"Dziś, używając języka przyrodników, najbardziej zagrożonym gatunkiem na terenie puszczy jest rdzenna ludność, która naszym zdaniem powinna być także chroniona, podobnie jak dzięcioł trójpalczasty czy torfowy fiołek" - podkreślono w liście otwartym skierowanym do prezydenta RP, premier oraz marszałków Sejmu i Senatu.

Udostępniony w piątek PAP dokument podpisali m.in. starosta hajnowski, burmistrzowie Hajnówki i Kleszczel oraz wójtowie Czeremchy, Dubicz Cerkiewnych, Narwi i Narewki, a także liderzy Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w RP i Białoruskiego Towarzystwa Historycznego.

Sygnatariusze listu zwracają uwagę, że wieloletni spór o zakres ochrony Puszczy Białowieskiej przerodził się w otwarty konflikt, w którym merytoryczne argumenty zastępowane są emocjami, co - jak zaznaczają - nie służy wypracowaniu obiektywnie najkorzystniejszych rozwiązań służących zachowaniu przyrodniczych walorów puszczy.

W ich ocenie, nie służy to także zamieszkałym w jej sąsiedztwie ludziom. "Podzielając niepokój i obawy lokalnej społeczności zwracamy się – w pierwszej kolejności do władz państwowych – o podjęcie skutecznych działań, zmierzających do powstrzymania dalszej społeczno-ekonomicznej degradacji regionu Puszczy Białowieskiej" - napisali autorzy listu.

Jak podają, jednym ze skutków tej degradacji jest spadek liczby ludności powiatu hajnowskiego. Piszą, że w ciągu ostatnich 30 lat, to spadek o blisko 30 proc., a opracowana przez GUS najnowsza prognoza demograficzna przewiduje dalszy ciąg tego procesu.

W liście przywołano też analizę Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, według której w najbliższej przyszłości Hajnówka będzie tracić społeczno-gospodarcze funkcje. Na liście 122 miast, którym grożą zjawiska kryzysowe i marginalizacja, znalazła się na drugim miejscu.

Samorządowcy uważają, że główną przyczyną odpływu ludności jest spadająca liczba miejsc pracy oraz ograniczenia, wynikające z objęcia dużej części powiatu bardzo wysokim poziomem ochrony przyrody.

"Mimo wielorakich zapewnień i obietnic kolejnych rządów, nie zostały podjęte skuteczne działania, zmierzające do poprawy społeczno-ekonomicznych warunków, co powstrzymałoby gwałtowną depopulację obszaru puszczy" - podkreślono w liście.

Jego sygnatariusze zwracają też uwagę, że większość mieszkańców regionu Puszczy Białowieskiej stanowi mniejszość białoruska i ukraińska; podają, że spośród mniejszości w kraju to Białorusini najszybciej tracą swoją narodową tożsamość. "Jedną z głównych przyczyn szybkiej utraty własnej tożsamości tej społeczności jest emigracja w poszukiwaniu pracy z terenów dotychczas zamieszkiwanych do innych regionów kraju" - podkreślili.

Wyrazili przy tym przekonanie, że o światowej renomie Puszczy Białowieskiej decydują nie tylko jej przyrodnicze, ale także kulturowe walory, których - jak się wyrazili - "twórcą i nośnikiem" jest miejscowa ludność.

"By je zachować dla następnych pokoleń konieczne jest, o co prosimy władze państwowe, uznanie za obszary wymagające strategicznej interwencji gmin powiatu hajnowskiego i zamieszkałych przez mniejszości gmin sąsiednich powiatów, co przewidują dokumenty UE oraz programy krajowe i regionalne" - napisali w liście.

Dodali, że podstawę do podjęcia działań daje specjalny program dla Puszczy Białowieskiej, stanowiący integralną część Kontraktu Terytorialnego Województwa Podlaskiego (mowa była o inwestycjach, finansowanych z różnych źródeł, rzędu 950 mln zł - PAP), zwrócili przy tym uwagę, że w ostatnich 20. latach powstawały też inne programy i opracowania. "Uważamy, iż najwyższy czas przystąpić do realizacji takich działań, które służyć będą puszczy i ludziom" - napisali, deklarując gotowość udziału w wypracowaniu i realizacji programów.

Starosta hajnowski Mirosław Romaniuk powiedział w piątek PAP, że program wpisany do kontraktu powstał, ale nie jest realizowany. Dodaje, że mijają kolejne lata, a nie ma nawet - jak to ujął - "zielonego światła" dla realizacji tego programu. "Zastanawia mnie fakt, dlaczego po prostu nikt nie chce pomóc" - powiedział Romaniuk.

Starosta uważa, że region puszczański - choć jest miejscem "zmarginalizowanym, trudnym" - ma ogromny potencjał, na którym da się zbudować rozwój, zwłaszcza przedsiębiorczości, by ludzie mogli pracować na miejscu i stąd nie wyjeżdżać. Potrzebne jest jednak zewnętrzne wsparcie krajowe, bo samorząd sam nie jest w stanie tego sfinansować - dodaje.

Wskazuje na konieczność rozwoju energetyki przyjaznej przyrodzie, remonty dróg wojewódzkich, czy dostosowanie oferty szkół do lokalnych potrzeb, także rozwój turystyki. "Bo gdzie, jak nie tutaj" - dodał.

"Mam poczucie zawodu, bo przez kilkanaście lat zabiegałem o to, żeby połączyć w jakiś sposób sprawy ochrony puszczy, ze sprawami rozwoju regionalnego. Nie powiem, że nic, ale niestety niewiele dało się zrobić" - powiedział PAP Włodzimierz Pietroczuk, b. starosta hajnowski, obecnie radny sejmiku województwa podlaskiego. Dodał, że zamieszanie wokół puszczy to nie tylko problem leśników i ekologów, ale całego państwa, który pokazuje, jak jest ono - w niektórych przypadkach - "mało skuteczne".

Pod listem podpisał się też b. poseł, redaktor naczelny "Przeglądu Prawosławnego" Eugeniusz Czykwin. Zwrócił uwagę, że puszcza jest obecnie przedmiotem zainteresowania UE, ale nie jest przy tym podnoszony sprawa rdzennej ludności. "Problem asymilacji w przypadku mniejszości - to nie powinno być obojętne dla państwa" - dodał.(PAP)