pacjentów nie stoi na przeszkodzie stosowaniu dodatkowych zabezpieczeń w tym np. dobrowolnego obniżania liczby jednocześnie przyjmowanych pacjentów. - Wynik oddaje stan pacjenta z chwili pobrania, a nie z chwili przyjęcia do szpitala uzdrowiskowego. Więc sanatorium nie jest zwolniony z zachowania należytej staranności w zakresie zapobiegania ewentualnej transmisji zakażenia między pacjentami - podsumowuje. Z kolei zarówno Jan Golba jak i Jerzy Szymańczyk zapewniają, że uzdrowiska będą stosować reżim sanitarny. Przykładowo stołówki w sanatoriach nie podlegają pod zakaz konsumpcji na miejscu - ten dotyczy tylko lokali gastronomicznych, ale jak mówi Jerzy Szymańczuk, mogą być dwie, trzy, a w razie potrzeby tury obiadowe, by zachować odpowiednie odległości. Jan Golba dodaje, że jak nie zostaną wypracowane nowe wytyczne, to uzdrowiska będą się stosowały do tych z maja 2020 roku, które można pobrać tutaj..