Czy obywatel ma prawo wiedzieć o członkostwie sekretarza gminy w partii politycznej? Kazus ten był przedmiotem rozstrzygnięcia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, a następnie Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Wójt nie chciał udzielić informacji

Okazało się bowiem, że wójt jednej z dolnośląskich gmin nie chciał udostępnić takiej informacji. Konkretnie chodziło o to, czy osoba zajmująca stanowisko sekretarza gminy należy do wskazanej przez wnioskodawcę partii, czy była kiedykolwiek radną oraz czy jest obecnie związana z jakąkolwiek partią. Organ uznał jednak, że nie udzieli odpowiedzi, ponieważ nie obejmują one informacji stanowiących informację publiczną w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej, a tym samym nie podlegają udostępnieniu. Ponadto wskazał, że skoro sekretarz gminy nie ma prawa tworzenia partii politycznych ani przynależności do nich, to osoba zatrudniona na tym stanowisku nie jest obecnie członkiem żadnej partii politycznej. Taka odpowiedź nie była jednak dla wnioskodawcy satysfakcjonująca, więc złożył on skargę do sądu administracyjnego.

 

Paweł Czarnecki, Anna Reda-Ciszewska, Barbara Surdykowska

Sprawdź  
POLECAMY

Argumentacja organu nie była jasna

W pierwszej instancji zajął się nią Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (wyrok z 19 czerwca 2019 r., sygn. akt IV SAB/Wr 83/19), który nie uznał argumentów wójta, stanął po stronie wnioskodawcy i potwierdził jego prawo do informacji publicznej. Wójt złożył skargę kasacyjną, więc sprawa trafiła przed Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok z 26 maja 2020 r., sygn. akt I OSK 2593/19). Jednakże podzielił on stanowisko WSA we Wrocławiu. - Na szczęście Sąd nie dał zwieść się żadnemu z argumentów organu, a te potrafiły być wewnętrznie sprzeczne – zwraca uwagę Paula Kłucińska, ekspertka prawna Sieci Obywatelskiej Watchdog. - Przede wszystkim organ konsekwentnie twierdził, że wnioskowane informacje nie stanowią informacji publicznej, ale jednocześnie operował argumentami dotyczącymi ochrony prywatności sekretarza, a więc właściwymi dla jednej z przesłanek ograniczających dostęp do informacji publicznej – wskazuje Paula Kłucińska i dodaje, że ograniczenie to jest natomiast możliwe jedynie w sytuacji, gdy organ uznaje publiczny charakter informacji, co nie miało przecież miejsca w tej sprawie.

Czytaj także: Stefan Płażek: Sekretarz to najwyżej wykwalifikowany człowiek w urzędzie >>>

Prawo zakazuje przynależności, ale nie wymaga apolityczności

Sądy były zgodne, że informacje odnoszące się do osoby zatrudnionej na stanowisku sekretarza gminy w kontekście jej przynależności partyjnej mają walor informacji publicznej. - Istnieją liczne wątpliwości w kwalifikowaniu wielu informacji jako należących do spraw publicznych. W tym przypadku, w mojej ocenie żadnych wątpliwości nie ma. Jest tak za sprawą art. 5 ust. 5 ustawy o pracownikach samorządowych - wskazuje prof. UKSW, dr hab. Agnieszka Piskorz-Ryń z Katedry Prawa Administracyjnego i Samorządu Terytorialnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Przepis ten stanowi, że sekretarz nie ma prawa tworzenia partii politycznych ani przynależności do nich. - Każdy ma prawo wiedzieć, czy wymóg ustalony w tym przepisie jest przestrzegany. Nie nakłada on jednak wymogu apolityczności, a jedynie zakazuje przynależności do partii politycznej – podkreśla prof. Piskorz-Ryń i dodaje, że informacją publiczną nie jest więc informacja o poglądach politycznych sekretarza, ale o przynależności do partii politycznej jak najbardziej.

NSA nie zgodził się z argumentacją wójta

NSA wskazał, że sekretarz bezpośrednio podlega wójtowi, który jest kierownikiem urzędu. Z tej pozycji wynika zaś jego obowiązek do respektowania w organizacji jednostki przepisów prawa, w tym zakazu przynależności sekretarza gminy do partii politycznej.  Wniosek o udostępnienie informacji w sprawie jego realizowania jest zatem pytaniem, czy urząd jest zorganizowany zgodnie z prawem. Natomiast podnoszony przez wójta tryb wnioskowania a contrario w żaden sposób nie może stanowić uzasadnienia dla twierdzenia, że skoro przepis wprowadza zakaz przynależności do partii, to konkretny sekretarz gminy do żadnej nie należy. Stwierdzenie, że osoba zajmująca to stanowisko nie powinna należeć do partii politycznej, nie jest bowiem tożsame ze stwierdzeniem, że dana osoba rzeczywiście nie jest członkiem takiej organizacji.

 


Informację trzeba ujawnić

W wyrokach podkreślono, że dostęp do informacji o członkostwie partyjnym jest niezbędny w celu rzeczywistego kontrolowania przestrzegania ustawowego wymogu. Dlatego też nie można uznać, że należy ją zakwalifikować do sfery życia prywatnego. Co prawda organy samorządu terytorialnego i obsługujące je urzędy nie prowadzą rejestru członków partii politycznych. Niemniej hipotetycznie mogą one posiadać inne dokumenty, z których mógłby wynikać fakt członkostwa w partii politycznej. Ponadto NSA podkreślił, że przestrzeganie zakazu nie jest pozbawione znaczenia dla zdolności do zajmowania stanowiska sekretarza gminy po jego objęciu. Jest to bowiem warunek rozciągnięty w czasie, który osoba na tym stanowisku musi spełniać przez cały okres jego zajmowania. - Możliwość uzyskania takiej informacji pozwoli każdemu zainteresowanemu skontrolować, czy zakaz nie został naruszony. Jest to istotne, ponieważ ewentualne naruszenie świadczyłoby o zasadności rozwiązania stosunku pracy z sekretarzem – dodaje Paula Kłucińska, ekspertka prawna Sieci Obywatelskiej Watchdog.