Do Sejmu trafił poselski projekt, który zakłada ograniczenie możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw, ale także ograniczenie do jednej liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione. O tym, co takie zmiany oznaczają dla bezpłodnych par w Polsce rozmawiamy z dr. Grzegorzem Mrugaczem, ginekologiem-położnikiem.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska: Projekt zakłada ograniczenie do jednej  liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o leczeniu niepłodności możliwe jest zapłodnienie przynajmniej sześciu żeńskich komórek rozrodczych. Takie ograniczenie znacząco obniży skuteczność tej procedury?

Dr Grzegorz Mrugacz: Wejście takiego projektu w życie w zasadzie eliminowałoby w Polsce in vitro, uderzałoby też w niepłodne pary potrzebujące skutecznego i nowoczesnego leczenia, przeprowadzanego zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną.

Ograniczenie zapłodnienia do jednej komórki jajowej oznacza, że in vitro byłoby nieskuteczne i bardzo drogie. Efektywność spadłaby do kilku procent, na cykl leczenia, gdy aktualnie wynosi około 30-40 proc.

Posłowie wnioskujący o zmiany podkreślają, że stworzenie tzw. zarodków zapasowych i ich konserwowanie powoduje, że „część zarodków na pewno umrze”. Co Państwo myślą o takim zapisie?

Kriokonserwacja zarodków jest niezwykle ważnym elementem in vitro. Pozwala nam zabezpieczać zarodki, które w kolejnej procedurze mogą być transferowane pacjentce. Pamiętajmy, że nie z każdej zapłodnionej komórki jajowej uzyskujemy zarodek, dlatego aby zwiększyć szanse na powodzenie in vitro zapładniamy ich kilka.

 


Dzięki mrożeniu zarodków kobiety też nie muszą tak często przechodzić przez stymulację hormonalną i przyjmować leków, które nie pozostają obojętne dla organizmu. Współczesne metody kriokonserwacji sprawiają, że zarodki bardzo dobrze znoszą proces mrożenia i rozmrożenia. Bez problemu przeprowadza się też procedury in vitro z użyciem zamrożonych wcześniej zarodków.

Projekt podaje, że „zgodnie z przeprowadzonymi badaniami śmiertelność zarodków w wyniku ich kriokonserwacji kształtuje się na poziomie około 15 proc.”, dlatego proponują wprowadzić jako „niedozwolone wprowadzanie zarodka w stan kriokonserwacji”.  Czy to prawda?

Zakaz kriokonserwacji będzie również oznaczał zakaz in vitro. Nie robi się też takich ograniczeń na świecie. Niska temperatura bardzo dobrze zabezpiecza zarodki, a w polskich klinikach leczenia niepłodności odsetek przeżywających zarodków jest bardzo wysoki - w Klinice Leczenia Niepłodności Bocian sięga nawet 98 proc.

 


Z różnych przyczyn zdrowotnych czy losowych czasem nie można przeprowadzić in vitro ze świeżych zarodków, ich zamrożenie jest wówczas niezbędne, aby mogły przetrwać. Jednak wprowadzenie takiego ograniczenia do wyjątkowych sytuacji także obniżyłoby skuteczność in vitro, dodatkowo cena procedury byłaby wysoka, a tym samym jeszcze mniej dostępna dla Polaków.

Nowelizacja zakłada także wprowadzenie kar administracyjnych za złamanie przepisu o mrożeniu zarodków w wysokości od 20 tys. zł do 50 tys. zł (nakładanej przez ministra zdrowia). Ale projekt zakłada także konsekwencje dla klinik. Jeżeli w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji albo banku komórek rozrodczych dojdzie do kriokonserwacji zarodków, wtedy taki podmiot może utracić pozwolenie na prowadzenie działalności związanej z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego.

Już obecnie funkcjonująca ustawa zakłada dotkliwe kary za złamanie przepisów. Obawiam się, że zaostrzenie ich doprowadzi do wyeliminowania leczenia niepłodności w Polsce za pomocą metod wspomaganego rozrodu przeprowadzanych na światowym poziomie.

Projekt zakłada także likwidację zasady anonimowości dawców komórek rozrodczych. Czyni to poprzez zobligowanie do umieszczania w rejestrze dawców komórek rozrodczych i zarodków informacji o imieniu, nazwisku oraz numerze PESEL. Jakie to może mieć konsekwencje?

W efekcie utraty anonimowości wielu dawców nie zdecydowałoby się na oddanie komórek rozrodczych. Tym samym ciężko byłoby uzyskać komórki jajowe lub plemniki dla par, które tylko dzięki pomocy dawców mogą zostać rodzicami.

Zapewne część par szukałaby pomocy za granicą, jednak nie wszystkich byłoby na to stać.

Czy ze środków ZFŚS można udzielić dofinansowania do zapłodnienia in vitro czytaj tutaj>>
 

Projekt zakłada również zakaz i penalizację surogacji. Sankcje karne groziłyby za stosowanie metod medycznie wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (czyli macierzyństwo zastępcze), jak również samego organizowania procederu macierzyństwa zastępczego lub uczestniczenia w nim.

Obecne prawo wystarczająco reguluje te kwestie. Z metod medycznie wspomaganej prokreacji już teraz mogą korzystać tylko pary heteronormatywne pozostające w związkach. Aktualnie surogactwo w Polsce nie jest dozwolone.

Rozmawiała Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska