W planowanej reformie ochrony zdrowia wciąż dużo niewiadomych
Dostosowywanie obowiązujących umów, wątpliwości wokół bezpieczeństwa danych i powiązania między sektorem publicznym a prywatnym - to tylko niektóre kwestie, które wzbudziły wątpliwości w trakcie opiniowania jednego z projektów nowelizacji ustaw, który jest elementem szerokiej reformy przygotowanej przez resort zdrowia. Część uwag została wyjaśniona jedynie częściowo, a istotne wątpliwości odrzucono. Wiele kwestii wciąż stoi więc pod znakiem zapytania.

Przypomnijmy, że projekt ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw przewiduje liczne zmiany związane z organizacją czasu pracy personelu medycznego oraz kwestią wynagrodzeń. To m.in.: wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej (240 zł brutto, z pewnymi wyjątkami), ograniczenie łącznego czasu pracy do wymiaru odpowiadającego maksymalnie dwóm pełnym etatom, wprowadzenie minimalnego wymiaru zatrudnienia przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu leczenia szpitalnego w wysokości połowy pełnego wymiaru, maksymalnego miesięcznego poziomu wynagrodzenia (16-krotność płacy minimalnej), odejście od „procenta od procedury”. W trakcie opiniowania i konsultacji do resortu zdrowia trafiły dziesiątki uwagi i stanowisk, projekt został jednak w dużej mierze utrzymany w niezmienionej formie, z kilkoma modyfikacjami. Propozycja mająca zrewolucjonizować ochronę zdrowia została przyjęta na Stałym Komitecie Rady Ministrów, a następnie skierowana do Komisji Prawniczej. W najbliższym czasie trafi najprawdopodobniej pod obrady rządu.
Nowe uprawnienia PIP w zakresie umów cywilnoprawnych w ochronie zdrowia - czytaj w LEX >
Rok na dostosowanie umów, ale wątpliwości nie brakuje
W trakcie opiniowania uwagi zgłaszały zarówno poszczególne organizacje, samorządy zawodowe, jak i inne resorty. Monika Sikora, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, w stanowisku skierowanym do resortu zwróciła uwagę na to, że objęcie całego personelu medycznego obowiązkiem zatrudnienia co najmniej na pół etatu w jednej placówce wymaga rozważenia ryzyk w zakresie ograniczeń dostępu do lekarzy specjalistów w szczególności w mniejszych ośrodkach, a co za tym idzie - dla finansowania i funkcjonowania szpitali w miastach powiatowych. Wskazała także, że skoro system ochrony zdrowia wciąż boryka się z tak istotnymi brakami kadrowymi, należałoby zacząć przede wszystkim od tego, by znacząco zwiększyć obecne limity przyjęć młodych lekarzy na specjalizacje. Na wszystkie te kwestie zwracały również uwagę inne organizacje związane ze szpitalami powiatowymi. Resort zdrowia wskazał jednak, że proponowane w projekcie rozwiązania przewidują złagodzenie rygoru minimalnego wymiaru zatrudnienia („co najmniej połowa pełnego wymiaru czasu pracy”) w postaci dopuszczenia zatrudnienia w mniejszym wymiarze w ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, o ile niższy wynika z harmonogramu do umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Kwestia specjalizacji, jak wskazało ministerstwo, wykracza natomiast poza zakres propozycji.
Resort zdrowia zaznaczył jednak jednocześnie, że, choć ustawa ma wejść w życie 30 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw, podmioty lecznicze będą miały rok na dostosowanie umów z pracownikami i współpracownikami, tak by spełniały wymogi określone w nowych przepisach. Nie będzie to jednak dotyczyło umów zawieranych już po upływie vacatio legis – te będą musiały być zgodne z regulacjami od razu.
Czytaj też w LEX: Sztuczna inteligencja jako narzędzie optymalizujące procesy w placówce medycznej >
W trakcie opiniowania pojawiały się też uwagi związane z wątpliwościami w zakresie tego, czy można narzucić konkretne stawki umowne w prywatnych podmiotach, skoro obowiązuje zasada swobody umów – zwracało na to uwagę choćby Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia. Ministerstwo nie odniosło się jednak wprost do wątpliwości w tym zakresie, tak więc kwestia ta wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Leczenie komercyjne do kontroli, a co z bezpieczeństwem danych?
Ministerstwo Cyfryzacji zgłosiło z kolei uwagi dotyczące rozszerzenia uprawnień kontrolnych NFZ i kwestii udostępniania przez podmioty medyczne (również bez umowy z funduszem) pełnej dokumentacji medycznej pacjentów na żądanie. - Deklaracje projektodawcy, że dostęp do prywatnej dokumentacji medycznej pacjentów nie będzie miał charakteru nieograniczonego czy asekuracyjnego, nie stanowią gwarancji prawnych dla obywateli. Aby skutecznie zapobiec masowemu przeglądaniu historii leczenia komercyjnego (tzw. fishing expeditions), treść samej normy ustawowej musi wyznaczać ścisłe granice kontroli. Podtrzymuję postulat zawężenia przepisu wyłączenie do tej części dokumentacji indywidualnej, na podstawie której dokonano bezpośredniej ordynacji leku lub wyrobu objętego refundacją ze środków publicznych – zaznaczał Paweł Olszewski, wiceminister cyfryzacji.
Resort zdrowia nie zrezygnował z przepisu, uzasadnienie projektu zostało jednak uzupełnione o sformułowanie, że „pozyskiwanie przez fundusz informacji i danych pozostaje ograniczone do zakresu niezbędnego do wykonywania ustawowych zadań i nie wykracza poza kompetencje przyznane funduszowi na mocy obowiązujących przepisów”. Ma to zagwarantować, że dokumentacja pacjentów będzie bezpieczna.
Czytaj też w LEX: Przewodnik po nowych usługach e-zdrowia >
Swoich wątpliwości w zakresie udostępniania danych nie kryło też Porozumienie Zielonogórskie. Dr Tomasz Zieliński, który zgłaszał uwagi z ramienia organizacji, wskazał, że udostępnianie dokumentacji medycznej również w zakresie świadczeń komercyjnych to rozwiązanie co najmniej problematyczne. - Projektowany art. 61ba nakazuje podmiotom udostępniać informacje o świadczeniach komercyjnych bez żadnego doprecyzowania, o jaki zakres danych chodzi. Zapis ten rażąco narusza zasadę minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO) oraz zasadę ograniczenia celu. NFZ, jako dysponent środków publicznych, nie ma legitymacji do wglądu w pełną dokumentację pacjentów, którzy sami sfinansowali swoją opiekę i nie wyrazili zgody na przetwarzanie ich danych przez publicznego płatnika. Tak szerokie uprawnienie kontrolne wykracza poza cel, jakim jest „weryfikacja dostępności personelu” – zwracał uwagę ekspert.
Ministerstwo Zdrowia uznało jednak uwagi za niezasadne. - Przepis jest sformułowany analogicznie jak istniejący art. 61b ustawy, na podstawie którego NFZ ma prawo zwracać się również do podmiotów niezwiązanych umowami z NFZ o informacje, które niezbędne są do realizacji celów kontroli 61ba. Przepis ten stanowi naturalną konsekwencję przenikania się procesów udzielania świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia oraz komercyjnych. Celem jest wyłącznie pozyskanie informacji umożliwiających pełniejsze rozpoznanie zaangażowania zawodowego personelu medycznego – wskazano w odniesieniu do stanowiska PZ.
Zobacz też w LEX: Rola Pełnomocnika ds. Jakości w placówce medycznej >
Środowisko rozgoryczone
Medycy nie kryją rozżalenia kwestiami, nad którymi MZ nie pochyliło się w ramach opiniowania. Zarzucają też resortowi brak realnego dialogu ze środowiskiem i podkreślają, że obecna wersja projektu nie jest realną propozycją naprawy systemu (o czym wielokrotnie pisaliśmy również na łamach Prawo.pl). - Tymczasem do projektu wpłynęło ponad pół tysiąca uwag nie tylko ze strony organizacji lekarskich, ale również od dyrektorów szpitali czy niezależnych ekspertów. Została szeroko skrytykowana, ponieważ planowane rozwiązania będą prowadzić do utrudnienia dostępu do leczenia, przykładowo wymóg minimalnie 80 godzin zatrudnienia będzie prowadzić do likwidacji konsultacji specjalistycznych w niektórych szpitalach. Jednocześnie nie rozwiązuje podstawowej przyczyny kominów płacowych, jaką jest wycena świadczeń – ocenia Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Zobacz w LEX: Projekty ustaw i rozporządzeń z zakresu prawa ochrony zdrowia >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.










