- Program Profilaktyka 40 plus nie cieszył się popularnością – przyznał minister zdrowia Adam Niedzielski w Katowicach na Europejskim Kongresie Gospodarczym. - W tej chwili prowadzimy badania ankietowe wśród tych, którzy skorzystali i tych, którzy nie skorzystali z badań. Jednocześnie dochodzimy powoli do wniosku, że tutaj dobrowolność nie jest dobrym rozwiązaniem, że trzeba zbudować takie mechanizmy, które będą z profilaktyki czyniły pewnego rodzaju przymus. Dlatego chcemy wiązać to z kwestią medycyny pracy – zapowiedział.

 

Więcej szczegółów nie zdradził. Jednak pomysł połączenia profilaktyki z medycyną pracy nie jest nowy. Nie jest też zły, o ile będzie jednym z elementów szerokiej profilaktyki Polaków, zostanie szybko o dobrze zrealizowany.

Czytaj też: Umowa pracodawcy z jednostką służby medycyny pracy >

 

Prywatne lecznice chcą powiązać profilaktykę z medycyną pracy

W raporcie pt. "Zdrowie Polaków po pandemii. Co możemy zrobić razem” przygotowanym przez firmę Deloitte oraz Pracodawców Medycyny Prywatnej czytamy, że ograniczona dostępność świadczeń szpitalnych i ambulatoryjnych nie jest jedynym obszarem, w którym system ochrony zdrowia wymaga dalszej poprawy. - Równie istotne jest zapewnienie właściwej profilaktyki i diagnostyki, które pozwalają zapobiegać występowaniu chorób oraz wykrywać je na wczesnym etapie. Prywatne podmioty medyczne mogą odegrać tu dużą rolę, zapewniając diagnostykę na najwyższym poziomie i angażując się w przeciwdziałanie chorobom cywilizacyjnym. Szczególną rolę odgrywa tu medycyna pracy, a także ogromne doświadczenie sektora prywatnego we współpracy z pracodawcami i pracownikami, dla których prywatne firmy medyczne są zaufanymi partnerami od wielu lat – czytamy w raporcie.

Czytaj też: Służba medycyny pracy - kwalifikacje lekarzy i pielęgniarek >

Jak? - Należy rozszerzyć zakres kompetencji lekarzy medycyny pracy, bo nadrzędnym celem powinno być utrzymanie pracownika jak najdłużej w zdrowiu – przekonuje Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED oraz prezes PMP. - Lekarza medycyny pracy sprowadzono do roli arbitra, który ma za zadanie wyłącznie wydawać orzeczenia, a nie zostawia się mu przestrzeni do pracy z pacjentem i jego problemami zdrowotnymi. Wprowadźmy elementy profilaktyki, takie jak np. szczepienie przeciwko grypie, pomiar poziomu glukozy czy oznaczenie poziomu cholesterolu we krwi – wyjaśnia. 

Teraz Adam Niedzielski zapalił zielone światło dla tego kierunku działań. Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, członek Rady Nadzorczej NFZ, przyznaje, że medycyna pracy, zapobieganie, szybkie reagowanie i diagnozowanie mogą odgrywać kluczową rolę w zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym, ale zaznacza, że pod kilkoma warunkami. - Pracodawcy nie mogą płacić za profilaktykę. Ona może być realizowana w systemie prywatnym, ale finansowana przez państwo. To byłby bardzo dobry przykład partnerstwa publiczno-prywatnego w ochronie zdrowia. Ponadto skuteczną profilaktykę trzeba też zapewnić innym grupom - dodaje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.  O tym, że działać trzeba wielotorowo przekonana jest też Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Czytaj też: Rola i pozycja lekarza profilaktyka wobec pracodawcy i pracowników >

 


Profilaktyka w medycynie pracy nie obejmie wszystkich Polaków

Adam Niedzielski niestety nie zdradził więcej szczegółów. Można się jedynie domyślić, że chce zmienić program Profilaktyka 40 plus tak, by te badania były wykonywane w ramach medycyny pracy. Wręcz powiedział, że będzie przymus. To jednak za mało. – Przede wszystkim minister niefortunnie użył słowa przymus, które w ogóle nie powinno paść, bo brzmi źle. Mógł powiedzieć, że profilaktyka będzie obowiązkowa, jak badania medycyny pracy. Po drugie medycyna pracy obejmuje tylko część społeczeństwa, jedynie tych, którzy są zatrudnieni na etacie – zauważa prezes Korycińska. Według danych GUS 10,77 mln Polaków jest zatrudnionych na etacie. Jednocześnie jednak mamy 12,7 mln osób biernych zawodowo, 687 tys. to bezrobotni, a pracuje w ogóle 16,4 mln Polaków.  - Trzeba też pomyśleć o tych, którzy nie mają etatu, czy nie są aktywni zawodowo. Oni też muszą być objęci badaniami profilaktycznymi. Dlatego trzeba działać wielotorowo. Jak najszybciej powiązać skutecznie profilaktykę z medycyną pracy, ale też zwiększyć skuteczność profilaktyki prowadzonej przez przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej, czyli lekarzy rodzinnych, pielęgniarki, położne środowiskowe. Musimy pamiętać, że badania profilaktyczne objęte medycyną pracy nie mogą ograniczać się tylko do nowotworów kobiecych i w ogóle nie tylko do nowotworów. Wiele chorób cywilizacyjnych można uniknąć, przy odpowiednim stylu życia, odpowiednim odżywianiu się i zmianie nawyków. Edukacja zdrowotna jest na pierwszym miejscu, a tej niestety brakuje - tłumaczy Dorota Korycińska. 

Sprawdź też: Zawieranie umów z zakresu służby medycyny pracy - PROCEDURA >

Z takim podejściem zgadza się też dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Bardzo dobrze, że profilaktyka będzie wpisana w kalendarza badań okresowych pracowników. Rozumiem, że będzie z niego wynikało, kiedy należy zrobić cytologię, mammografię, kolonoskopię. Wyniki tych badań powinny być elementem niezbędnym do otrzymania orzeczenie dopuszczającego do pracy. Jednak nie wszyscy Polacy mają etat, dlatego ważne jest, aby jednocześnie pozostałymi zaopiekowały się przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej. Osoby mające kontakt z medycyną pracy, korzystają z badań tam, pozostałe z POZ – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. I zwraca uwagę na jeszcze jeden problem.

 

 

Na konto pacjenta mają trafiać wszystkie badania

– Nie można powielać badań. Lekarz POZ powinien mieć  wgląd do wyników badań wykonanych w ramach medycyny pracy, powinny być dostępne na Internetowym Koncie Pacjenta. Skoro przykładowo kandydat do pracy zrobił właśnie wiele badań, to po co lekarz POZ ma mu je zlecać? Teraz powielamy badania, co nie jest racjonalne – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Tyle, że obecnie mamy znacznie większy problem. Elektroniczna dokumentacja medyczna dopiero się rodzi, problem z wymianą plików jest już na poziomie lekarzy POZ, specjalistów i szpitali. Tymczasem lekarze medycyny pracy w ogóle są poza systemem pacjent.gov.pl i platformą P1 (system teleinformatyczny ochrony zdrowia). Ponadto to pracodawcy płacą za ich usługi i podpisują z nimi umowy, NFZ nie ma z nimi nic do czynienia.

Obawiam się, że zintegrowanie systemów informatycznych nie będzie proste, a to nie jedyny problem. Tak naprawdę NFZ ma dane jedynie o tym, ile kobiet wykonuje cytologię czy mammografię w ramach programów profilaktycznych finansowanych przez państwo. Tymczasem usługi ginekologiczne są tak samo sprywatyzowane jak stomatologia. Wiele kobiet robi badania, ale prywatnie, o czym płatnik nie wie. System zaś powinien uwzględniać także te wyniki badań – podkreśla Dorota Korycińska. 

Czytaj też: Profilaktyka 40 plus – warunki udziału świadczeniodawcy i zasady finansowania >

Nie ma skutecznych działań zachęcających do profilaktyki

Na stronie NFZ czytamy, że obecnie w Polsce działa sześć programów profilaktycznych, na stronie pacjent.gov.pl, aż 21. Dwa programy pozwalają wykonać bezpłatnie cytologię oraz mammografię. Według danych NFZ w listopadzie 2021 roku na mammografię zgłosiło się tylko 34,9 proc. kobiet, a miesiąc wcześniej 34,7 proc. Jeszcze gorzej jest z cytologią – tę zrobiło w listopadzie tylko 12,6 proc. uprawnionych, a w październiku 12,7 proc. Z tym, że są powiaty, gdzie zgłaszalność nie przekracza 5 proc.

Dlaczego jest tak źle, skoro podniesienie zgłaszalności tylko do 50 proc. pozwoliłoby wykryć ok. 6800 nowotworów piersi na wczesnym etapie? O tym dlaczego programy profilaktyczne nie działają pisaliśmy w Prawo.pl pod koniec 2021 roku. Otóż zawodzi komunikacja, dostępność i promocja. – Wiele kobiet nie wykonuje badań, bo nikt skutecznie o to nie zabiega, brakuje odpowiednich działań.  Ulotki i listy z informacją, że mamy prawo do badania są mało skuteczne, bo szybko lądują w koszu. Ważne jest, aby ktoś zadzwonił, powiedział o badaniu i od razu umówił konkretny termin. To dobre zadanie dla pielęgniarek i położnych środowiskowych. Tu zadziała efekt psychologiczny. Skoro kobieta poświęciła już czas na wybranie terminu, zapisała go w kalendarzu, zobowiązała się aktywnie do przyjścia, to trudniej będzie jej odwołać taką wizytę. A jak usłyszy tylko, że ma się zgłosić w ciągu trzech miesięcy albo nawet roku, to szybko o tym zapomni. Zapisywanie się na badania wymaga trochę czasu i nierzadko nie jest proste. Na stronie Ministerstwa Zdrowia jest informacja o cytologii, nieaktualizowana od 2018 roku. Brakuje w niej przede wszystkim przekierowania do strony, gdzie znajduje się wyszukiwarka podmiotów realizujących badania profilaktyczne. Kto wie, że te informacje są na stronie pacjent.gov.pl z podlinkowaną wyszukiwarką? Dodatkowo, ta wyszukiwarka sprawy nie ułatwia. Kiedy wpisuję swoją ulicę w Warszawie, pojawia się "brak wyników". Muszę więc wpisać miasto i drobiazgowo analizować, która spośród ponad stu pięćdziesięciu warszawskich poradni znajduje się najbliżej mojego domu. Mniej cierpliwe osoby zniechęcą się dosyć szybko. Można byłoby wprowadzić wyszukiwanie według kodu pocztowego lub zawęzić do dzielnicy – tłumaczy prezes Korycińska.

Póki co jednak o takich działaniach nikt nie mówi, tymczasem działania są potrzebne bardzo szybko, bo pandemii mamby bardzo duży dług zdrowotny.