szkoleniE ONLINE Odpowiedzialność karna w zarządzaniu placówką medyczną 19.08.2026 r., godz. 12:00
Zmień język strony
Prawo.pl

Grafiki medyków do NFZ – kontrola czy biurokratyczny obowiązek?

Zgodnie z propozycjami resortu zdrowia, zwiększenie kontroli nad czasem pracy medyków ma wspomóc przekazywanie grafików do Narodowego Funduszu Zdrowia pod groźbą sankcji za niewywiązanie się z obowiązku. Będzie się to jednak odbywało z dużym opóźnieniem, a dodatkowo może nie rozwiązać podstawowych problemów, bo obejmie wyłącznie niektóre szpitale, i to w publicznej ochronie zdrowia. Resort zdrowia na razie nie zapowiada też rozwiązania problemu związanego z koniecznością dyżurowania rezydentów na kilku oddziałach.

lekarze narada
Źródło: iStock

Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Jak wyjaśniano w uzasadnieniu propozycji, obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują obowiązku systematycznego przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia przez szpitale grafików godzinowej obecności personelu medycznego. Ma się to zmienić od 1 listopada br., bo tak zaplanowano wejście w życie nowelizacji. 

- Po wprowadzeniu proponowanych zmian górnym limitem wynagrodzenia będzie szesnastokrotność płacy minimalnej, czyli 76 800 zł miesięcznie. To dużo, a polscy medycy nadal będą zarabiali więcej niż wynosi średnia europejska, więc nie będzie to dużą szkodą dla lekarzy - zapowiedział przed wtorkowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. 

Rozwiązania w tym zakresie znalazły się w opublikowanych we wtorek założeniach projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Przewiduje on m.in. maksymalny łączny wymiar czasu pracy pracownika medycznego u wszystkich zatrudniających go świadczeniodawców, który nie będzie mógł przekraczać równowartości dwukrotności pełnego wymiaru czasu pracy bądź jego równoważnika. 

Czytaj też w LEX: Przewodnik po nowych usługach e-zdrowia >

Czytaj także: Ochrona zdrowia do reformy, na obradach rządu o konkretach

Maksymalnie dwa etaty dla każdego medyka - są założenia projektu nowelizacji

Grafiki dopiero "po fakcie" 

Według wspomnianego opublikowanego projektu rozporządzenia, przekazywanie grafików ma umożliwić sprawniejszą weryfikację przez NFZ i utrudnić ewentualne nieprawidłowe zarządzanie czasem pracy, jak kilkudziesięciogodzinne dyżury bez przerwy czy rzekome dyżurowanie w kilku miejscach jednocześnie. Trzeba zaznaczyć, że przekazywane dane obejmą nie tylko lekarze, ale również pielęgniarki, położne czy innych pracowników medycznych. Zgodnie z założeniami, zestawienia będą przekazywane Narodowemu Funduszowi Zdrowia w terminie do 20. dnia miesiąca następującego po miesiącu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Ma to odbywać się za pomocą systemów teleinformatycznych. Aby wzmocnić nadzór, za niewywiązywanie się z obowiązku przewidziano kary umowne nakładane przez NFZ. Szacunkowo obejmie on 839 publicznych placówek leczniczych.

O to, by rozwiązanie przybrało nieco inny kształt, apelowała grupa posłów Koalicji Obywatelskiej w interpelacji skierowanej niedawno do resortu zdrowia. Proponowali w niej, by wdrożyć nowe, centralne narzędzie teleinformatyczne, które pozwoliłoby na weryfikację grafików, ale w innej formie niż ta zaproponowana przez ministerstwo.

Czytaj też w LEX: Ograniczenia konkurencji w Kodeksie etyki lekarskiej w świetle wartości konstytucyjnych i prawa Unii Europejskiej >

- Kluczowym elementem proponowanego rozwiązania byłoby nałożenie na pracodawców oraz podmioty prowadzące indywidualną praktykę lekarską obowiązku wprowadzania do systemu planowanych godzin pracy i dyżurów jeszcze przed ich rozpoczęciem (miesięczne harmonogramy z obowiązkiem bieżącego aktualizowania w razie ich zmian). Mechanizm wzorowany na raportowaniu w systemie AP-KOLCE pozwoliłby na skuteczną weryfikację czasu pracy personelu medycznego w czasie rzeczywistym. Dałoby to możliwość wyeliminowania patologii związanych z nakładaniem się godzin dyżurowania w różnych placówkach, co bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów – postulowali posłowie.

Zobacz też w LEX: Wdrożenie AI w szpitalu i przychodni: obowiązki prawne, ryzyka i decyzje organizacyjne >

Na to, że rozwiązanie nie obejmie też wszystkich podmiotów, zwraca uwagę dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat. 

Zaproponowana przez MZ zmiana ma na celu uzupełnienie obowiązujących rozwiązań prawnych o mechanizm umożliwiający weryfikację spełniania warunków realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Innymi słowy, w zamiarze projektodawców pozwoli ona sprawdzić przekazywane przez świadczeniodawców udzielających świadczeń w rodzaju leczenie szpitalne godzinowe zestawienia obecności osób wykonujących zawody medyczne udzielających tych świadczeń. Na tle tak zarysowanego mechanizmu oczywiste są dwie kwestie. Pierwsza - jest to rozwiązanie służące kontroli podmiotów leczniczych, która do tej pory w wielu kwestiach jest iluzoryczna. Druga - jest to rozwiązanie o charakterze retrospektywnym. W moim przekonaniu rozwiązanie zmierza w dobrym kierunku, należy jednak zwrócić uwagę, że odnosi się ono wyłącznie do świadczeń finansowanych przez NFZ i dotyczy wyłącznie szpitali. Jego zastosowanie jest więc ograniczone - zwraca uwagę prawnik. 

Bilokacja kontra trudna rzeczywistość

Wcześniej o tym, że nowe przepisy mają uniemożliwić pracę lekarzy w kilku miejscach jednocześnie, mówił z kolei w Sejmie Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia. Podkreślił w niej ironicznie, że „bilokacja nie jest stanem osiągalnym przez ludzkość”. Na to zareagowało jednak Porozumienie Rezydentów, które przypomniało, że rzekome pełnienie dyżurów nie jest jedynym problemem w systemie.

- Zastanawiające pozostaje to, dlaczego stanowczości, jaka wybrzmiewa teraz w stanowisku ministerstwa zabrakło w ubiegłym roku, gdy otrzymało ono od nas raport dotyczący nieprawidłowości w organizacji dyżurów w placówkach psychiatrycznych. Raport, w którym przebadano 1/3 lekarzy w trakcie specjalizacji z psychiatrii i do 5 lat po zakończeniu szkolenia wykazał, że tylko 3 proc. z nich w trakcie dyżuru sprawuje opiekę nad jednym oddziałem. 20 proc. badanych zgłosiło, że ma pod opieką ponad 300 pacjentów jednocześnie, a 10 proc. – ponad 10 komórek organizacyjnych. W opisanych sytuacjach nawet faktyczna bilokacja mogłaby niejednokrotnie okazać się niewystarczająca, aby udzielić pomocy wszystkim potrzebującym jej pacjentom. Dodajmy rzecz jasna, że stawka za dyżur na 10 oddziałach nie różni się wcale od tej, którą lekarze w trakcie specjalizacji dostają za dyżur na jednym oddziale. Rozmawiamy jednak nie o pieniądzach, a o bezpieczeństwie pacjenta i lekarza – podkreślono w stanowisku organizacji.

Czytaj też w LEX: Nowe uprawnienia PIP w zakresie umów cywilnoprawnych w ochronie zdrowia >

Wskazano też jednocześnie, że oczekiwane zmiany muszą uwzględniać również nagminne sytuacje, gdzie element dodatkowej gratyfikacji finansowej nie istnieje, a sednem problemu pozostaje narażanie życia i zdrowia pacjentów poprzez wykorzystywanie zależnej pozycji młodych lekarzy do nakładania na nich dodatkowych obowiązków.

O działania ministerstwa po publikacji wspomnianego raportu (autorstwa Sebastian Goncerza, Anny Depukat, Radosława Tymińskiego) również pytano w poselskich interpelacjach, m.in. grupy posłów Polski 2050. Na pytania w grudniu odpowiadała Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia. – (…) na dzień dzisiejszy nie planuje się wprowadzenia ograniczeń co do maksymalnej liczby pacjentów przypadających na lekarza rezydenta podczas dyżuru – wskazywała.

Wiceminister wskazywała też, że to szpital jest odpowiedzialny za zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników na dyżurach.

Czytaj też w LEX: Jak zarządzać ryzykiem prawnym w placówce medycznej >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej