We wszystkich krajach rozwiniętych choroby autoimmunologiczne stanowią duże wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia. Zachorowalność i śmiertelność  zajmuje 3 miejsce, zaraz po chorobach onkologicznych oraz sercowo – naczyniowych. Z danych epidemiologicznych wynika, że szacowana łączna populacja pacjentów z takimi chorobami immunologicznymi jak: stwardnienie rozsiane, nieswoistne choroby zapalne jelit, choroby zapalne stawów oraz łuszczycą może przekraczać w Polsce 1,5 mln osób. Jednocześnie dostęp pacjentów do najnowszych osiągnięć medycyny w naszym kraju jest niski w porównaniu do innych państw europejskich - wynika z raportu „Wycena świadczeń w programach lekowych istotnym elementem budowy strategii zwiększania dostępu do innowacyjnych terapii w chorobach autoimmunizacyjnych".  


Szpitalom brakuje pieniędzy na programy lekowe - czytaj tutaj>>

 


Pacjenci bez skutecznego leczenia

Raport podaje także, że w 2018 r. innowacyjnym leczeniem w ramach programów lekowych było objętych ok. 30 proc. populacji chorych ze stwardnieniem rozsianym (SM), ok. 9,5 proc. z chorobą Leśniowskiego Crohna, 1,6 proc. z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, niewiele ponad 1,5 proc. z reumatoidalnym zapaleniem stawów, ok. 10 proc. z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów, ok. 1,8 ze sztywniejącym zapaleniem stawów kręgosłupa, tylko 1,1 proc. z łuszczycowym zapaleniem stawów oraz jedynie 0,1 z całkowitej populacji chorych na łuszczycę, w tym z ciężką postacią choroby.

- Stosunkowo najlepszą dostępność w Polsce do terapii w programach lekowych mają pacjenci ze stwardnieniem rozsianym. W zdecydowanie gorszej sytuacji są ci z nieswoistymi zapaleniami jelit, chorobami zapalnymi stawów i łuszczycą. Mamy sporo do nadrobienia w stosunku do innych krajów, gdzie odsetek pacjentów otrzymujących innowacyjne, skuteczne terapie wynosi w zależności od wskazania klinicznego od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, nierzadko przekraczając 50-60 proc. - mówi dr n. med Marcin Stajszczyk, kierownik Oddziału Reumatologii i Chorób Autoimmunologicznych Śląskiego Centrum Reumatologii w Ustroniu, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Lekowych Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

 

Szpitale podają leki i się zadłużają - czytaj tutaj>>

Zmiany są konieczne

Przyczyn tak niewielkiego odsetka pacjentów, którzy mają dostęp do innowacyjnych terapii jest kilka. Jako jedną z głównych eksperci wskazywali niedoszacowanie finansowania programów lekowych. Dlatego autorzy raportu podkreślają, że wzrost dostępności do nowoczesnych terapii nie będzie możliwy bez zmiany zasad finansowania. Dziś refundacja kosztów leczenia w ramach programów lekowych obejmuje koszt leków zwracany szpitalom zgodnie z fakturą zakupu. Oddzielnie są opłacane świadczenia takie jak – przygotowania do programu, wizyty ambulatoryjne oraz hospitalizacje. Te są finansowane zgodnie z wyceną z katalogu świadczeń. Natomiast badania diagnostyczne są płacone ryczałtowo. W większości przypadków wycena tych świadczeń nie pokrywa jednak całkowitych kosztów programów lekowych  ponoszonych przez szpitale.

Wycena nieadekwatna do rzeczywistych wydatków powoduje, że niektóre placówki, gdzie takie programy mogłyby być prowadzone, ograniczają albo wręcz unikają ich realizowania. Od lat najtrudniejsza sytuacja jest na Dolnym Śląsku, tam kolejki do terapii biologicznych są najdłuższe.

– W raporcie proponujemy podniesienie ryczałtu za diagnostykę w przypadkach, w których jego wartość nie rekompensuje kosztów poniesionych przez świadczeniodawców oraz proponujemy wprowadzenie świadczenia obejmującego kwalifikację pacjenta do programu lekowego rozliczanego bez względu na jego ostateczny rezultat -  mówi Izabela Obarska, ekspertka systemu ochrony zdrowia, współautorka raportu.

Konieczna zmiana modelu wyceny

Jak wyliczyli eksperci całkowity dodatkowy koszt płatnika wynikający ze zmiany zasad wyceny diagnostyki wyniósłby ok. 13 mln zł na SM. W przypadku pozostałych programów lekowych (w gastroenterologii, reumatologii i dermatologii) stanowiłoby 650 tys. zł.

Eksperci nie tylko proponują podniesienie kwoty na diagnostykę, ale też większą wycenę przyjęcia pacjenta w trybie ambulatoryjnym oraz hospitalizacji. I co równie ważne zmianę koncepcji finansowania świadczeń w programach lekowych. Przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym miałoby być rozliczane ryczałtowo. Jak przyznaje prof. Danuta Ryglewicz, była konsultant krajowa w dziedzinie neurologii, takie rozwiązanie może paradoksalnie obniżyć koszty, zmniejszając ilość nieuzasadnionych przyjęć pacjentów oraz hospitalizacji w trybie jednodniowym w celu podniesienia rocznej wielkości świadczenia. Poza tym umożliwi indywidualne podejście do pacjenta.

- Świadczeniodawcy, którzy prowadzą programy lekowe, co niewątpliwie jest miernikiem jakości, mogliby zostać przez płatnika dodatkowo wynagrodzeni. To  stanowiłoby zachętę do systematycznego zwiększania liczby pacjentów oraz lepszego wynagradzanie pracy personelu – dodaje dr Stajszczyk.

Pełna treść raportu tutaj na stronie